poniedziałek, 28 stycznia 2013

Fenomen hiszpańskiego sportu - poszukiwanie odpowiedzi...

Po niedzielnym triumfie hiszpańskich piłkarzy ręcznych w meczu o złoto mistrzostw świata od razu w mojej pamięci zostały przywołane inne złote momenty Hiszpanów w sportach zespołowych. Po pierwsze futboliści, niepokonani w mistrzostwach Europy (2008 i 2012 r.) i świata (2010 r.), najlepsi okazywali się także koszykarze (złoto na ME 2009 i 2011 r. i złoto na MŚ w 2006 r.) - ostatnio nastąpiła dominacja koszykarzy z USA, na którą Hiszpanie nie znaleźli sposobu), triumfy odnosili także siatkarze wygrywając turniej na Starym Kontynencie w 2007 roku. I wreszcie szczypiorniści, którzy po raz drugi w historii sięgnęli po tytuł mistrzów świata (wcześniej w 2005 r.). Hiszpanie prócz doskonałych drużyn doczekali się także innych wybitnych postaci na czele z Fernando Alonso, Rafaelem Nadalem czy Alberto Contadorem.

W mojej głowie narodziło się pytanie, na czym polega fenomen hiszpańskich sportów zespołowych, potrafiących wygrywać najważniejsze imprezy? Nie jestem wielkim znawcą Iberystyki, choć kilka faktów z pewnością trzeba wziąć pod uwagę i może spróbować zastosować ten system w naszym kraju. Bo przecież Hiszpania jest tylko trochę większa od Polski, i ma o 9 milionów więcej ludzi a mimo tego, kraj ten częściej cieszy się z sukcesów swoich sportowców niż my...

Najpierw przyjrzyjmy się organizacji sportu w Hiszpanii, który jest taki sam jak w Polsce. W obu krajach panuje model biurokratyczny (wysoki poziom zaangażowania państwa, kraje te posiadają ramy prawne regulujące obszar sportu), w Hiszpanii jest mały stopień konsolidacji sektora pozarządowego - najwięcej środków finansowych przekazywanych jest ze szczebla lokalnego (ok. 10%).  Nie ma wątpliwości, że w Hiszpanii są większe nakłady finansowe na sport niż w Polsce, choć co ciekawe za zdobywane medale na igrzyskach olimpijskich w Londynie otrzymywali mniej pieniędzy od biało-czerwonych.
Fot. sport.interia.pl
Oczywiście pieniądze to nie wszystko. Sport w Hiszpanii stał się wszechobecny, w dużej mierze za sprawą sukcesów, które zachęcają młodych ludzi do uprawiania sportu. A ten można uprawiać z łatwością, w każdym mieście istnieje wiele szkółek, akademii, które szkolą młodych adeptów różnych dyscyplin - o tym, że jest to słuszna droga niech świadczą akademia piłkarskie FC Barcelony (wychowankiem jest m.in Andres Iniesta) czy Realu Madryt, które potrafiły wyszkolić najlepszych zawodników, a systemy te są też wdrażane w Polsce. Tam sport jest elementem kultury, na mecze chodzi każdy, całe rodziny to po prostu święto, u nas tak nie jest...

Zwycięstwa w sportach drużynowych mogą też wynikać z kultury danego narodu, co powoduje różne postrzeganie świata i podejście do różnych spraw. Hiszpanie należą do grupy kultur kolektywistycznych,w których jednostka jest silnie związana z organizacją (rodzina, firmą czy właśnie z kolegami z drużyny), do której przynależy, jej życie osobiste jest uzależnione od dobra społecznego, a każdy przejaw indywidualizmu jest niedopuszczalny. Kultura kolektywistyczna sprawia, że dzięki uczestnictwu w grupie osoba zyskuje tożsamość, a swój własny interes przedkłada nad dobro grupy. Warto też zauważyć, że Hiszpanie z łatwością akceptują podział społeczny i dane reguły. Hiszpańscy sportowcy przestrzegają reguł i mają szacunek do trenera, który ich prowadzi. Są posłuszni wobec szkoleniowca i skupiają się na wykonaniu jego poleceń. Oddani trenerowi, ufają mu i tu może tkwić przyczyna zwycięstw.

Wydaje się, że sukces możliwy jest dzięki wyższości ideałom i wyznawanym wartościż niż bogactwo. Za sukcesami sportowymi prawdopodobnie stoją  „pozytywne i aktualne wartości”, takie jak dyscyplina, wysiłek czy jedność. Są one też najlepszą receptą na to, aby w czasach recesji i i brakiem jakiegoś wielkiego przedsięwzięcia, które mogłoby porwać cały naród. Hiszpanie są otwarci, serdeczni, bardzo towarzyscy, umiejący się bawić i cieszyć z życia, co z pewnością nie przeszkadza, a może pomóc.
Fot. PAP
Obecne wydarzenia związane z amerykańskim kolarzem Armstrongiem, nasuwają wątpliwości czy za triumfami  Hiszpanów nie stoi doping. Czy Hiszpanie opracowali najskuteczniejszy program dopingowy, który jest nie do wykrycia? Pod koniec ubiegłego roku pojawiły się poszlaki i oskarżenie o stosowanie dopingu Rafy Nadala. Na razie nic nie udowodniono. Jeśli mowa o dopingu to musi się pojawić postać doktora Eufemiano Fuentes. Hiszpański lekarz zwany doktor doping. Dopiero teraz, po siedmiu latach ruszył proces, gdzie na ławie oskarżonych jest właśnie Fuentes....

Wierzę jednak, że to po prostu zdolności Hiszpanów, ich osobowość, środowisko i dobre warunki do uprawiania sportu powodują, że święcą triumfy, że możemy mówić o złotym wieku hiszpańskich sportowców.
Fot. CEV

2 komentarze:

  1. Sama nie wiem gdzie tu szukać tego fenomenu.. Eh widocznie lepiej działa tam szkolenie, cały system jest lepiej zorganizowany...

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno lepiej funkcjonuje tam system szkolenia młodzieży - u nas niby coś się w tym kierunku robi, ale bardzo to kuleje. Ani państwo, ani lokalność niewiele robi - to rodzice ponoszą trud związany z zapewnieniem dzieciom godnego treningu. Nasze orliki są laaaaaata świetlne za akademią Barcy czy Realu. I bardzo ważną kwestię poruszyłeś: w Hiszpanii bardzo mocno trzyma się w rodzinach patriarchat, więc i szacunek do trenera jest czymś niemal świętym. I to coś, czego wielu polskim sportowcom brakuje, bo zamiast słuchać rad, uważają, że wiedzą lepiej, czego im trzeba.

    OdpowiedzUsuń