wtorek, 26 lutego 2013

Plusligowe per aspera ad astra

Z jednej strony najwięksi optymiści, a po przeciwnej pesymiści nie mogli spodziewać się takiego rozstrzygnięcia w ćwierćfinałowych starciach PlusLigi. Już wszystko miało być jasne, klarowne, jednym słowem miało być po wszystkim, a Delecta Bydgoszcz i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle mieli poznać swoich przeciwników.

Nic z tego! W dwóch parach ćwierćfinałowych o walce o medale rozegrane zostaną piąte spotkania. O ile w starciu Resovii Rzeszów i Skry Bełchatów taki rezultat nie jest może zaskoczeniem, w szczególności takie głosy pojawiały się przed zapowiedzią całej tej rywalizacji. Mistrz Polski z Rzeszowa nie wykorzystał okazji, nie dobił przeciwnika, choć szansa była olbrzymia. Rzeszowianie na własnym parkiecie wygrali dwa spotkania, do Bełchatowa jechali dopełnić formalności, bo tak pogrążonej, w niezbyt dobrej formie bełchatowian trzeba  było po prostu pokonać. I prawie się udało…, wiemy, że prawie robi wielką różnicę. Gdy w trzecim meczu Resovia prowadziła 2:0, wystarczyło jej wygrać tylko (a jak się okazało aż) jednego seta. Nie udało się. Bełchatowianie odrodzili się jak feniks z popiołów. Wygrali te piekielne trudne starcie. Czwarty mecz musiał się tak skończyć, Skra nabrała wiatru w żagle i popłynęła po kolejne zwycięstwo. Teraz to właśnie oni również są na fali wznoszącej i ze stolicy Podkarpacia mogą wrócić z tarczą.

Fot. naszekielce.com
Chociaż awans czy to Resovii czy to Skry do półfinałów niespodzianką nie będzie, to znalezienie się w czwórce pretendentów do medali Effectora Kielce będzie można uznać za megasensację! Kielczanie, którzy zbudowali zespół na prędce, są o krok od wyeliminowania z gry Jastrzębskiego Węgla. Podopieczni Lorenzo Bernardiego jechali do Kielc z zamiarem wygrania jednego spotkania. Pierwszej szansy nie wykorzystali - przegrali 2:3. Mówiono, że zabrakło szczęście, że jutro się uda. Nastała przykra niespodzianka, bo Effector wygrał 3:0 i o żadnym braku szczęścia nie mogło być mowy! Zespół z Kielc zasłużył na dwie wygrane i z otwartą szułbicą może walczyć w decydującym meczu. Przykrą niespodziankę sprawili swoim fanom siatkarze Jastrzębskiego Węgla. Na niewiele zdadzą się przeprosiny, szczególnie po poniedziałkowym starciu. Konia z rzędu temu, kto by pomyślał, że druga drużyna będzie pod ścianą, pod którą postawiła ją siódma ekipa sezonu zasadniczego.

Drużyna, której właściwie miało nie być. Zbudowana mimochodem, pokątnie i po cichu. Bez szumnych zapowiedzi i wielkich transferów i olbrzymich pieniędzy. Okazuje się, że chcieć znaczy móc. A o tym, że pieniądze nie grają wiadomo nie od dziś.

Sporty bywa nieprzewidywalny, piękny i brutalny. Tak też będzie po ostatnich spotkaniach ćwierćfinałowych, bowiem ktoś przedwcześnie zakończy rywalizację. Na pewno takiego obrotu sprawy, przynajmniej jeśli chodzi o rywalizację jastrzębsko-kielecką nie spodziewał się nikt. Czy Effector wykorzysta swoją szansę? Mimo całej sympatii do ekipy Pomarańczowych mam nadzieję, że tak! Czekam na niespodziankę takiego kalibru, wtedy z całą stanowczością można stwierdzić, że PlusLiga wyrównała się i jest silna!

sobota, 23 lutego 2013

Mucha bzyka nie tam gdzie trzeba!

