wtorek, 28 sierpnia 2012

Rzecznik Cracovii zwolniony, bo prezes nie wysłuchał relacji...

Temat dzisiejszego wpisu miał być inny, ale czuję się poniekąd wywołany do tablicy w związku z pewną aferą w piłce nożnej. Tylko spokojnie! Nie jestem zamieszany w żadną aferę korupcyjną!

W kilku zdaniach nakreślę wydarzenia, które miały miejsce parę dni temu. Mianowicie prezes piłkarskiego klubu Cracovia Kraków Janusz Filipiak zwolnił rzecznika prasowego Tomasza Gawędzkiego. Niby nic takiego, ale powód zwolnienia rzecznika... delikatnie mówiąc jest mało poważny. Prezes przebywając w Szwajcarii nie mógł wysłuchać transmisji meczu Cracovii z Okocimskim Brzesko, które transmitowało Radio Gol.

Tak, to Radio Gol, z którym współpracuję. Wraz z rozpoczęciem nowego sezonu rozpoczęliśmy współpracę z klubem Cracovia, której owocem miały być (i miejmy nadzieję, że będą!) relacje nadawane dla wszystkich sympatyków tej drużyny. Moi koledzy mieli komentować te wydarzenia na żywo ze stadionu.

I tak też było w starciu z Okocimskim Brzesko. Radio Gol 22 sierpnia nadawało relację z tego wydarzenia. Spotkanie komentował Kamil Kania i można je było posłuchać na trzech kanałach. Dlaczego prezesowi się nie udało i dlaczego z tego powodu musiała polecieć głowa rzecznika?
Fot. Agencja Ga
Trudno stwierdzić. Natomiast sprawa wygląda co najmniej śmieszne. Tomasz Gawędzki był odpowiedzialny za kontakt z mediami od 24.10.2011 roku. Z moich informacji wynika, że brak relacji był tylko pretekstem i już od dłuższego czasu szukano haka na rzecznika. Wszystko dlatego, że jego pracę nie najlepiej oceniano i rozglądano się za nowym następcą.

Nikt nie ma wątpliwości, że powód zwolnienia jest absurdalny i co gorsza trudno winić za to osobę, która nie była winowajcą. My, jako Radio Gol także wykonaliśmy swoje zadania w 100%. I tylko zastanawiam się, jaki problem z wysłuchaniem relacji miał prezes Cracovii, notabene prezes firmy informatycznej. Czy zarządzając firmą informatyczną, można mieć problemy z obsługą Winampa czy Windows Media Playera.

Polska to dziwny kraj, ale przykład idzie z góry czyt. władzy. Jeśli ministrem sprawiedliwości może być filozof, to dlaczego prezesem firmy informatycznej - osoba nie potrafiąca wysłuchać relacji w internecie...

4 komentarze:

  1. dobra akcja ! ;)
    takie rzeczy tylko w piłce nożnej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powód zwolnienia błahy, nie przeczę. Powiem nawet że śmieszny. Tylko z drugiej strony co ważniejszego jest od wysłuchania relacji z meczu (nie koniecznie arcyważnego) klubu z którym się jest całym sercem (a przynajmniej powinno)?
    Ale takie sytuacje są chyba nie do ogarnięcia przez zwykłych śmiertelników ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. E tam... Tylko Wisła! :)
    Też szykuję wpis o piłce nożnej hehe
    Pozdro!

    OdpowiedzUsuń
  4. Walić komary, jak popadnie - co za firma :( Jaki szef takie decyzje :)

    OdpowiedzUsuń