wtorek, 26 lutego 2013

Plusligowe per aspera ad astra

Z jednej strony najwięksi optymiści, a po przeciwnej pesymiści nie mogli spodziewać się takiego rozstrzygnięcia w ćwierćfinałowych starciach PlusLigi. Już wszystko miało być jasne, klarowne, jednym słowem miało być po wszystkim, a Delecta Bydgoszcz i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle mieli poznać swoich przeciwników.

Nic z tego! W dwóch parach ćwierćfinałowych o walce o medale rozegrane zostaną piąte spotkania. O ile w starciu Resovii Rzeszów i Skry Bełchatów taki rezultat nie jest może zaskoczeniem, w szczególności takie głosy pojawiały się przed zapowiedzią całej tej rywalizacji. Mistrz Polski z Rzeszowa nie wykorzystał okazji, nie dobił przeciwnika, choć szansa była olbrzymia. Rzeszowianie na własnym parkiecie wygrali dwa spotkania, do Bełchatowa jechali dopełnić formalności, bo tak pogrążonej, w niezbyt dobrej formie bełchatowian trzeba  było po prostu pokonać. I prawie się udało…, wiemy, że prawie robi wielką różnicę. Gdy w trzecim meczu Resovia prowadziła 2:0, wystarczyło jej wygrać tylko (a jak się okazało aż) jednego seta. Nie udało się. Bełchatowianie odrodzili się jak feniks z popiołów. Wygrali te piekielne trudne starcie. Czwarty mecz musiał się tak skończyć, Skra nabrała wiatru w żagle i popłynęła po kolejne zwycięstwo. Teraz to właśnie oni również są na fali wznoszącej i ze stolicy Podkarpacia mogą wrócić z tarczą.

Fot. naszekielce.com
Chociaż awans czy to Resovii czy to Skry do półfinałów niespodzianką nie będzie, to znalezienie się w czwórce pretendentów do medali Effectora Kielce będzie można uznać za megasensację! Kielczanie, którzy zbudowali zespół na prędce, są o krok od wyeliminowania z gry Jastrzębskiego Węgla. Podopieczni Lorenzo Bernardiego jechali do Kielc z zamiarem wygrania jednego spotkania. Pierwszej szansy nie wykorzystali - przegrali 2:3. Mówiono, że zabrakło szczęście, że jutro się uda. Nastała przykra niespodzianka, bo Effector wygrał 3:0 i o żadnym braku szczęścia nie mogło być mowy! Zespół z Kielc zasłużył na dwie wygrane i z otwartą szułbicą może walczyć w decydującym meczu. Przykrą niespodziankę sprawili swoim fanom siatkarze Jastrzębskiego Węgla. Na niewiele zdadzą się przeprosiny, szczególnie po poniedziałkowym starciu. Konia z rzędu temu, kto by pomyślał, że druga drużyna będzie pod ścianą, pod którą postawiła ją siódma ekipa sezonu zasadniczego.

Drużyna, której właściwie miało nie być. Zbudowana mimochodem, pokątnie i po cichu. Bez szumnych zapowiedzi i wielkich transferów i olbrzymich pieniędzy. Okazuje się, że chcieć znaczy móc. A o tym, że pieniądze nie grają wiadomo nie od dziś.

Sporty bywa nieprzewidywalny, piękny i brutalny. Tak też będzie po ostatnich spotkaniach ćwierćfinałowych, bowiem ktoś przedwcześnie zakończy rywalizację. Na pewno takiego obrotu sprawy, przynajmniej jeśli chodzi o rywalizację jastrzębsko-kielecką nie spodziewał się nikt. Czy Effector wykorzysta swoją szansę? Mimo całej sympatii do ekipy Pomarańczowych mam nadzieję, że tak! Czekam na niespodziankę takiego kalibru, wtedy z całą stanowczością można stwierdzić, że PlusLiga wyrównała się i jest silna!

2 komentarze:

  1. Skra już leżała w ringu, można powiedzieć że już była "liczona" a jednak wstała i walczy dalej. Jej piekielne ciosy mocno osłabiły przeciwnika. Przede wszystkim jednak jest mocniejsza psychicznie. To co zrobił Jacek Nawrocki w czwartym secie, klękając gdzieś w rogu hali to ciekawe posunięcie. Jego podopieczni widząc to zachowanie zaczęli grać jak wirtuozi. Pokazali że dadzą się niemal pokroić za swojego szkoleniowca, oby tylko cel został osiągnięty. Emocje z pewnością sięgną jak to się mówi, Zenitu. Rok temu prawie sięgnęli wyżej wymienionego.
    U Jastrzębskiego słabo z kasą. Na piąte, decydujące spotkanie do hali ściągną tłumy i klubowy portfel zostanie mocno podreperowany. Dobry pomysł, zobaczymy jak będzie w rzeczywistości :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przed pierwszymi meczami play-off miałam nadzieję, że w pojedynku Resovii i Skry będzie 5 spotkań. Za to w parze Jastrzębski-Effector wynik dość mocno mnie zadziwił. No ale to jest piękno tego sportu, że jest nieprzewidywalny! Nie mogę się doczekać tych najbliższych spotkań!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń