poniedziałek, 11 czerwca 2012

Luźne spotrzeżenia w ważnych dla kibica sprawach

Niewesoło.  Niemrawy był ten weekend, niezbyt szczęśliwy. Zacznę jednak od tego, co świeże, wręcz z przed kilku chwil.Novak Djoković przegrał w finale French Open z Rafą Nadalem, wielka szkoda. Serbowi nie udało się zebrać Wielkiego Szlema, mam jednak nadzieję, że za rok mu to się uda i we Francji zwycięży. Nie to było jednak najistotniejsze, a po pierwsze primo przełożenie spotkania dopiero na poniedziałek. Mogliby w końcu organizatorzy pokusić się o zadaszenie najważniejszych kortów takiej imprezy, bo krótko mówiąc jest to wstyd, aby w XXI wieku ciągle wiało starożytnością, w tak zacnym i prestiżowym turnieju.

Będzie też coś miłego, będzie o zasadach fair-play, które w tenisie nie są tylko pustymi słowami. W trakcie tegorocznego finału pomiędzy Serbem i Hiszpanem było kilka takich sytuacji, w których to oni sami przyznawali sobie rację i kwestionowali decyzję sędziów. Nie oszukiwali się, nie kłócili, wręcz przeciwnie miłe słowa, gesty. Coś co wydawałoby się nieprawdopodobnego i niewyobrażalnego. Zasady fair-play wciąż są! Nadal żywe!  Nie  muszę nikomu mówić, że i Djoković i Nadal to zawodnicy klasowi i wyjątkowi. Tym bardziej im w tak istotnym spotkaniu przestrzegają przepisów gry i odrzucają niezgodności oraz wszelkich oszustw. Według zasady fair-play nie należy dążyć do zwycięstwa za wszelką cenę.I oni to czynią. Wspaniałe! To naprawdę godne podkreślenia, bowiem teraz liczy się zwycięstwo, liczą się wygrani i im poświęca się mnóstwo stron w gazecie, czasu antenowego w radiu czy telewizji. Na korcie i poza nim toczy się bezwzględna walka o wielkie pieniądze oraz sławę. To także pokazuję, że tenis wciąż dzierży miano dyscypliny królewskiej. Choć próbowano deprecjonować tytuł białego sportu. Uważam, że tymi zachowaniami jakimi uraczyli nas obaj tenisiści, jest to aktualne. Wbrew obiegowym opinią najlepsi tenisiści na świecie pokazali, że tenis nadal jest enklawą wytwornych gracz. 

Fot. rodelko.pl
Tyle o tenisie, o zasadach fair-play będzie, ale w innym wymiarze, a przede wszystkim w innej dyscyplinie. Siatkówka. Starcie Polaków z Brazylijczykami. Miłe słowa i gesty i uprzejmości skończyły się wtedy, kiedy Polacy zaczęli wygrywać z siatkarzami z Kraju Kawy. To nie przypadek, że tak się dzieje. Brazylijczycy nas zachwali i przyznawali się do swoich błędów, bo Polacy nie stwarzali zagrożenia. Jeśli pewnie prowadziło się z biało-czerwonymi to kilka razy można było przyznać się do dotknięcia siatki czy piłki w bloku.  Teraz tak, nie ma bo Polacy grają dobrze, nawet lepiej niż Canarihnos. Warto zwrócić uwagę, że jeśli wygrywa się wszystko i to przez wiele, wiele lat a nagle przegrywa robi się wszystko co może, a nie wychodzi mu, bo przeciwnik gra jeszcze lepiej, zaczyna się pewna desperacja i chwytania się różnych sposobów, nie koniecznie uczciwych. W aspekcie sportowym to cieszy, że potrafimy wygrywać z Brazylią i wprawiać ich w zdenerwowanie. Pozasportowo już nie jest tak kolorowo. Kilka postów temu pisałem o pokorze i dumie. Nie chcę powiedzieć, że miałem rację, nie chcę też wyjść na malkontenta, bo tak nie jest. Słowa Bruno, który jęczał coś o braku szacunku i o wysokim noszeniu głowy nie są jednak chyba tylko wytworem wyobraźni rozgrywającego. Co zresztą wynika z mojej interpretacji słów Zbigniewa Bartmana, który po dwóch wygranych nad Brazylią, obwieścił, że to czas polskich siatkarzy, teraz nastąpią ich lata dominacji.

Nie mam nic przeciwko, ale spokojnie. Na razie nie osiągnęliśmy wiele na arenie międzynarodowej, więc bez nerwów, bez emocji, czekajmy spokojnie na to, co się wydarzy.

Na koniec słów parę o siatkówce w wykonaniu pań. Na razie jestem zaskoczony słabą postawą naszych siatkarek. Rywalki może i mocne, ale nasza gra była nawet nie przeciętna. Mnóstwo błędów, brak skuteczności w ataku, o przyjęciu nie pisze, bo to wiadomo sprawa. Mam natomiast kilka "ale". Po pierwsze jeśli mamy problem z przyjmującymi to może w składzie warto mieć ich więcej niż jedna, która potrafi przyjąć? Dlaczego Sieczka była tylko raz w składzie. Następnie czy Skowrońska i Żebrowska mają wykupiony abonament na miejsce w podstawowym składzie? Lubię Kasię, ale to co wyprawiało w dwóch pierwszych setach to... Gdzie wtedy była Joanna Kaczor? Na ławce, choć jak się okazało wchodząc na zmiany w kolejnych partiach spisywała się bardzo dobrze. I ostatnie ale najważniejsze. Miało być odmłodzenie składu, a na przyjęciu siatkarki mające 25,26 i 27 lat? Z ręką na sercu, ale jeśli Żebrowska sobie nie radzi na lewym skrzydle, to czy lepiej przyjęcia i ogrywania uczyć 27-latkę czy może warto postawić na 20-latkę, która zagra podobnie, a z której pożytek będzie dużo, dużo większy? Pytam się, gdzie jest Polak, Chojnacka czy Mikołajewska? Panie trenerze, to, że nie ma to wiem, ale dlaczego? Kolejny trener, który obiecuję, a niewiele z tego jest, oby nie skończyło się, tak jak teraz, czyli Igrzyska w Rio siatkarki obejrzą w domu. Choć do też temat na dłuższy wywód.

PS. Miało być coś o futbolu, ale może starczy, chociaż ja oszczędzę Wam wywodów na ten temat. Chociaż jutro trzymajmy kciuki Polska - Rosja godz 20:45. Te mecze zawsze elektryzują kibiców, z wiadomych względów, a gdy dodamy do tego niemieckiego rozjemcę, to ... Właśnie cud, III wojna czy Apokalipsa?

10 komentarzy:

  1. no bez przesady 25, 26 czy 27 lat to jeszcze nie są babcie ! :P.
    aczkolwiek rozumiem, że jeśli faktycznie one sobie nie radzą, to lepiej stawiać na młodzież - będzie perspektywicznie :).

    zasady fair play - temat rzeka. nie powiem, zdziwiło mnie zachowanie Brazylijczyków. moim zdaniem mistrzowie nie muszę się wykłócać i bawić w słowne przepychanki - oni powinni zamknąć usta niedowiarkom na boisku...
    trzymam kciuki za naszych siatkarzy - fajnie by było zostawić Brazylię za plecami, wygrać grupę i utrzeć nosa "Kanarkowym" ;)
    ale przed nami turniej w Finlandii i tam się to wszystko rozegra :).
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tego nie napisałem, że są babciami:P Ale mając 27 lat na IO w Rio będzie już 31 i prawdopodobnie ostatnie igrzyska, w przypadku młodzieży przynajmniej dwa razy wystąpi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no przecież wiesz, że perfidnie specjalnie napisałam o tych babciach :P.
      rozumiem zasadę "czas leci nieubłaganie" :P - take it easy :D

      Usuń
  3. "Na razie nie osiągnęliśmy wiele na arenie międzynarodowej" - nie zgadzam się...

    W Finlandii musi się udać.

    www.magia-siatki.blogspot.com - zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  4. Srebro mistrzostw świata i brąz LŚ to dorobek Polaków w XXI wieku, w porównaniu do osiągnięć Brazylii to mało, a do tego odnosi się ta fraza.

    OdpowiedzUsuń
  5. A propo Brazylijczyków to lepiej nie bd się wypowiadać. Zachowali się żałośnie i niech spierdzielają. :>

    OdpowiedzUsuń
  6. Ejejej, 25 lat to nie jest wiek emerycki, wręcz przeciwnie :P:P (ale rozumiem tego myślenia w tej kwestii).
    Brazylia - cóż, chyba wraz z jakimś kryzysem tej reprezentacji, przyszedł kryzys dobrego zachowania. Szkoda. Skra Bełchatów to naprawdę nie jest wzór do naśladowania w tej kwestii :P
    A co do meczu Polska - Rosja - dla mnie to nie był mecz wojenny, ja tam lubię Rosjan. Nie lubię butności i zbytniej, wręcz aroganckiej pewności siebie ich sportowców, fakt. Ale zwykłych Rosjan, jakich miałam okazję poznać, lubię. Więc obstawiałam remis. Nie trafiłam nader optymistycznie w wynik, ale remis był ;) A Ty? Jak Tobie podobał się mecz? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobry mecz, aczkolwiek zbytnio się nie denerwowałem, bo wiedziałem, że czy wygramy, przegramy czy zremisujemy to i tak będziemy musieli wygrać z Czechami, więc pikawa aż tak nie szalała. Bramka Kuby to stadiony świata. Piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przebywanie w "obcej" strefie blogowej sprawia, że w tej "obcej" strefie ciężko być na bieżaco. A napisać muszę: ta bramka Kuby robi wrażenie i nawet laik powie: chapeau bas (czy jak to się pisze;) - mnie przekonała, że warto było zdradzić siatkarzy te parę dni wcześniej, bo gdyby nie to, pewnie bym ją przegapiła (o zgrozo!). Szkoda tylko, że ostatecznie wyszło, jak zawsze, choć zapowiadało się choć minimalnie inaczej.

      Usuń
  8. No to widzę że z tych panów nieźli dżentelmeni, faceci z klasą. To się chwali. Miło ogląda się takie pojedynki. Jeśli chodzi o postawę Brazylijczyków... No cóż, przykre, bo zawsze ich lubiłam, a teraz widzę że nie potrafią przegrywać. Jasne, nikt nie lubi, ale trzeba to jakoś przyjąć i wziąć się za trenowanie, żeby było lepiej. Mam nadzieję że jak naszych panów spotka chwila słabości, to nie będa się zachowywać w taki sposób.
    A przyjęcie u naszych pań? Pozwolę sobie zacytować Pawła Zagumnego: "ZE-RO-WE!". Przynajmniej na chwilę obecną.

    OdpowiedzUsuń