Problemami trzeciej ligi hokeja to pani ministra Mucha zaczęła się interesować już od początku urzędowania w resorcie, ale żeby znaleźć czas, a przede wszystkim pieniądze na start polskiej nadziei na medal olimpijski w Soczi,  biathlonistki Moniki Hojnisz to już nie. O co się rozchodzi?

Mianowicie istniało poważne zagrożenie, że brązowa medalistka MŚ w Nowym Mieście, nie wystartuje w zawodach Pucharu Świata w Rosji, ponieważ związek nie miał pieniędzy na jej udział w zawodach  w Soczi 7-10 marca oraz w Chantymansyjsku (14-17 marca).

Ministerstwo Sportu pozostało niewzruszone na tę sytuację, by młoda dobrze rokująca biathlonistka nie miała okazji wystartować w zawodach kończących dzieło, mając również możliwość przetestowania olimpijskiej trasy.

Niestety na polityków kiedy trzeba nie można liczyć. To nie nowość, oni lubią tylko pławić się w sukcesach, zasiadać do śniadań, obiadów i robić sobie zdjęcia z medalistami by siać propagandę sukcesu.

Na szczęście, nieobojętni na los polskiej biathlonistki, ale też całej tej dyscypliny (start Moniki Hojnisz umożliwi także skompletowanie sztafety podczas zawodów PŚ w Rosji, z którą wiążemy poważne nadzieje medalowe w przyszłym roku na IO) pozostał  polski oddział Eurosportu, partner Polskiego Związku Biathlonu, który postanowił przeznaczyć brakującą PZBiath kwotę.

Rzadko piszę o sprawach związanych z polityką, bo z tym nigdy nie wiąże się nic dobrego, ale taka sytuacja jest nienormalna. Jak chcemy mieć medale skoro polski talent, szansa na medal nie może jechać na zawody i zdobywać cenne doświadczenie. Ministra Mucha zapowiadała, że komuny w polskim sporcie już nie będzie, odnoszę jednak wrażenia, że za komuny było jednak dużo lepiej, a teraz cofnęliśmy się do prehistorii, gdzie każdy sam musi zadbać o siebie i walczyć o swoje.
Fot. sport.interia.pl
Ta historia mogło mieć smutne zakończenie, dobrze jednak, że ktoś wierzy w polską zawodniczkę i w polski biathlon, który może być i pewnie będzie wiodąca dyscypliną na IO w Soczi, dostarczającym biało-czerwonym kibicom wielu radości i uśmiechu. Obok biegów i skoków narciarskich to w biathlonie należy oczekiwać medalowych szans polskiej reprezentacji podczas IO w 2014 roku. Wielkie podziękowania dla Eurosportu Polska, który pomógł, a nie musiał tego czynić w żadnym razie, bowiem nie leży to w ich obowiązku i nie mają w tym żadnego podtekstu marketingowego. Piękny gest Eurosportu, powinien jednak wywołać zażenowanie na twarzy ministry Muchy.

Tym samym zastanawiam się, dlaczego polski rząd pcha się do organizacji zimowych igrzysk olimpijskich w 2022 roku, skoro nie może wyłożyć na wyjazd polskiej biathlonistki na zawody. Biatlonistki, która miałaby szansę jeszcze na tych właśnie igrzyskach zdobyć medale (Hojnisz ma 22 lata).

Ostatnie MŚ w biathlonie Polska zakończyła z dwoma medalami (srebrnym Krysi Pałki i brązowym Moniki Hojnisz) - podobnie było w 1996 roku! Olbrzymi sukces nie przyniesie jednak poprawy kondycji finansowej biathlonu, bowiem według tego, co przedstawiła pani ministra Joanna Mucha, biathlon znalazł się w drugiej grupie dyscyplin sportowych w Polsce, które muszą się liczyć ze znacznymi cięciami dotacji (ok. 20-30 procent).

Mam nadzieję, że wkrótce pani Mucha okaże zainteresowanie biathlonem, bo ten z pewnością gównem nie jest i warto postawić na tę dyscyplinę sportu.

środa, 20 lutego 2013

Mariusz Wlazły jak Arnold Schwarzenegger?

Beczkę soli, beczkę białek musiałby zjeść Mariusz Wlazły, a nie wiadomo czy by mu to pomogło być kimś na miarę Arnolda Schwarzeneggera. Amerykański Austriak to chyba najbardziej znany aktor wśród sportowców.

Mariusz Wlazły pragnie podążać tą drogą, choć szlaki siatkarzom przetarł Piotr Gruszka występując w epizodzie „Wszyscy Kochają Romana”. Natomiast Mariusz Wlazły wziął udział w nagraniach czwartej serii serialu TVP 2 Rodzinka.pl. Wlazły zagra… samego siebie, co chyba nie jest niespodzianką, bo kogo może zagrać, chociaż Schwarzenegger grał wiele, różnych postaci.

W czwartym sezonie rodzinki.pl  wystąpią również inni polscy sportowcy m.in. Otylia Jędrzejczak, Mariusz Czerkawski, Adam Wójcik, Sylwia Gruchała czy Tomasz Majewski.To ma być sportowa seria!

Polska kinematografia miała już sportowców-aktorów, jednak nie wszystkie zapisały się w annałach. Moim zdaniem najlepsze role to te zagrane przez bokserskich mistrzów: Jana Szczepańskiego i Jerzego Kuleja w  filmie Marka Piwowskiego „Przepraszam, czy tu biją? ”.

Nie ulega wątpliwości, że najkrótszą, ale też najłatwiejszą drogę do wystąpienia przed kamerą, mają specjaliści od sportów walki prócz wspomnianych mistrzów boksu, byli to także Przemysław Saleta, Dariusz Kubacki, Andrzej Supron czy Leszek Drogosz.

Pewnie większość z nas w pamięci ma jednak, amerykańskie gwiazdy koszykówki występujący w filmach, przede wszystkim może tę jedną, wybitną. Michael Jordan ... I jego udział w komedii łączącej film aktorski z animowanym, czyli „Kosmiczny mecz”. Jordan specjalnymi umiejętnościami aktorskimi nie musiał się popisywać, bo w licznych produkcjach filmowych, w których występował grał zawsze jedną postać - Michaela Jordana.

Mariusz Wlazły podobnie  - zagra siatkarza, więc to jego naturalne środowisko, w lepszym zaaklimatyzowaniu na planie filmowym pomagał mu ubiór, strój PGE Skry Bełchatów.
Fot. ZOOM Agencja Artystyczna i Fotograficzna
Muszę przyznać, że to niemałe zaskoczenie? Przede wszystkim wydawało mi się, że w przededniu tak ważnych spotkań, decydującym o być albo nie być PGE Skry Bełchatów w walce o mistrzostwo Polski należy skoncentrować się tych potyczkach, a nie na występach w serialu. Rozumiem relaks i odstresowanie, ale są chyba lepsze sposoby niż spędzenie całego dnia na planie zdjęciowym. To wcale nie jest aż tak przyjemne i miłe. Wręcz przeciwne bardzo wyczerpujące. A z tego, co wiem to Mariusz po meczach w Rzeszowie był bardzo zmęczony fizycznie? Czy podróż do Warszawy w tę i z powrotem nie przyczyni się do obniżenia formy przyjmującego. Przekonamy się w niedzielę.

Tyle wątpliwości, żeby nie było, że na Wlazłego się uwziąłem :) Zadowolenie wyrażę jednak dla producentów serialu rodzinka.pl, którzy postanowili zaangażować polskich sportowców. To doskonałe przedsięwzięcie. Rodzinkę.pl oglądają całe rodziny, bo opowiada historię całej rodziny. To dobry pomysł na promocję sportu i zachęcenie dzieci do uprawiania sportu i pokazywania dyscyplin, które można w naszym kraju uprawiać.

Dobrze, że chociaż w ten sposób poprzez angaż w popularnym serialu polscy sportowcy mogą promować zdrowy i aktywny tryb życia. Ktoś powie, że to tylko serial, a ja odpowiem, jeśli gwiazda współczesnej koszyków Pau Gasol (srebrny medalista olimpijski z Pekinu i Londynu, mistrz świata i Europy) występuje w telenoweli amerykańsko-wenezuelskiej, to udział w serialu komediowym należy uznać, za bardzo dobry argument. Zresztą oglądalności rodzinki.pl to niecałe 3 miliony, a co ważne bardzo często odcinki serialu  są najchętniej oglądanym programem w grupie 16-49. Wszystko dla dobra polskiego sportu!

