wtorek, 7 sierpnia 2012

Szpilką w Igrzyska: Porażka, Brąz, Porażka, Brąz i Klęska (12)

Tak wyglądał poniedziałkowy wieczór w polskim wydaniu. Huśtawka nastrojów, z euforii po rozpacz i z powrotem uśmiech i znowu łzy.

Mimo zdobytych dwóch brązowych medali, można jednak mówić, że poniedziałek to nie był nasz dzień w Londynie. Szczęśliwie to się skończyło, ale apetyty kibiców i przede wszystkim tych sportowców, którzy nie wykorzystali szansy były duże, bardzo duże.

O naszym zapaśniku Janikowskim już pisałem. Choć cieszył się jak dziecko z brązowego medalu, to złoto było w jego zasięgu, mógł stanąć na najwyższym stopniu podium. Jestem ciekaw czy brąz sprawi, że Damian będzie jeszcze uprawiał zapasy i w Rio sięgnie po złoto czy zdecyduje się na starty w MMA.

Fot. sfgate.com
Anna Rogowska. Polka dała ciała. Bez różnicy czy była w swojej optymalnej formie czy nie, ale wysokość 4,45 m należało po prostu zaliczyć. Nie wymagałem od Polki medalu, ale zerówka w finale olimpijskim chluby nie przynosi...

Porażka. Z mistrzami świata wstydu nie przynosi, ale gdy ma się piłkę meczową, to sytuacja wygląda już zgoła inaczej. Gdzie bić mistrzów jak nie na najważniejszej imprezie sezonu? Fijałek/Prudel byli o krok od wejścia do historii i sprawienia niespodzianki. Niestety niespodzianki nie dla nas...

Może ktoś się zdziwi, dlaczego niespodzianki nie dla nas? Przecież Bartłomiej Bonk takową sprawił w podnoszeniu ciężarów, niestety kosztem innego Polaka, który miał dźwignąć złoto. Nie będę jednak pastwił się nad Marcinem Dołęgą. Jest mi go nadzwyczajnej w świecie szkoda. Napiszę tylko tyle, że ponownie ktoś popełnił błąd, Polak mając taką przewagę nie musiał zaczynać od 190 kg, mógł zaliczyć 185 kg w pierwszej, a potem szaleć i podnosić 200 czy 220. Przecież tyle podnosił... na treningach. Treningi to nie zawody. Dołęgą był zbyt pewny siebie, aaa przecież miałem sobie darować.
Fot. tokfom.pl
Dziś nasi żeglarze z klasy RS:X. Oby z medalami, po moje typy już się nie sprawdzają. Chciałbym mieć przyzwoitą statystykę :)

Polscy siatkarze grają z Rosją. I tyle w tym temacie. Na podsumowanie ich występów przyjdzie jeszcze czas.

Afery pt. Antyolimpijska Radwańska trwa dalej. Teraz głos zabrał Marek Kolbowicz, złoty medalista z Pekinu z 2008 roku. Członek utytułowanej polskiej czwórki podwójnej (6. miejsce w Londynie) uważa, że krytyka płotkarza nie jest uzasadniona.

- Marek Plawgo "jedzie" po Agnieszce? Niech się schowa w buty. Marku, ile miałeś biegów, które ci nie wyszły? Zawsze dbałeś o zdrowie? Ilu kontuzji mogłeś w swojej karierze uniknąć? - zwraca się do Plawgi Kolbowicz na łamach "Przeglądu Sportowego".

- Cóż, my zawsze tylko linczujemy. Tymczasem w życiu kobiety tak jest, że czasami wychodzi dramat. Szczególnie w takim meczu, gdy decyduje kilka piłek w jedną czy drugą stronę. Ty wiesz, ja wiem, wszyscy wiemy - dodaje mistrz olimpijski.

 Ot, takie polskie piekiełko.

3 komentarze:

  1. wiesz dlaczego to nie był nasz dzień?
    bo to poniedziałek.
    a Polacy nie lubią poniedziałków :P

    OdpowiedzUsuń
  2. To oby niedziela była nasza :P

    OdpowiedzUsuń