sobota, 4 sierpnia 2012

Szpilką w Igrzyska: Złoto do złota humor poprawia (9)

Tomasz Majewski i Adrian Zieliński. Co łączy obu panów? Złoto olimpijskie w Londynie, obaj zapisali się złotymi zgłoskami w annałach polskiego sportu. Piątek był polskim dniem w Londynie. Długo musieliśmy czekać na taką chwilę, na taki dzień w stolicy Wielkiej Brytanii. Warto przypomnieć, że wszystko zaczęło się od naszych pań Fularczyk/Michalska, które zdobyły brąz.

W stan prawdziwej euforii wprowadził Polaków Adrian Zieliński sztangista w kategorii do 85 kg. Emocje był wielkie, wręcz nieprawdopodobne, bowiem gdy biało-czerwony zakończył już swoją rywalizację na placu boju pozostało jeszcze dwóch przeciwników: Rosjanin i Irańczyk. Nerwowe wyczekiwanie i modły. Na szczęście obaj nie poradzili sobie z kilogramami na sztandze i to Polak mógł cieszyć się ze złota. Nie powiem, że zaklinałem rzeczywistość i mamrotałem pod nosem, aby rywalom się nie udało, aby nie podrzucili i aby spalili swoje próby. Udało się, było niespokojnie, ale skończyło się pięknie.
Fot. olimpiada.interia.pl
Prawdziwą klasę pokazał natomiast Tomasz Majewski, który obronił złoty medal sprzed 4 lat. To nieprawdopodobny wyczyn, choć początek nie należał do Polaka. Szalał Niemiec i nie wiele wskazywało na tak piękne zakończenie dnia, ale Majewski to fighter, to profesor. Człowiek, który walczy do końca i powalczył. To był dzień polskiego kulomiota, który w trzeciej próbie wyprzedził Niemca. Obawiałem się jednak, że ktoś Polaka wyprzedzi. Niemiec pokazał, że jest w formie, Amerykanie byli nieobliczalni. Nerwowe wyczekiwanie na ostatnie rzuty i radość po odpadnięciu kolejnych rywali. Aż do chwili niepewności do ostatniego rzutu Storla, było daleko... Na szczęście rzut spalony i mogłem podnieść ręce w geście triumfu, skoku w górę nie było, bowiem konkurs oglądałem już na stojąco i żwawo przebierałem nogami we wszystkie strony. Stan uniesienia i szał radości. Majewski obronił złoto! Po ostatniej, nieudanej próbie Niemca rozluźniony mistrz olimpijskie jeszcze raz wszedł w koło i pchnął kulę jeszcze dalej uzyskując rezultat 21,89 potwierdzając swoją wielkość. Mistrz, mistrz pchnięcie kulą jest z Polski!

Fot. gwizdek24.se.pl

1 komentarz:

  1. Niesamowity dzień dla Polaków. Całym sercem była z Adrianem <3 A o Tomka się nie martwiłam, wiedziałam, że sobie poradzi. :)

    OdpowiedzUsuń