Teraz pozostaje czekać na nową serię, która startuje od marca. Kiedy odcinek z Mariuszem nie wiadomo, wiadomo natomiast, że ostatni odcinek ma być wyemitowany 31 maja.

niedziela, 17 lutego 2013

Oda do sportu

Witajcie! Dziś notatka nietypowa, rzekłbym szczególna choć bez większej czy mniejszej okazji, bo sport można wielbić wszędzie, zawsze niezależnie od pory dnia czy nocy. Z każdym dniem przekonuje się, że sport to całe moje życie. W sporcie ciągle się coś dzieje, ciągle są emocje jak na przykład w biegu Moniki Hojnisz czy spotkaniu Resovii Rzeszów ze Skrą Bełchatów.

Utwór autorstwa Pierre'a de Coubertina, dedykuję wszystkim tym, którzy kochają sport!

Oda do sportu

O Sporcie, rozrywko bogów, esencjo życia objawiona nagle pośród karczowiska daremnych trudów dnia dzisiejszego, promienny wysłanniku odległych czasów ludzkiego uśmiechu. Pojawiłeś się i na wierzchołkach gór rozbłysła jutrzenka, a promienie światła przenikać poczęły mroki puszczy.

O Sporcie, ty jesteś Piękno! Tyś architektem tej budowli ludzkiego ciała, które oddane niskim żądzom warte jest pogardy, a rzeźbione szlachetnym wysiłkiem staje się czarą wzniosłości. Żadne piękno nie może istnieć bez proporcji i równowagi, a tyś jest mistrzem niezrównanym obydwu, gdyż ty stwarzasz harmonię, ty nadajesz rytm ruchom, ty siłę zdobisz wdziękiem, a gibkość nasycasz mocą.

O Sporcie, tyś jest Sprawiedliwością! Słuszna miara zasług, której daremnie poszukują ludzie w ustanowionych prawach rodzi się sama z siebie w twym kręgu. Nikt nie wzięci wyżej nad poprzeczkę, nie pobiegnie dłużej o chwilę niż naprawdę zdoła: tylko moc ciała i ducha wyznaczyć może granice zwycięstwa.

O Sporcie, ty jesteś Śmiałość! Sens cały trudu mięśni streszcza się w jednym słowie: ośmielić się. Po cóż są mięśnie, do czego służyć może poczucie własnej zręczności i siły, ćwiczenie zręczności i siły, jak nie do wypróbowania siebie? Lecz śmiałość, którą wzbudzasz nie ma nic wspólnego z zuchwalstwem awanturnika, który stawia wszystko na jedną kartę Jest to śmiałość ostrożna i z rozmysłem.

O Sporcie, tyś jest honorem! Twoje tytuły wcale nie są warte, gdy nie są zdobyte drogą uczciwą i w duchu pełnej bezinteresowności. Kto doń dochodzi wprzód wywiódłszy w pole swych towarzyszy sam ponosi szkodę: przylgnie do niego miano niegodnego, gdy się postępek potajemny wyda.

O Sporcie, tyś jest Radością! Na zew twój ciało rozkwita weselem, oczy się śmieją i krew szybciej krąży. Myśli się stają czystsze i jaśniejsze. Pierzchają troski udręczonych smutkiem, a pełni życia kosztują szczęśliwi.

O Sporcie! Tyś jest Płodnością! Ty wiedziesz krótką i szlachetną drogą do poprawienia gatunku ludzkiego, niszcząc zalążki czyhających chorób, prostując wszelkie ułomności ciała. Ty także rodzisz w człowieku pragnienie wydania na świat synów szybkich, mocnych, godnych następców jego na arenie, gotowych sięgać po laury ojcowskie.

O Sporcie, tyś jest Postęp! By moc ci służyć, człowiek musi stale rozwijać ciało i rozwijać ducha. Musi przestrzegać najwyższej higieny: wyrzec się wszelkich zbytecznych nadużyć. To ty mu wpajasz te mądre zasady, które wzbraniając mu naruszać zdrowie, wysiłek jego uczynią skutecznym.

