czwartek, 9 sierpnia 2012

Szpilką w Igrzyska: Marzenia się spełniają..., ale nie nasze. Siatkarze za burtą! (14)

Łatwo nie jest pisać w takiej chwili, ale chyba można było się do tego przygotować, bo igrzyska w Londynie w wykonaniu siatkarzy nie był dobre. Teraz to wiemy. Porażka z Bułgarią nie była przypadkiem, klęska z Australią również, do tego męki z gospodarzami. Zwycięstwo z Włochami i Argentyną, jednak te dwie drużyny podobnie jak Polacy grają/grali nierówno. To widać było gołym okiem.

Teraz można powiedzieć, trener Anastasi popełnił błąd, cel nie został zrealizowany. Nie szukam kozła ofiarnego, ale to Włoch odpowiada za przygotowanie, a forma naszego zespołu przyszła za szybko. Nasi siatkarze byli zmęczeni sezonem, gra jednym składem od początku tego roku nie zdała egzaminu. Polacy oddychali rękawami i grali ostatnim tchnieniem.

Psychika na pewno odegrała jakąś rolę w poczynaniach naszych zawodników. Czy po LŚ uwierzyli, że są najlepsi i nie do pokonania. Tego nie wiem i trudno to raczej stwierdzić. Prawdą jest jednak, fakt: jeśli ktoś jest mocny fizycznie to i psychicznie - koniec i kropka. Z drugiej strony w szóstce było tylko trzech zawodników, którzy grali na olimpiadzie, pozostali nie. Dlatego stres, nerwy musiały być większe, a po tak fantastycznej grze w LŚ z pewnością, bowiem oczekiwania wobec naszego zespołu wzrosły.

Kolejna sprawa decyzje personalne. A właściwie inaczej, reakcja trenera Anastasiego w ostatnim meczu, w ostatnim secie. Zastanawiam się dlaczego nie zdecydował się na zmiany. Paru zawodnikom na pewno by się ona przydała. Czy by pomogły? Nie wiem. Rosjanie grali bardzo dobrze, lepiej od nas i tyle powinno wystarczyć. My jednak nie spróbowaliśmy odwrócić losów meczu.

Mam nadzieję, że trener Anastasi przedstawi jakiś raport z tych przygotowań i powie coś więcej, niż po przegranym meczu z Australią, że nie wie co się stało. Szkoleniowiec powinien wiedzieć, co sie stało. I wydaje mi się, że po tej porażce z Kangurami, Włoch doskonale wiedział co się wydarzyło. Wnioskuję tak po zachowaniu w starciu z Rosją. Trener był pogodzony z porażką, reagował ospale, bez emocji przeczuwając co się wydarzy.

Mimo porażki pozostaje kibicem, bo jestem nim na dobre i na złe. Każdą porażkę trzeba jednak rozliczyć i zastanowić się co można poprawić by przyszłości można tego uniknąć.

Chcę wierzyć, że ta ćwierćfinałowa porażka to był sprawdzian. Sprawdzian dla siatkarzy, ale i dla nas kibiców, dla tych z krwi i kości, nie sezonowych. Ci prawdziwi pozostaną i nadal będą wspierać naszą ekipę. W Rio będzie lepiej.

Fot. SportoweFakty.pl

4 komentarze:

  1. Mam nieco inne zdanie na ten temat...

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż zgadzam się z Tobą.
    Jako, że do trenera od początku mam wiele zastrzeżeń, więc mogłabym teraz to wszystko wygarnąć, ale po co?
    Nasi zawodnicy nie byli przygotowani do turnieju, do najważniejszej imprezy czterolecia. jestem pewna, że nasi gracze woleliby jeden medal na igrzyskach niż te 4 z poprzednich imprez...
    Nie zdziwiło mnie brak zmian, choć moim zdaniem, trener powinien coś spróbować zrobić. Przecież na ławce siedział Paweł Zagumny, który na IO grał już niejednokrotnie, tremy by nie miał, co w przypadku Łukasza było trochę widać.

    Cóż, nie udało się. Najbardziej mi szkoda zawodników, bo naprawdę ciężko pracowali. Miejmy nadzieję, że za cztery lata, przełamiemy tę barierę, jaką są ćwierćfinały.

    Przez te 1.5 roku łatwo się kibicowało, ale to teraz zobaczymy kto tak naprawdę jest kibicem. Ja niezależnie od tego co dalej będzie się działo, kibicem pozostanę..

    OdpowiedzUsuń
  3. Z każdego wydarzenia trzeba szukać jakichś pozytywów, napewno teraz jest je tutaj ciężko znaleźć, ale z czasem wyciągniemy wnioski i może to nam pomóc polepszyć naszą grę.
    I przynajmniej zobaczymy ile zostanie kibiców tych od serca, a nie tylko tych od sukcesów...

    OdpowiedzUsuń