czwartek, 16 sierpnia 2012

Kto nie idzie do przodu, ten się cofa - O igrzyskach w Londynie słów kilka

Rację miał Johann Wolfgang von Goethe pisząc te słowa. Słowa, które jak najbardziej są aktualne do tego co dzieje się w polskim sporcie. Kto nie idzie do przodu, ten się cofa. My nie idziemy do przodu, trzecie igrzyska kończymy z dorobkiem 10 medali, jednak tym razem są to medale niższej jakości, bowiem tylko dwa złote.

Byłem optymistą przed startami Polaków w Londynie. Zakładałem dużo większą ilość krążków ponadto liczyłem na niespodzianki, miłe niespodzianki bo tych przykrych było co nie miara. Postanowiłem jednak nie wytykać i nie pisać o wszystkich polskich rozczarowaniach. Co zrobić, aby ich uniknąć? Mądre głowy już zaczęły się nad tym zastanawiać, ale szczerze mówiąc tak dzieje się już od 2004 roku i dotychczas nikt nie znalazł skutecznego leku. Wiele osób podnosi larum mówiąc o powszechności sportu w społeczeństwie. Ok. Pełna zgoda. Krew mnie jednak zalewa, kiedy słyszę, że wszystkiemu winni są rodzice i zwolnienia lekarskie. Dzieci nie ćwiczą na w-f. To po co, ich zmuszać skoro z tych i tak nie będzie przyszłych mistrzów. Denerwuje się, bo znam ten przykład z autopsji. Chciałem ćwiczyć i byłem aktywny na zajęciach, w podstawówce biegałem dość szybko na sześćdziesiątkę, w dal też trochę skakałem. Ale nikt z tym nic nie zrobił, nikt się nie zainteresował, nie zachęcił. Szczytem jednak okazało się, to co stało się w gimnazjum. Przychodzę na trening siatkarski (może zrobiłem błąd, że nie z rodzicami a z kolegami, ale przecież byłem typem nastolatka. Wszystko załatwię sam), czekam aż przyjdzie "szanowny pan trener". Przyszedł spojrzał na mnie i powiedział: "Przyjdź jak będziesz miał 1,80", wtedy poćwiczysz". Do tej pory nie mogę przyjść do tego pana, bo 1,80 cm nie mam. I to powinno mniej więcej zobrazować jak to wygląda. O moich uczuciach pisać nie będę i o tym jak na pewien czas, ten ktoś zrujnował moje marzenia, plany, a siatkówkę musiałem odłożyć na dalszy plan. Nie twierdzę, że zostałbym gwiazdą, pewnie nie. Ale mój siatkarski rozwój został skutecznie opóźniony o kilka lat i teraz tak na prawdę mogę tułać się po trzecich ligach. Tak to właśnie wygląda. Nie ma zachęty, nie ma żadnego zainteresowania. Podkreśla się zbudowanie szerokich podstaw, ale jeśli tak się traktuje ludzi chcących uprawiać sport, to nie mam pytań. Inna sprawa to ilość klubów sportowych i ich finansowe problemy. W moim rodzinnym mieści można trenować piłkę nożną, siatkówkę, od niedawna szczypiorniaka, kajaki, coś tam z lekkiej i smocze łodzie. Wybór niewielki. Oczywiście to tylko jedna strona medalu, stanę jednak w obronie młodzieży i ich rodziców. Najlepiej zwalić na coś, nad czym nie można zapanować i okiełznać. Przecież nikt nie zmusi rodziców i dzieci do uprawiania sportu. Jednak trzeba mieć go gdzie uprawiać, hali nie ma, a jak są to zamknięte. Boiska były, a teraz w ich miejscach są bloki mieszkalne. A Orliki? Są i działają, gra się fajnie. Jak wykonasz rezerwacje trzy miesiące przed terminem grania. Bądź wyglądasz tak jak Pudzian to na boisko wejdziesz i pograsz. Taka to jest prawda.

Trochę się rozpisałem, a miało być o rzeczach przyjemnych i zaskakujących.

Spróbuję skupić się na najprzyjemniejszych wydarzeniach, które będę mieć w pamięci w szufladce Londyn 2012.

Zacznę od momentów mało polskich. Szczególne postacie tych igrzysk. Michael Phelps. Jestem pod ogromnym wrażeniem Amerykanina, fantastyczny sportowiec. Odchodzi w glorii chwały i takiego go zapamiętam. Cudownie było mieć okazję oglądać go co prawda tylko na szklanych ekranie, ale to i tak wielkie przeżycie. Były pływak już zaczyna czerpać z życia. Poniżej fotka z sesji Louisa Vuittona.Olimpijczyk wszech czasów z olimpijką wszech czasów, czyli Phelps z 77-letnią Łarysą Łatyniną, uznawaną za najwybitniejszą gimnastyczkę w historii.Trzeba przyznać, że trzyma się kobita!
Fot. tvn24.pl
Z pływalni wyniosę również kilka pytań, na które na razie nie ma odpowiedzi. Sprawczynią zamieszania okazała się 16-letnia pływaczka Ye Shiwen. Chinka wygrała, a ostatnią fazę wyścigu na 400 metrów stylem dowolnym  zawodniczka popłynęła szybciej niż zdobywca złota na tym samym dystansie wśród mężczyzn Ryan Lochte. Czy jesteśmy świadkami stosowania dopingu genetycznego? Za młoda na sukces? Ależ skąd! Zaledwie 15-letnia letnia Litwinka Ruta Meilutyte została mistrzynią olimpijską w pływaniu w stylu klasycznym. Można? Można!