O Sporcie! Ty jesteś Pokój! Ty ustanawiasz przyjacielskie związki między ludami, zbliżając je sobie we wspólnym kulcie siły ujarzmionej, rzeczniczki ładu, zwyciężczyni siebie. Tobie zawdzięcza wszystka młodzież świata poznanie siebie i poszanowanie wzajemne bogactw kultury swych krajów, l tak najwyższe wartości narodów stają się źródłem szlachetnej walki i pokojowego współzawodnictwa.

Fot. onet.pl
Przede wszystkim warto, aby ten utwór poczytali sobie działacze MKOl, którzy planują usunąć zapasy z programu igrzysk w 2020 roku, a w to miejsce wprowadzić chociażby wrotkarstwo, chińską sztukę walki wushu, czy wspinaczkę sportową czy coś tam innego.. Czy wszędzie ważna jest tylko kasa, kasa i jeszcze raz kasa. Dla mnie nie do pomyślenia jest, by robić zamach na podwaliny olimpiady, na dyscyplinę, która była od zawsze. Szok! Z pewnością baron de Coubertin w grobie się przewraca....

sobota, 9 lutego 2013

Wreszcie wolne!

Ufff! Uporałem się z ostatnim egzaminem i od wczoraj mam tydzień wolnego. Przyda się tydzień na zregenerowanie sił i przygotowanie się do nowych wyzwań tych osobistych i tych w świecie blogowych, bowiem w wolnej chwili będzie trzeba parę rzeczy zmienić i stworzyć pewne nowe ciekawe teksty, na które nie starczyło czasu w ostatnim czasie.

Swoją drogą w sporcie nie dzieje się nic takiego, co wymagałoby by mojego komentarza. Siatkarskie rozgrywki ligowe fazy zasadniczej mają się ku końcowi. Nie będę wspominał tu o rozgrywaniu spotkań w tym samym momencie, bo jak wiemy tak się nie stało i można się zastanawiać i domniemywać czy drużyny kalkulują czy też nie. Mam tu na myśli, wczorajsze spotkanie ZAKSY z Effectorem, które wygrali przyjezdni 3:2. Czy ZAKSA specjalnie przegrała? Nie wydaje mi się, zważywszy na fakt, że grają w przyszłym tygodniu bardzo ważny mecz z Arkasem, więc cała kumulacja energii skoncentrowana jest na potyczce w Izmirze. Oby się udało.

Osobiście cieszę się z tego wyniku. Bo Delecta bez spiny może podejść do starcia z Indykpolem, bo nadal będzie liderem. A AZS z Olsztyna może pokuszą się o 3 punkty i zagrają w play-offach. Byłoby pięknie. Choć na razie się na to nie zapowiada... Ale ciągle wierzę!

Wiara nie pomogła. Akademicy z Warmii i Mazur przegrali 0:3. Wielka szkoda. Delecta pokazała jednak klasę nie oglądając się na innych, to się chwali. 

Myślę, że mi wybaczycie jak przez jakiś czas, nie będzie tu się nic pojawiało. Muszę odpocząć i powrócić do normalności :)

Pozdrawiam!

Fot. memy.pl

wtorek, 5 lutego 2013

Stres w sporcie i techniki radzenia sobie ze stresem (2)

Ahoj! Bardzo dobry dziś był dzień! I dla mnie, zdany egzamin - bardzo dobrze :) I ZAKSA po mękach, ale wygrała. Teraz i mnie i ZAKSĘ czeka decydujące starcie, egzamin z którego musimy wyjść zwycięsko!

Przejdę teraz do drugiej odsłony wcześniejszego wpisu. Pierwszą część można przeczytać tutaj

Psycholodzy sportu podkreślają, że umiejętność opanowywania stresu jest bardzo pomocna przy najefektywniejszym wykonywaniu zadania przez sportowca podczas zawodów. Wiele technik psychologicznych reguluje poziom pobudzenia i lęku u zawodników. Spośród nich najważniejsze są trzy grupy: techniki relaksacyjne, wyobrażeniowe oraz poznawczo-behawioralne (Jarvis, 2003).

Techniki relaksacyjne służą obniżeniu poziomu pobudzenia sportowców. Poszczególne techniki różnią się od siebie, poniżej zostaną opisane dwie podstawowe metody technik relaksacyjnych. Pierwszą z nich jest technika biologicznego sprzężenia zwrotnego, popularnie nazywana biofeedback (Gracz i Sankowski, 1995). Polega ona na kontrolowaniu wskaźników pobudzenia na przykład: tempa pracy serca, ciśnienia krwi czy temperatury ciała. W momencie, gdy sportowiec będzie posiadał dokładne dane na temat poziomu pobudzenia, może nauczyć się świadomie go kontrolować. Najprostszą metodą dokonania pomiaru pobudzenia jest zmierzenie temperatury skóry za pomocą biodot (małe, okrągłe przylepce zmieniającej kolor pod wpływem temperatury). Dzięki obserwacji zmieniających się kolorów przylepca, sportowiec samodzielnie może nauczyć się odprężać lub napinać. Inne proste metody obserwowania pobudzania to pomiary liczby uderzeń serca na minutę przy użyciu stetoskopu oraz liczenie oddechów na minutę (Jarvis, 2003).

Najbardziej popularną techniką relaksacyjną jest ta zaproponowana przez Jacobsona, zwana Relaksacją Progresywną (Morris i Summers, 1998). Jacobson zauważył, że rozluźnienie mięśni poddających się woli może powodować rozluźnienie mięśni mimowolnych. Zawodnicy uczą się napinać każdą spośród czterech grup mięśni (1-ramiona, 2- twarz, szyja, barki i górna część pleców, 3- brzuch i dolna część pleców, 4- biodra i nogi)  przed jej rozluźnieniem do czasu, gdy czynność ta stanie się zautomatyzowana. Sesja taka trwa około 30 minut, przy częstotliwości ćwiczeń trzy lub cztery razy w tygodniu (Jarvis, 2003).

Z kolei techniki poznawczo-behawioralne mają na celu umocnienie w sportowcach poczucia pewności siebie oraz złagodzenie niepokoju poznawczego. Możemy do tej techniki zakwalifikować teorię wyznaczenia celu autorstwa Locke’a i Lathama. Koncepcja ta zakłada, że sportowiec powinien podzielić cel nadrzędny (na przykład: wygranie całych mistrzostw) na mniejsze i bardziej skonkretyzowane cele (wygranie konkretnego meczu), to wtedy stają się one łatwiejsze do osiągnięcia i budzą mniejszy lęk. Teoria ta dotyczy zarówno motywacji, jak i opanowywania lęku (Jarvis, 2003).

Ostatnią omawianą grupą są techniki wyobrażeniowe, których zadaniem jest wzmocnienie pewności siebie oraz złagodzenie stanów lęku i pobudzenia u zawodników. Psycholodzy sportu wymieniają techniki zewnętrzne (sportowcy wyobrażają sobie siebie ćwiczących przed sobą) oraz techniki wewnętrzne (sportowcy obserwują siebie ćwiczących od wewnątrz). Bardzo ważnym elementem w opanowywaniu stresu jest dokonanie wyobrażenia na przykład własnego serwisu, rzutu osobistego w koszykówce, co wzmacnia naszą pamięć ruchową (nasz układ nerwowy i mięśniowy reaguje, tak jak byśmy wykonywali je w rzeczywistości) (Jarvis, 2003). Technika wyobrażeniowa polega na stworzeniu obrazów mentalnych wykreowanych poprzez różne zmysły: wzroku (trasa biegu), słuchu (tłum wiwatujących i gwiżdżących kibiców), smaku (słodki smak banana), dotyku (piaszczysta część skoczni w dal) czy zapachu (chlorowana woda w basenie) (Gracz i Sankowski, 1995). Wyobraźnia pomaga sportowcom opanować i przećwiczyć nowe techniki, korygować popełniane błędy, a także obniżyć lęk w sytuacji rywalizacji sportowej. Dotyczy to tej materii, w której im częstszy mamy kontakt z tym wszystkim, co może budzić lęk, tym lęk ten staje się mniejszy. Badania dowodzą, że trening wyobrażeniowy służy zwłaszcza czołowym sportowcom oraz tym osobom, które potrafią je umiejętnie wykorzystać (Jarvis, 2003).

Należy pamiętać, że przy dokonywaniu wyboru konkretnych technik radzenia sobie ze stresem kluczowe jest, aby ustalić je indywidualnie do każdego zawodnika oraz typu przeżywanego przez niego stresu. Dlatego ważne jest, aby został stworzony całościowy program wykorzystujący ćwiczenia ze wszystkich trzech technik: relaksacyjnych, poznawczo-behawioralnych i wyobrażeniowych. „Kierowanie stresem jest istotną umiejętnością życiową oraz narzędziem umożliwiającym zwiększenie poziomu sportowego dla zawodników”(Morris i Summers, 1998, s. 94). Możliwość opanowywania stresu jest przydatna w osiągnięciu sportowego sukcesu, bowiem jak stwierdził Jones „najlepszych sportowców niewiele różni, jeśli chodzi o przygotowanie i zdolności. Zwycięzców i pokonanych dzieli najczęściej umiejętność radzenia sobie z pobudzeniem, niepokojem i stresem” (Jarvis, 2003, s. 59).

Bibliografia:
Gracz, J. i Sankowski T. (1995), Psychologia sportu, Poznań: Wydawnictwo AWF.
Jarvis, M. (2003), Psychologia sportu, Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
Morris, T. i Summers, J. (1998), Psychologia sportu: strategie i techniki, Warszawa: COS.
Phelps, M. (2012), Autobiografia, Kraków: Wydawnictwo Znak.
Pukszta, N. (2012), „Rysiek na ważnych zawodach nie potrafi być sobą”. Jak walczą ze stresem najlepsi sportowcy świata?, Pozyskano z: http://natemat.pl/25303,rysiek-na-waznych-zawodach-nie-potrafi-byc-soba-jak-walcza-ze-stresem-najlepsi-sportowcy-swiata
Sybilski Z. (2004), Psychologia nie dla psychologów, Inowrocław: Wydawnictwo Literackie Parnas.
Szewczuk, W. (1985), Słownik Psychologiczny, Warszawa: Wydawnictwo Wiedza Powszechna.

piątek, 1 lutego 2013

Stres w sporcie i techniki radzenia sobie ze stresem (1)

Witajcie! Chwilę ponarzekam... tym razem na brak czasu i brak weny. Czekają mnie jeszcze dwa egzaminy, więc trzeba poudawać, że się uczymy :)

Dlatego dziś, wyjdzie ze mnie lenistwo i wrzucę tekst, który wcześniej musiałem napisać na zajęcia na uczelni. Tak, więc zapraszam wszystkim do poczytania o stresie. Tekst jest długi, więc będzie w częściach.

Dlaczego faworyt do złota, świetny sportowiec załamał się przed ważnymi zawodami i nie stanął na podium? Sami zawodnicy często są zdziwieni faktem, że na treningach wszystko wyglądało idealnie, a na zawodach się nie udało. Co sprawia, że sportowcy lepsze rezultaty osiągają na sprawdzianach lub spotkaniach niższej rangi, aniżeli na najważniejszej dla nich imprezie? Tą przyczyną w dużej mierze jest stres!

Wielu sportowców mocno przeżywa wszelkiego rodzaju wydarzenia sportowe, a i ich emocje są hamulcem do osiągania najlepszych rezultatów. Następnie po swoim kiepskim występie tłumaczą się: „Zjadł mnie stres i dlatego nie wyszło”, „Stres mnie sparaliżował”. Są jednak polscy sportowcy, którzy po swoich sukcesach stwierdzają, że stres dodał im sił i przyczynił się do jeszcze lepszych działań. Dlaczego część z nich potrafi skutecznie wykorzystać stres i osiągnąć pożądane rezultaty, natomiast inni kompletnie sobie z nim nie radzą?

Zdaniem psychologów sportu właśnie umiejętność radzenia sobie z przedstartowym pobudzeniem i niepokojem odróżnia zdobywców medali od pozostałych współzawodników, bowiem przygotowanie fizyczne i zdolności rywalizujących są na zbliżonym poziomie. Potwierdza to psycholog sportu Natalia Pukszta, która uważa, że „jeżeli ciała sportowców są podobnie wytrenowane, to wtedy o wszystkim rozstrzyga głowa. Wielu już było mistrzów treningu, którzy potem na zawodach, przy presji, byli bezradni” (Pukszta, 2012). W podobnym tonie wypowiadają się również zawodnicy. Mark Spitz, jeden z najlepszych pływaków w historii (zdobył 7 złotych medali na jednych igrzyskach) stwierdził, że na udany wyścig w 90 procentach składa się psychika, a tylko w 10 procentach mięśnie (Phelphs, 2012).

Stres w zasadniczy sposób wpływa na jakość przygotowań sportowców do zawodów oraz ich zdolność do osiągania najwyższych celów. W takim razie, czym jest stres i jak sobie z nim radzić? Pojęcie stresu zakorzenione zostało w fizyce, gdzie oznaczało napięcie, nacisk, siłę działającą na określony system (Sybilski, 2004). Zdaniem Jana Strelaua stres to „stan, który charakteryzowany jest przez silne emocje negatywne, takie jak strach, złość, wrogość, a także inne stany emocjonalne wywołujące dystres oraz sprzężone z nimi zmiany fizjologiczne i biochemiczne, ewidentnie przekraczające stan normalny” (Strelau, 1999, s. 467).  W Słowniku psychologicznym pod pojęciem stres kryją się dwa rozróżnienia:

· stres psychiczny - wywołany przez silny bodziec zewnętrzny i wewnętrzny (stresor), wzrost napięcia emocjonalnego prowadzący do ogólnej mobilizacji sił organizmu, mogący przy długotrwałym działaniu doprowadzić do zaburzeń w funkcjonowaniu organizmu, wyczerpania i chorób psychosomatycznych;

· stres fizjologiczny - całokształt zmian, którymi organizm odpowiada na różnorakie czynniki uszkadzające, jak zranienie, oziębienie, przegrzanie itp. (Szewczuk, 1985, s. 297).

Psycholodzy sportu zauważają ścisłe relacje między stresem a pobudzeniem i lękiem. Gould i Krane pobudzeniem nazywają „ogólną aktywację fizjologiczną i psychiczną, zróżnicowaną między głębokim snem a intensywnym podnieceniem” (Jarvis, 2003, s. 59). Pobudzenie to można przedstawić na skali od niskiej do wysokiej. W stanie niskiego pobudzenia znajdujemy się, kiedy jesteśmy znudzeni, odprężeni bądź też śpimy, natomiast gdy jesteśmy podnieceni, poirytowani lub zaniepokojeni wtedy towarzyszy nam silny stan pobudzenia. Jarvis zauważa jednak, że stan silnego lub niskiego pobudzenia sam w sobie nie jest przyjemny, ani nieprzyjemny (Jarvis, 2003). Z kolei lęk zawiera w sobie cechy negatywne i jest sytuacją nieprzyjemną.

Według Weinberga i Goulda lękiem nazywamy negatywny stan emocjonalny połączony z nerwowością, zaniepokojeniem oraz napięciem związanym z pobudzeniem fizycznym (Jarvis, 2003). Spielberger dokonał podziału lęku będącego po pierwsze cechą (trwała właściwość osobowości), a po drugie wyróżnił lęk jako stan. Wielu badaczy, w tym Martens, Vealey czy Burton zdefiniowali lęk w jeszcze innym aspekcie wyróżniając lęk somatyczny i lęk poznawczy. Lęk somatyczny odnosi się do zmian fizjologicznych organizmu natomiast lęk poznawczy związany jest z objawami psychologicznymi takimi jak zamartwienie się, brak koncentracji bądź wyobrażanie swojej porażki i upokorzenie (Morris i Summers, 1998).

 Mam nadzieję, że jakoś dotrwaliście do końca :) W kolejnym wpisie, będzie już o technikach, czyli coś z pogranicza praktyki.

 Pozdrawiam!