niedziela, 17 czerwca 2012

Cudu nie było. Ćwierćfinał Euro nie dla nas. Dlaczego znowu nie wyszło?

Po jego sukcesach z klubowymi drużynami popularne stało się powiedzenie: "Franek Smuda czyni cuda". Z reprezentacją mu nie wyszło. Cudu nie było i nie będzie. Polscy piłkarze w trzecim meczu grupy A przegrali 0:1 z Czechami i zajęli ostatnie miejsce w grupie. Znowu musimy obejść się smakiem, znowu nam się nie udało, znowu medialny balonik pękł jak bańka mydlana i znowu nadzieje, pragnienia kibiców trzeba odłożyć na później i co gorsza nie wracamy do domu, my tu zostajemy, bo Euro 2012 trwa, tyle że bez nas...

Post ten będzie moją małą analizą i próbą odpowiedzi dlaczego się nie udało. Zanim jednak przejdę do meritum, parę słów wyjaśniania, jeśli znaleźliby się tacy, którym ten tekst się nie spodoba. Nie łatwo jest mi pisać ten tekst, bo wierzyłem, chciałem i kibicowałem naszym. Rezerwowałem sobie miejsce w Gdańsku by 22 czerwca być w strefie kibica. Pragnąłem tego ćwierćfinału. Jednak przyszło rozczarowanie. Rację ma Kuba Błaszczykowski, który zdawał sobie sprawę z krytyki jaka spadnie na zespół w przypadku braku awansu. Wraz z lepszym wynikiem nastroje byłby inne. Trzeba jednak sprostać temu wyzwaniu, aby być jeszcze silniejszym i lepszym. I aby w kolejnych imprezach nie powtórzył się scenariusz z Euro 2012.

Zacznę od trenera. Franciszek Smuda. Gorzka prawa jest taka, że zadania nie wykonał i moim zdaniem odejść musi. Trzy lata pracy. Dawno nikt tak długo z kadrą nie pracował. Nie można powiedzieć, że to lata zmarnowane, ale na pewno nie przepracowane owocnie. Martwiło mnie jednak coś innego. Zachowanie trenera. Śmiem twierdzić, że to Smuda nie wytrzymał presji tego turnieju, a nie piłkarze. Bardzo zdenerwowany, buńczuczne słowa, w stylu "gdzie są moi krytycy?" albo "wybaczam im". Psycholog powinien popracować nad trenerem, bowiem takimi wypowiedziami przykrywał swój stres. Smuda bywał opryskliwy, arogancki co udowadniał w pomeczowych rozmowach z dziennikarzami TVP. Tracił kontrolę i panowanie nad samym sobą. Wprowadzał złą atmosferą swoimi poczynaniami. Asekuranctwo nie opłaciło się, brak zmian w spotkaniu z Grecją spowodował, że był tylko remis. Smuda nie grał o zwycięstwo, grał o remis. Ta sportowa filozofia nadeszła nie wiadomo skąd i dlaczego (na pewno nie z USA), ale od kogo nasz trenejro miał się uczyć. Skoro wiadomo, że ciągoty do nauki i zdobywania wiedzy nie miał. Przyznam się szczerze, nie wiem czy byłbym w stanie zrozumieć to, co mówi Smuda, bardzo, ale to bardzo ciężko i niebywale trudno idzie mu konstruowanie zdań. Niby nie wymaga się od trenera, aby był profesorem czy naukowcem, ale o czymś w przerwie pomiędzy spotkania trzeba rozmawiać.

Fot. PAP/EPA/ARMANDO
Jak dla mnie Smuda w roli trenera reprezentacji Polski nie sprawdził się nie wytrzymał presji. Niestety wszystkie jego wypowiedzi powodowały, że atmosfera w kadrze nie była dobra. Trener bardzo łatwo obrażał piłkarzy – vide sobotni przykład z Kamilem Grosickim, bądź zachwalał ich pod niebiosa. Nie krył się z tym, że ma swoich ulubieńców i nie ważne, co by się działo, będzie na nich stawiał, bo ma zaufanie…Dokąd zaprowadziło go to zaufanie – wszyscy wiemy. Miał także duże zaufanie do siebie samego. Nie mogę pojąć dlaczego zarówno w starciu z Rosją i Czechami graliśmy tym samym składem i taką samą taktyką. Skoro w tym drugim meczu musieliśmy wygrać, a graliśmy tak jak z Rosją, byle nie przegrać. Asekuranctwo, pasywność i brak odwagi przede wszystkim w taktyce i grze naszej drużyny przez Smudę.

I już chyba ostatni kamyczek do ogródka Smudy. Selekcja. To jest ten moment, kiedy można mówić o braku tych czy tamtych zawodników. Trenera ma bronić wynik, Smuda go nie ma, więc uzasadnione jest pytanie o brak Boruca, Żewłakowa czy jeszcze innych piłkarzy. To też tak w kwestii Anastasiego, którego niektórych decyzji personalnych nie do końca rozumiem, ale dopóki wszystko gra, spokojnie oglądam i nie miauczę.
Fot. gazeta.pl
Piłkarze. Do nich pretensji mieć nie można, walczyli, starali się. Biegali, grali tak ja potrafią. Niektórzy brak wielkich umiejętności nadrabiali ambicją. Mamy młody, perspektywiczny zespół. To cieszy. Jednocześnie to okazało się, być zmorą zespołu. Brak doświadczenia. W kadrze było tylko kilku piłkarzy, którzy grali na poprzednich mistrzostwach Europy: Dudka, Wasilewski, Piszczek i Murawski. Zabrakło międzynarodowego ogrania i meczów o stawkę. Zespół nie potrafił się odnaleźć w trudnych sytuacjach, czego dowodem była gra po strzeleniu bramki przez Czechów. Na pewno jednak, drużyna jest na dobrej drodze. Sprawdzianem dla tej drużyny będą jednak eliminacje do mistrzostw świata w 2014 roku.

Zastanawia mnie jeszcze jeden fakt. Niemal wszyscy na każdym kroku i po każdym meczu podkreślali i mówili o tym, że Polacy nie wytrzymali tempa, że słaniali się na nogach, nie mieli sił itp. Ja się pytam za co wtedy pieniądze pobierał trener od przygotowania fizycznego. Czy to nie on miał zadbać o kondycję naszych piłkarzy, którzy wytrzymać mieli nie 90 minut, a 120 minut, a może płacili mu tylko połowę stawki i przygotował chłopaków tylko na 45 minut? Ktoś powinien za fizyczne przygotowanie piłkarzy beknąć!

Szkoda, że Euro dla polskich piłkarzy się skończyło. Apeluję by nie skończyło się dla nas, Polaków. Bawmy się dalej. Pokażmy Europie, światu że potrafimy się bawić, dajmy przykład Austriakom i Szwajcarom, dla których turniej skończył się wraz z odpadnięciem ich reprezentacji. 

W poszukiwaniu odpowiedzi dlaczego znowu nie wyszło. Musi pojawić się odpowiedź, że zabrakło szczęścia. Szczęście jest nieodzownym elementem sportu, ale co istotne, sprzyja one lepszym. Czy ktoś po pierwszych meczach w naszej grupie (remis Polaków z Grekami i wygrana Rosjan 4:1 nad Czechami) wierzył w awans Grecji i Czech? Rosjanom już, wtedy wietrzono sukces. Sport okazał się brutalny. Z grupy miała wyjść Rosja i Polska, a jak to się skończy każdy wie...

Jeśli jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle? 
Kazimierz Górski

PS. Jak zwyciężać mamy pokazali polscy siatkarze, którzy po raz trzeci w sezonie wygrali z Brazylią (3:1).  Bardzo dobry mecz, bardzo dobre zmiany. Optymizm w moim sercu coraz większy, godnych rywali w Final Six chyba mieć nie będziemy. Czyli podobnie ma to się potoczyć jak w 2008 roku... Oby! Już marzę o tym, jednym jedynym z najcenniejszego kruszcu.

5 komentarzy:

  1. bezcenny komentarz mojego taty : "dobrze, że siatkarze wygrywają"...

    mecz ma dwie połowy - naszym siły wystarczało na jedną... - wina szkoleniowca.
    ale dziękujemy ! - piłkarze pokazali się z dobrej strony :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szukanie winnych porażki w EURO jest bez sensu...
    Siatkarzom wypada podziękować za wygraną, a piłkarzom za emocje.
    "Ch** z wynikami - Polacy jesteśmy z Wami!" - to powinno być teraz dla wszystkich myślą przewodnią, a nie zastanawianie się nad tym, czyją winą jest brak awansu...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na piłce nożnej nie bardzo się znam dlatego też nie chciałabym nikogo oceniać, ale...
    Denerwowało mnie zachowanie Smudy... nie chodzi o zmiany i to co robił w trakcie meczu bo tak jak mówiłam na tym się nie znam, ale chodzi mi właśnie o te wywiady. Na pytanie odpowiadał tak jakby mu na tym nie zależało, czepiał się dziennikarzy, doszukiwał się dziury w całym. Myślę, że masz rację. Trener nie wytrzymał tego napięcia, całego zamieszania, presji...

    Drugą rzeczą jaka mnie irytuje to mówienie kibiców, mediów, dziennikarzy, że "nic się nie stało". Czuję się trochę dziwnie, bo jak siatkarze zaliczyli nieudane MŚ 2010 to od razu zostali zlinczowani przez wszystkich, a i tak ugrali więcej na tamtych mistrzostwach niż teraz piłkarze. Ostatnie miejsce w grupie? Z tego co mówił mi brat najłatwiejszej grupie? Moim zdaniem to jednak jest jakaś porażka...

    Ale Euro trwa dalej, i myślę, że jeśli ktoś jest kibicem piłki nożnej a nie "niedzielnym kibicem" to nadal powinien cieszyć się Euro ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo szkoda, że nasi odpadli z euro, ale cóż taki jest sport... wygrywa lepszy, lepiej przygotowany, myślę, że nasi w przyszłości będą mieli jeszcze swoje 5 minut... I myślę, że teraz nie powinno się szukać winnych porażki, a już szczególnie zwalać jej na tych młodych chłopaków!!
    A siatkarzom oczywiście bardzo gratuluje... tak strasznie się cieszyłam, chociaż to dopiero awans do finałów to moja radość była jak po zdobyciu medalu... Wkońcu pokonaliśmy 3 raz Brazylię i tym razem 3:1!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Cóż, piłkarze mnie zawiedli, a po raz pierwszy udzieliła mi się atmosfera piłki nożnej. A może nie, nie zawiedli. Nie powiem, że wierzyłam za mocno, bo nie da się tak ;) ale nie znając się niemal kompletnie na tej dyscyplinie, miałam nadzieję na więcej. Wiele więcej i o wiele za dużo, jak się okazało. Nawet jeśli nasza grupa była najsłabsza, to wystarczy spojrzeć w ranking FIFA - znikąd się nie bierze. My jesteśmy na bodajże 62. miejscu, Ukraina 10 oczek wyżej, a następny kraj w kolejce jest dopiero ok. 30 miejsca, jeśli dobrze pamiętam i nie wiem, czy to nie są przypadkiem Czechy. Rosja i Grecja były chyba w piętnastce. Więc o czym my mówimy, skoro Polacy w piłkę grać potrafią, ale indywidualnie. Tzn. to jest zbiór wielu indywidualności i paru przeciętniaków, ale chyba najlepszy zbiór od x lat (mimo paru nieobecności). Ale to sport zespołowy i tu potrzebna jest DRUŻYNA, nie indywidualności. A patrząc na niektóre zagrania chłopaków, zastanawiałam się, czy to aby na pewno gra drużynowa.

    Doświadczenie to ważna sprawa, ale akurat Piszczek i Murawski chyba specjalnie się nim nie popisali. Młodość to nasz atut, ale pod warunkiem, że jest to podwalina pod przyszłą reprezentację, nie wszystko tu i teraz. Jeśli na tym, co mamy, a mamy sporo, głownie potencjał, ale to już coś, zaczniemy budować DRUŻYNĘ, nie zlepek indywidualności, będzie lepiej. Bo nie powiem, że było jak zawsze - widać pewną zmianę, gra była skuteczniejsza niż zwykle, bo tylko raz przegraliśmy, mimo że znów kończymy na ostanim miejscu. Ale faktycznie: kondycja pozostawia wiele do życzenia. Jeśli ktoś zadba o nią na tyle, by chłopakom sił starczyło na 120 min, a trener nie będzie się bał robić zmian - może w końcu doczekamy się lepszych wyników. A co do jego pupilków... cóż, Szczęsny na mecz z Czechami nie wyszedł, a przecież Smuda tak podkreślał, że to numero uno :)

    Co do trenera - niespecjalnie oglądałam konferencje czy wywiady, ale on chyba niespecjalnie gadatliwy. Zwłaszcza gdy nie ma wyników. Za to podobało mi się otwarcie na media, a więc i informowanie kibiców, w postaci Tomka Rząsy. To powinno zostać. Choć może to właśnie był jeden z powodów zbytniego nadmuchania medialnego balonika - zbyt wiele informacji, a jak wiadomo, Rząsa ma dbać o wizerunek reprezentacji, więc i przekazywane informacje miały raczej pozytywny wydźwięk.

    PS: powinnam była zrobić wpis na swoim blogu i najwyżej jako komentarz dać link, a nie rozwlekle komentować u Ciebie :P :P

    OdpowiedzUsuń