Usain Bolt. Showman i profesjonalista. Człowiek, który porywa tłumy zarówno na stadionie jak i przed telewizorem. Genialna postać lekkiej atletyki. Ekscentryk z Jamajki, który także przeszedł do historii.
Ponadto rekordy ze stadionu olimpijskiego, sztafety jamajskich sprinterów, rekord Rudishy na 800 metrów. Zamieszanie w konkursie rzutu młotem pań i wykłócanie się Betty Heidler o brązowy medal.
Upadek carycy tyczki. Isinbajewa nie zdobyła trzeciego z rzędu złota.
Fot. bbc.co.uk
I siatkarze. Rosji i Brazylii. Za piękny finał, za iście szatański pomysł Władimira Alekny. Za mecz życia Muserskiego. Za pożegnanie ze złotem Tietuchina. Za walkę i oddanie reprezentacji, za niezwykłe zachowania na parkiecie i po za nim dla Giby, Sergio i Rodrigao. Odchodzą wielcy gracze z parkietów siatkarskich. W Londynie skończyła się i to już definitywnie pewna era w tej dyscyplinie.

I coś z tenisowych kortów, tam też sporo się działo. Były wydarzenia, które mnie zachwyciły. Serena Williams podwójną mistrzynią olimpijską. Miło oglądało się jej grę, czy najlepszej tenisistki w historii? Chyba tak! Niewątpliwie najlepszym tenisistą w historii jest Roger Federer, ikona męskiego tenisa bez złota w singlu. Nie udało się wygrać. Pogromcą okazał się ten, z którym dotychczas nie miał problemów, ten który sprawił wielką radość Brytyjczykom. Po wielu, wielu latach Brytyjczyk wygrał na Wimbledonie. Andy Murray nie wygrał Wielkiego Szlema, ale wygrał złoto na igrzyskach. Złoto, który także otwiera nową kartę w dziejach tenisa.

Polskie akcenty. Zapamiętam wszystkich medalistów: Tomka Majewska, Adriana Zielińskiego, Sylwię Bogacką, Anitę Włodarczyk, Fularczyk i Michalską, Konieczną i Naję, Miarczyńskiego i Klepacką, Bartka Bonka i Damiana Janikowskiego.

Niewiele będę musiał pamiętać, bo medali więcej nie było. Nie obyło się jednak bez afer. W Pekinie był wielki dym w szermierce, teraz zamieszanie z antypolską chorążą. Na szczęście dzisiaj Agnieszka Radwańska wydała oświadczenie w tej sprawie i mam nadzieję, że do sprawy już nikt nie będzie wracał. Interesujmy się i chwalmy zwycięzców i im poświęcajmy miejsca na łamach mediów. Zasługują na to, co zresztą podkreśla Isia.

Dziękuję za uwagę!

3 komentarze:

  1. W pełni się z Tobą zgadzam, nawet jeśli młodzież chce ćwiczyć, to i tak zazwyczaj nie ma do tego możliwości, a nawet i jest do tego w swój sposób zniechęcana... Kiedyś chcieliśmy sobie pograć ze znajomymi na takim "orliku" i oświadczono nam, że nawierzchnia się zniszczy, a boisko to wieczorami jest wynajmowane...Więcej nie chodziliśmy, nie pytaliśmy...
    Co do IO, w każdej dyscyplinie coś ciekawego by się znalazło, a Ty tutaj to bardzo fajnie podsumowałeś, w większości miałam podobne odczucia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie, uprawiać sport w naszym kraju nie jest łatwo, a szczególnie ten wymarzony, ale wydaję mi się, że nie tyle problemem jest to, że młodzi ludzie nie uprawiają sportów, ale brak kultury sportu w dzisiejszych czasach. Popatrzmy obiektywnym okiem ilu młodych ludzi ćwiczy dla przyjemności (nie wliczajmy w to zajęć wychowania fizycznego) - biega, ćwiczy w domu, czy najnormalniej w życiu umawia się ze znajomymi na mecze siatkówki, koszykówki, piłki nożnej :)

    Na tym polega problem. Przyjemnością jest dla dzisiejszych dzieciaków długie przesiadywanie przed komputerem, oraz telewizorem.I to należy zmienić :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W naszym kraju sport mozna uprawiać, będąc już niemal ukształtowanym sportowcem. Niestety, nie ma odpowiednich trenerów, motywacji, środków na najniższym szczeblu, w mniejszych miejscowościach. Co z tego, że ktoś chce, rodzice chcą, gdy w najbliższej okolicy nie ma szans na rozwój? W moim regionie to chyba tylko w stolicy województwa i może paru większych miastach, które na palcach jednej dłoni można policzyć, są szanse na rozwój. rzadko poza piłką nożną. A w tej mamy patologię, bo szkolenie młodzieży leży. No i robi się takie kółko bardzo graniaste...

    A co do igrzysk - wyglada na to, że Londyn jest dla nas pechowy. Ale o tym rozwiodę się już na swoim blogu - mam nadzieję, że w końcu mi się uda, tak w połowie drogi z igrzysk olimpijskich do paraolimpijskich :)

    OdpowiedzUsuń