czwartek, 10 maja 2012

Recenzja: "Rok w raju" Andrés Iniesta

Pewnie się zdziwiliście, że jednak nic nie napisałem o niedzielnym spotkaniu finałowego meczu turnieju kwalifikacyjnego do IO Londyn 2012. Napisałem, jednak postanowiłem jednak tego nie publikować. Było tam wiele gorzkich, choć prawdziwych słów. Była to dosyć poważna rozprawa o całości żeńskiej siatkówki. Jednak o wielu z nich pisałem już wcześniej, więc nic nowego bym nie stwierdził. To, co było już nie wróci. Nie udało się, chociaż przyznam, że gorączkowo śledziłem stronę FIVB i CEV w poszukiwaniu informacji, że jednak Polki zagrają turnieju interkontynentalnym w miejsce Kuby czy Peru. Jednak nic z tego. Szkoda. Pozostaje kibicom siatkarzom i Marioli Zenik, która zmieniła klub z Muszyna przyjeżdża do Sopotu 
Teraz jednak do klu tego wpisu. Dużo się działo w kwietniu, więc nie było czasu wrzucić recenzji. Teraz nadrabiamy zaległości.

Zaznaczam, że nie jest to jednak autobiografia z krwi i kości, to pamiętnik opisujących szczególne wydarzenia  w życiu piłkarza. Andrésa Iniesta  napisał „Rok w raju”, w którym dzieli się wspomnieniami i wrażeniami. Piłkarz Barcelony opisuje wyjątkowy rok dla samego siebie jak i klubu, z którym wspólnie zdobył tryptyk, czyli zwyciężył Puchar Króla, Ligę Hiszpańską i Ligę Mistrzów. W książce Iniesta wyjawia swoje sekrety zaczynając od spotkania z Pepą Guardiolą, poprzez wydarzenia widziane wewnątrz Barçy do momentu świętowania na ulicach stolicy Katalonii trzech trofeów.

„Ro w kraju” to opowieść samego piłkarza o najlepszym sezonie. Iniesta zdradza kulisy barcelońskiej szatni, pisząc o atmosferze przyzwyczajeniu i zasadach panujących w klubie, do których nie mógł przyzwyczaić się chociażby Zlatan Ibrahimović. Nie brakuje wiadomości o życiu prywatnym, o relacjach z dziewczyną, i rodziną w tym szczególnym 2009 roku.Wszystko to jednak jest nazbyt oczywiste i mało zaskakujące.

Nie jest to książka, po której zarywałem noce, aby przeczytać co się wydarzy dalej. Historia była dosyć przewidywalna i jasna. Taki był cel książki omawiający wydarzenia z punktu widzenia Hiszpana. Publikacja idealnie nadaje się podczas podroży. Czyta się szybko, bo i stron nie ma zbyt wiele (142). Jak dla mnie jest trochę zbyt spokojna. Prawdopodobnie wynika to z charakteru piłkarza, który nie szuka skandali, jest prawy wręcz idealnie grzeczny. Bije od niego skromność i wielka rozwaga, mimo tylu sukcesów pozostał sobą. Nie oszalał, nie zdziczał i obsesyjnie nie wydał milionów pieniędzy, które zgromadził na swoim koncie, wręcz przeciwnie pomaga potrzebującym i jak sam mówi: „Chcę przejść do historii jako wielki piłkarz, ale przede wszystkim jako wspaniały człowiek. Futbol przemija. Ludzie pozostają”.

Najgorszy był fakt, że rzeczy najbardziej interesujące były omawiane pokrótce jak na przykład to dlaczego miał problemy z dostaniem się do szkółki piłkarskiej w Barcelonie.

Kilka cytatów z książki:

„Abstrahując od ulubionych pozycji, jedyną pewną rzeczą jest fakt, że lubię – tak po prostu- być na boisku i robić wszystko, by pomóc drużynie zwyciężyć”.

„Najlepsze w tym golu i w mojej pracy są właśnie towarzyszące emocje. Wszystko, to co daje tyle szczęścia i radości. Oczywiście, w momencie zdobywania gola nie jestem tego świadomy. Jak już wcześniej wspominałem, w takich chwilach nie myślę o tym, czy zdjąłem koszulkę, czy nie, ani czy sędzia pokazuje mi kartkę… W takich momentach człowiek nie jest w stanie uświadomić sobie, jak wielki wpływ na życie innych osób może mieć właśnie ta chwila, która staje się jego udziałem”.


„Czekaliśmy z moją dziewczyną i siostrą przy barze, aż kelner wskaże nam stolik. Nagle podeszła do nas jakaś Kobie i spytała: ,,Przepraszam, czy jesteś kelnerem?”. Myśląc, że żartuje odpowiedziałem: „Tak proszę pani”. Na to kobieta:” To proszę podaj mi, proszę, Fantę”. Wszystkich nas – mnie, moją dziewczyną i siostrę bardzo to zaskoczyło".


„To było w 1991 r. Miałem wtedy jakieś siedem lat. Kropnie się wówczas zezłościłem na Dumę Katalonii. To wydarzenie i presja rodziny spowodowały, że zacząłem mówić, że jestem z Madrytu. Byłem wściekły za to, że Barca strzeliła aż sześć goli mojej biednej drużynie z Albacete”.


„Rok w raju” odbieram jako wstęp i preludium przed autobiografią Iniesty. Człowiek, który jest specyficzny, to artysta piłki.  Skromność rzuca się w oczy i dlatego należy tego piłkarza szanować. Mimo wielkich umiejętności nie króluje w tabloidach, nie poczytamy o nim na pudelku czy kozaczku. Choć po wszystkich sukcesach nie łatwo walczyło mu się z mediami, którzy chcieli zrobić z niego Christiano Ronaldo. Mimo, że zdobył już niemal wszystko w swojej dyscyplinie: mistrzostwo świata i Europy z kadrą Hiszpanii, wygrał Ligę Mistrzów, był mistrzem Hiszpanii, zdobywcą pucharu Hiszpanii to nadal znajduje motywację do gry na najwyższym poziomie. On ma  charakter, który sprawia, że wyznacza sobie nowe cele i odbudowuje swoją świadomość. Odnajdzie w sobie ambicję, bo może liczyć na wsparcie rodziny i na silnie osadzoną osobowość.

Ograniczona tematyka sprawia, że jest to książka tylko dla tych, którzy choć w niewielkim stopniu interesują się piłką nożna, dla wszystkich pozostałych może okazać się po prostu niezbyt interesująca.

Moja ocena: 3/5
„Rok w raju”, Andrés Iniesta, Sine Qua Non, Kraków 2010


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz