piątek, 14 września 2012

Wielkie serca i wielka odwaga!

Notka będzie szczególna. Poruszę w niej udział siatkarzy w akcjach charytatywnych. Oczywiście jest ich bez liku i trudno wymienić i dopatrzyć się wszystkich, bowiem niektóre osoby działają anonimowo, nie chcą rozgłosu. Poza działalnością i udziałach w akcjach charytatywnych, siatkarze działają także na własną rękę, podejmując inicjatywę.

Jestem tym naprawdę zdumiony. Przede wszystkim tworzeniem się fajnych projektów, o pięknych i szczytnych celach. Pierwszą z nich, o której chcę napisać jest akcja Marcina Możdżonka, który poprowadził treningi z dziećmi w Olsztynie (swojej rodzinnej miejscowości) i Warszawie. Nie mam wątpliwości, że pomysł ten wzorowany jest na przedsięwzięciu tworzonym przez polskiego koszykarza Marcina Gortata. On sam ten pomysł zaczęrpnął zza Wielkiej Wody.  Nie ważne jednak, kto od kogo, ważne po co! Pomysł treningów z gwiazdami sportu z pewnością jest nieziemskim przeżyciem. Ja żałuję, że jestem za stary, a samo obserwowanie tych wydarzeń sprawia jednak więcej bólu, bo chciałoby się wejść na parkiet.

Możdżonek Camp - tak to nazwę. Wzbudziło ogromne zainteresowanie, a popularność tego wydarzenia zaskoczyła samego naszego kapitana. Oby pomysł nie upadł i oby Marcin był wytrwały i akcja z roku na rok dotarła do kolejnych zakątków naszego kraju.

Fot. olsztyn.gosc.pl
Taka mała dygresyjka. Na trzecim roku studiów miałem do przygotowania projekt kampanii public relations. I przedstawiłem kampanię społeczną, w którym nasi sportowcy (nie było tam akurat Możdżonka), ale była Kasia Skowrońska, Agnieszka Radwańska, Marcin Gortat i Robert Lewandowski (projekt chyba się zachował, więc może w następnej notce go wrzucę, jeśli będziecie zainteresowani). Oby gwiazdy z innych dyscyplin zdecydowali się na udział i organizację tego typu treningów. Dla młodych adeptów to wielkie przeżycie, pobudzające wyobraźnie i dającego przysłowiowego kopa do dalszego działania.

Chcę jeszcze poświęcić parę zdań na temat tego, który także poświęca się dla innych. Mariusz Wlazły. Założył fundację swojego imienia, która ma wspierać młodzież do aktywnego spędzania wolnego czasu zapewniając im opiekę. "Chęć pomocy innym, ofiarowania wsparcia i podarowania im nadziei przyczyniły się do założenia Fundacji Mariusza Wlazłego."Takie zdanie można znaleźć na stronie fundacji. Jedno zdanie, mówiące tak wiele. Organizacja ma już na koncie zorganizowanie turnieju w Wieluniu, w którym zmierzyły się dzieci ze szkół podstawowej. Obecnie sztandarowym projektem fundacji ma być "Volley Project", którego celem jest "kompleksowe wsparcie zawodników sportu siatkówki w działaniach propagujących sport i jego najlepsze zasady (np. zasady gry fair play, wytrwałość w dążeniu do realizacji zamierzonych celów, zaangażowanie)  wśród dzieci i młodzieży. Innym elementem programu jest również wdrażanie, rozpowszechnianie oraz nagradzanie kulturalnego dopingu, który w dzisiejszych czasach jest niezwykle rzadki". 

Jestem pod wielkim, ale to wielkim wrażeniem! Mimo, że co poniektórzy wiedzą, że Mariusz Wlazły nie należy do moich ulubieńców. To jednak taką inicjatywę należy promować. A samego siatkarza należy chwalić, bo przecież nie musi. Ma jednak wielkie serce, a i odwagę, bowiem w naszym kraju niewiele jest fundacji, gdzie prezesem wciąż jest aktywny zawodnik. 
Fot. fundacjawlazłego.pl

6 komentarzy:

  1. Ja też się bardzo cieszę, że takie akcje powstają, że sami zawodnicy znajdują czas i chęci do organizowania i spotykania się z młodymi ;D
    Miejmy nadzieję, że dotrze to i do tych mniejszych miejscowości, a więc przynajmniej da szansę pokazania dzieciom, że sport to też frajda.
    Pokazuj ten swój projekt, z chęcią zobaczę! ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Także jestem pełna podziwu dla nich. Te wszystkie akcje, wspieranie różnych fundacji, oddawanie swoich rzeczy na licytacje itd... Przecież nikt im tego nie każe robić, robią to z własnej woli i to jest w tym wszystkim niesamowite. Że poświęcają swój własny, wolny czas, którego przecież i tak mają mało :)
    To, że Mariusz kiedyś założy fundację to ja wiedziałam od dawna, ale nie sądziłam że zrobi to tak szybko... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Należy również wspomnieć, że wiele turniejów powiązanych jest z akacjami charytatywnymi. Chociażby Memoriał Huberta Jerzego Wagnera czy Agaty Mróz-Olszewskiej. To świadczy o tym, że siatkówka łączy ludzi, nie tylko, dzięki emocjom, ale również dzięki chęci pomocy innym

    To wspaniałe, kiedy ktoś udowadnia, że jest nie tylko świetnym zawodnikiem, ale również wspaniałym człowiekiem :) !

    Pozdrawiam serdecznie i dodaję bloga do ulubionych, oraz zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja jestem pod wielkim wrażeniem Twojej notki, bo kto jak kto, ale ja wiem, że za Mariuszem nie przepadasz i mogłeś go pominąć w swojej wypowiedzi ;).
    widzę obiektywny dziennikarz pełną parą z Ciebie ! :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za tak miłe słowa :) Osobiste urazy trzeba schować w kieszeń, jeśli ktoś działa charytatywnie. Wlazły chce pomagać potrzebującym i o tym, chce pisać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niech inni uczą się od siatkarzy! Fajna notka ;) pozdro!

    OdpowiedzUsuń