piątek, 21 września 2012

Recenzja: "Moja historia" Wayne Rooney

Trzynastego września w Wielkiej Brytanii premierę miała druga część historii angielskiego piłkarza Wayne'a Rooneya zatytułowana ,,My Decade in the Premier League. W Polsce pojawi się także, prawdopodobnie o tytule ,,Moja dekada w Premier League. Dla tych wszystkich, którzy chcą być na bieżąco, a przede wszystkim pragną poznać biografię  obecnie, jednego z najlepszych napastników na świecie gorąco odsyłam do pierwszego tomu autobiografii Rooneya.

,,Moja historia to pierwsza (przewidzianych pięć) część autobiografii Wayne'a Rooneya. Publikacja to opowieść w charakterystycznym stylu: od zera do bohatera. Bo jak inaczej ująć historię chłopca, normalnego chłopca, który nie pochodził z zamożnej rodziny, a jego dzieciństwo niczym szczególnym się nie wyróżniało? Chodził do normalnej szkoły, oglądał telewizję, umawiał się z dziewczynami i grał w piłkę. I właśnie ta ostatnia rzecz różniła Wayne'a od innych, bowiem miał talent do gry w futbol. Talent to jedno, a ciężka praca to drugie, gdy dodamy do tego, długą i rodzinną futbolową tradycję to wyłania się obraz człowieka, który musiał odnieść sukces w piłkarskim świecie. Jak sama zdradza: ,,Urodziłem się kibicem Evertonu (...). Ja pierwszy raz zostałem zabrany na stadion, kiedy miałem zaledwie sześć miesięcy i pieluchy na sobie.

Ten gracz miłość do futbolu wyssał z mlekiem matki. Jednak Rooney nie zwierza się jedynie z futbolowych opowieści. I to jest ogromny atut tej książki. Piłkarz opowiada nam o swojej rodzinie, uchyla rąbka tajemnicy ze  swojej prywatności. Dzięki temu dowiadujemy się o długich, ale i romantycznych staraniach Wayne'a o serce  narzeczonej Coleen (obecnie żony). W autobiografii nie brakuje również niewygodnych tematów, których niewielu chciałoby się przyznać. Nic z tych rzeczy, Anglik jest szczery i opowiada o problemach z dziennikarzami hazardem czy kłótniach z trenerami. Trzeba przyznać, że Roo otworzył się przed czytelnikami, zdradza wiele tajemnic, streszcza kulisy przełomowych i ważnych wydarzeń w swoim życiu. To, co jest zaletą jest również wadą. Piłkarz, niektóre wydarzenia przedstawia na swój sposób, stara się zachować swój nieskazitelny wizerunek. Skandale obyczajowe z udziałem Rooneya wydarzyły się i okazały się prawdą. Choć stara się tłumaczyć swoje zachowanie, czyni to w sposób bardzo prozaiczny i mało wyszukany.

Zawodnik Manchesteru United przedstawia także swoje relacje z inną byłą już gwiazdą Czerwonych Diabłów, Portugalczykiem Cristiano Ronaldo. Porusza temat, o którym mówiło się dużo i głośno. Chodzi o incydent z 2006 roku i ćwierćfinałowym spotkaniu obu reprezentacji w Gelsenkirchen. Jak tę sprawę widzi sam Anglik nie będę zdradzał.

Lubię książki autobiograficzne, może to trywialne i banalne, ale są one po prostu prawdziwe. Autobiografia napisana jest prostym, przystępnym językiem, bez zbędnych ceregieli. Choć momentami ilość faktów, opowiedzianych ze szczegółami może przytłaczać. Można mieć pretensje, że książka jest za łagodna, wygładzona, że nie ma skandali, nie leje się krew itd. Ta publikacja, jak pozostałe wcześniejsze sportowe pozycje wydawnictwa SQN oznacza się znaczną ilością błędów interpunkcyjnych i literówek.
Kilka cytatów z autobiografii:

,,To był chłopięcy zespół pod szyldem pubu Western, w którym popijał mój tata. Mieli tam drużynę U-12, która występowała w lidze. Większość pubów w naszej okolicy miała swoje drużyny. Pierwszy raz zagrałem w jej składzie, kiedy miałem 17 lat. Zdobyłem wówczas zwycięskiego gola.

,,Nie było wśród nas w reprezentacji takich żartownisiów, jakim kiedyś był "Gazza", który miał niewyczerpany zasób dowcipów i wygłupów, w rodzaju wrzucania ludzi do basenu. Ja byłem jedyną osobą w zespole, której zdarzały się głupie pomysły w stylu podbiegnięcia do kogoś na treningu i ściągania mu gatek. Wiem, że to bardzo dziecinne, ale bawi mnie to i rozluźnia. Inni też uważają to za zabawne wygłupy.”

,,Nie zamierzałem skrzywdzić Carvalho, nie zdążyło mi to nawet wpaść do głowy. Jeśli przyjrzycie się tej scenie, zobaczycie, że w momencie upadku byłem odwrócony plecami do leżącego Portugalczyka. Nie widziałem go, nie miałem pojęcia, gdzie stawiam stopę. Jeśli ktoś myśli, że działałem z rozmysłem, nie wie, że gdybym chciał go złośliwe skrzywdzić, ten  nieszczęśnik do dziś przechodziłby rehabilitację.

,,Gdybym miał wybrać trzy słowa na opisanie swojego charakteru byłyby to: romantyczny, z poczuciem humoru, i twardy.

Oprócz romantyczności, poczucia humoru i twardości zabrakło jednak odrobiny charakteru. Za grzeczna. Momentami było nudno, a to z powodu niezbyt wyszukanych tłumaczeń usprawiedliwiając swoje występki młodych wiekiem, zbiegiem okoliczności czy jeszcze czymś innym. Jest to jednak dobra książka dla młodych adeptów piłkarskich. Pokazuje, że ciężką pracą można wdrapać się do piłkarskiego raju.

 „Moja historia” to także przestroga dla młodych zawodników, na których czyhają pułapki zastawione przez media, znajomych czy klub. Natomiast dla pozostałych, interesujących się piłką mniej lub więcej to okazja do konfrontacji rzeczywistości, tej kreowanej przez media i tej widzianej przez Rooneya. Anglik nie jest zarozumiałym, aroganckim bucem a gościem, który na zakupy chodzi raz w roku, na trening przyjeżdża Fordem Ka ubrany w dres. Zwykły, a niezwykły Wayne Rooney.

Moja ocena: 3,5/5

,,Moja historia, Wayne Rooney, Wydawnictwo Sine Qua Non, Kraków 2012

Fot. wydawnictwo.sqn.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz