poniedziałek, 25 czerwca 2012

Prezesie! Odwagi! Ratuj żeńską siatkówkę

Witajcie! Niejednokrotnie na łamach bloga poruszałem kwestie dotyczącą sytuacji w kadrze siatkarek. Teraz będzie podobnie, bo niestety według mnie nie dzieje się tam dobrze.

W Ankarze pojawiła się jakaś jaskółka, ale jak głosi prastare powiedzenie jedna jaskółka wiosny nie czyni. I tak też chyba było w przypadku kobiecej reprezentacji. Niestety ocena tegorocznych występów musi być negatywna, bowiem Polki nie zrealizowały żadnego celu, o ile brak awansu na igrzyska z trudem prawdziwi kibice przełknęli, o tyle nie zakwalifikowanie się do Final Six jest prawdziwą porażką tej kadry, a przede wszystkim trenera Alojzego Świderka, a co za tym idzie PZPS-u, który namaścił tegoż szkoleniowca. 

Z przykrością stwierdzam, że Świderek na trenera kadry się nie nadaje. Żadnych postępów, a co gorsza żadnych wyników. Od objęcia posady nie wygrał z ekipą żadnego, ważnego spotkania na arenie międzynarodowej. Z Izraelkami podczas ME, czy teraz z Tajwanem prawdopodobnie wygrałaby ekipa pod moją wodzą. 

To przykre, bowiem siatkówka żeńska była na piedestale. Polskie siatkarki były najlepsze w Europie. Wszystko to zostało zmarnowane, zatracone. Mieliśmy doganiać świat, a tymczasem uciekają nam ekipy ze Starego Kontynentu. Dostajemy manto od trzeciego, włoskiego garnituru sami występując w składzie podstawowym. Dotychczas trener Świderek swojego zadania nie wypełnił i prawdopodobnie nie wypełni, bo szkoleniowcem jest przeciętnym to i wyniki takowe będą. W tegorocznym cyklu WGP nie potrafiliśmy awansować, choć taki był cel. Nie to jest jednak najgorsze, ale styl gry. O ile o rezultat z Serbkami nie można było mieć pretensji. To porażka z Brazylią, która przyjechała do nas w składzie nad wyraz rezerwowym jest czymś strasznym także pod względem psychicznym, bowiem z ekipą Canarihnos nie wygraliśmy od dawien dawna. Porażki z Włoszkami przemilczę, bo to żal – w tych spotkaniach natomiast ewidentnie było widać jaką taktyką i reakcją podczas meczu dysponuje nasz sztab szkoleniowy. 

Fot. usavolleyball.org
Najbardziej jednak boli fakt, że my grając w podstawowym składzie. Składzie, który ma w przyszłości walczyć o wyższe cele przegrywa z rezerwami drużyn narodowych Włoch czy Brazylii. Świderek zapowiadał, że w przypadku braku awansu postawi na młodzież. Ja się pytam gdzie jest ta młodzież? Wołosz? Okuniewska? Nie mam nic przeciwko ani jednej ani drugiej, ale myślałem, że młodzież to siatkarki przed 20, a nie po. Nurtuje mnie też pytanie odnośnie ostatniego meczu z Włoszkami.  Dlaczego nie dano szansy Kąkolewskiej skoro wynik tego spotkania już o niczym nie decydował. Lepiej było dać zagrać Bednarek-Kaszy, aby nastukała sobie rekordową ilość bloków w WGP? Marne to pocieszenie. 

Miała być szybka gra, może i jest. Ale rywalki zaczęły grać jeszcze szybciej, więc znowu świat nam ucieka.
Apeluję do Prezesa Przedpełskiego, póki jeszcze czas: Zmieńmy trenera, postawmy na szkoleniowca z zagranicy! Nasze siatkarki mają potencjał, na pewno nie są gorsze od Japonek, które potrafiły zdobyć brąz na MŚ, ale potrzebny jest szkoleniowiec z prawdziwego zdarzenia. Nie inaczej jest z Niemkami czy Turczynkami, które u boku obcokrajowców czynią rewelacyjne postępy. Po Igrzyskach w Londynie wielu dobrym trenerom skończą się kontrakty. Zainwestujmy w takiego, który przez cztery lata da gwarancję jakości i wzniesie drużynę na wyższym poziom. Na pewno nie Świderek, na pewno nie żadnej inny polski trener, jeszcze nie teraz… Nie zmarnujmy czterech lat, tylko je ciężko przepracujmy. Nie trzeba daleko szukać, że to jedynie słuszne rozwiązanie. Trener Anastasi daje radę, więc Jenny Lang Ping, Hugh McCutcheon czy Giovanni Guidetii też dadzą radę.Jestem o tym przekonany! Prezesie! Odwagi!

5 komentarzy:

  1. Masz dużo racji w sowich słowach, poziom gry nie jest powalający, wiemy że dziewczyny stać na więcej i jak tak dalej pójdzie to nie będziemy szanowaną ekipą na arenie międzynarodowej. Świderek może nie jest idealnym trenerem i nie powiem żebym się cieszyła z tego że objął to stanowisko (na początku), ale muszę tutaj stanąć w jego obronie. Zrobił z tej ekipy to, co dalo się zrobić. Bo powiedz mi, co można zagrać bez przyjęcia i z marnym rozegraniem? (bo niestety, marne było, zawiodłam się na Skorupie) Tak, trenera wypadałoby zmienic, ale nie wolno wieszać na nim psów. Przy takich opiniach jak Twoje będę akurat Świderka bronić. Bo z tej ekipy zrobił to co się dało zrobić.
    Myślę że trzeba by było pomyśleć nie tylko o zmianie trenera, ale również rewolucji w wśród zawodniczek. Tylko tutaj pojawia się problem, że nie bardzo mamy zastępczynie. I kolo się zamyka.
    Wracając do trenera, troszkę nie mogę zrozumieć jednego. Mając katastroficzne przyjęcie i dwie libero w zespole, dlaczego kiedy wychodzila Krysia jako libero, Paulina nie wychodziła jako przyjmująca i odwrotnie? Myślę że poprawiłoby to nasze przyjęcie. Chociaż trochę.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Z Izraelkami podczas ME, czy teraz z Tajwanem prawdopodobnie wygrałaby ekipa pod moją wodzą. " -żartujesz sobie, prawda?
    U nas jedynym problemem w obecnej kadrze było przyjęcie. Niestety pod nieobecność Ani Werblińskiej niestety leżymy... Jak było dobre dogranie to akcja zawsze była dla nas. Mówisz, że trzeba było postawić na młodzież przed 20- tym bardziej nie osiągnęłyby awansu do Final Six. Może i trener nie jest najlepszy, ale akurat te wyniki to nie jego wina. Wszystko zaczyna się w lidze. Poziom spadł, nowych talentów brak, kasy nie ma. PZPS olewa sobie żeńską siatkówke i to widać gołym okiem. Może i zagraniczny trener by się przydał, ale przypomnę nazwisko Marco Bonity- mówi to coś? Miały być kokosy, a nie było nic, a nawet było jeszcze gorzej. Dopóki w zarządzie ligi nie zapadną prawidłowe decyzje co do PlusLigi pań to nie ma co liczyć na dobrą grę reprezentacji. Kasy nie ma, więc lepszego trenera od Świderka nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Marne przyjęcie i słabe rozegranie? A czy przypadkiem to trener nie wybiera i nie ustala składu? Czy będziemy w każdej możliwej okazji liczyć na Ankę Werblińską, a co jak nie zagra tak jak w WGP zamiast czekać trzeba wychować nową Werblińską, nową Glinkę. Oczywiście sam trener nie jest wszystkiemu winny, brak szkolenia to jednak inna sprawa, słaba liga itd. Pomysł z Żebrowską jest wymysłem Świderka, który się nie sprawdza, w tej materii lepiej postawić na młodą siatkarkę (pisałem już o tym wcześniej).

    -volley tylko, że w takim przypadku gdy grałyby 20latki nie miałbym nic przeciwko faktowi, że nie ma awansu, a porażki z Włoszkami na pewno nie byłyby tak odbierane. Wydaje mi się, że nawet same nasze zawodniczki uznają tę porażkę za kompromitację. To raz, a dwa trzymam się słów trenera, który tak zapowiadał (ale tak nie zrobił). Był podstawowy skład a nie było wyniku.

    Co do Bonitty jeszcze na onecie wypowiadałem się o nim pochlebnie i zdania nie zmienię. Uważam, go za dobrego szkoleniowca i moim zdaniem za jego czasów nasza gra wyglądała ładnie dla oka, była skuteczna i co ważne było widać postęp. Bonitta niestety nie był psychologiem i dlatego wyleciał. Atmosfera nie była dobra. Popełniał swoje błędy nie ma co ukrywać, ale wtedy też nasza kadra grała bardzo dobrze. Turniej w Halle był magiczny, ME 2007 do półfinału były kapitalne. Śmiem twierdzić, że gdyby w składzie grała Skorupa i nie byłoby takiej zadymy wokół to byśmy święcili triumfy z tym trenerem.

    Cieszę się na odzew. Polemika mile widziana.

    OdpowiedzUsuń
  4. No to jestem ciekawa Twojej opinii po Pucharze Jelcyna, bo tam jedzie sporo młodzieży (chociażby Czyżnielewska czy Chojnacka).
    Mnie ten skład trochę zaskoczył, ale trzeba coś w naszej siatkówce zmienić w końcu. Może to pomoże.

    Jasne że trener wybiera skład, tylko co jeżeli te zawodniczki w lidze się jakoś prezentują, a w reprezentacji już niekoniecznie? Liczyć na te same zawodniczki nie możemy wciąż. To brutalne, ale one się starzeją. Nie będą grać wiecznie! Więc warto wychować młode. Ale właśnie, tutaj pojawia się wspomniany olew przez PZPS. System szkoleń długo się nie zmieni. Nasza reprezentacja musiałaby być w naprawdę katastrofalnym stanie (czyt. przegrywać np. z Tajwanem) żeby władze się zainteresowały tym co się na ich podwórku dzieje. Chlubą Polskiej siatkówki sa panowie, którzy odnoszą sukcesy, ładujmy kasę. A panie? Skoro im nie idzie to po bo bez sensu wydawać pieniądze?

    Ale ja nadal będę bronić Świderka. Naprawdę zrobił z tej drużyny to co się dało.

    OdpowiedzUsuń