poniedziałek, 14 maja 2012

Arrivederci Londyn, ciao Wlazły!

Niemal bez wyjątków polski siatkarski światek zelektryzowała wiadomość jakoby Mariusz Wlazły jednak zdecydował się na grę w reprezentacji Polski. Tyle, że Anastasi mu podziękował, więc Wlazłego w tym sezonie w kadrze nie zobaczymy.

Przyznam się szczerze, że pierwszą moją reakcją po zobaczeniu tytułu newsa było zniesmaczenie i zażenowanie. Po co znowu do tego wracać w tak ważnym roku dla polskiej reprezentacji; nie potrzebne jest zamieszanie pt. Wlazły w kadrze zagra czy nie?

Najgorsze w tym wszystkim jest dla mnie argumentacja zarówno Wlazłego  jak i Anastasiego. Nie rozumiem dlaczego Anastasi nie chciał zdecydować się powołać na próbę atakującego skoro tak o niego zabiegał? Fakt w składzie na LŚ go nie ma, ale dla chcącego nic trudnego można trenować w Spale indywidualnie – zresztą i tak nie wszyscy gracze będą grać w Światówce. Ale co gorsza Wlazłego nie ma w składzie na igrzyska olimpijskie? Tak twierdzi włoski szkoleniowiec. Hmm to skład już jest wybrany to, po co wtedy ta cała szopka? Co do wybranego składu to nie jest to prawda, bowiem jeszcze długo przed rozpoczęciem trzeba było wysłać do związku listę osób biorących udział w przygotowaniach, a PZPS wysyłał ją do Ministerstwa Sportu (przypomnę sytuację z kadry kobiet, gdzie trener Świderek wpisał na listę Małgorzatą Glinkę, mając nadzieję, że ta wystąpi jednak w kadrze), czy Anastasi, który tak chciał Wlazłego nie mógł uczynić w ten sposób? Nie wspomnę o tym, że sama kadra na LŚ liczy 25 osób, a znalazło się tam miejsce chociażby dla Krzyśka czy Ferensa, których szybko jednak odesłał. Kolejna rzecz, która nie podoba mi się w zachowaniu Włocha to stwierdzenie, będzie to tylko i wyłącznie jego decyzja odnośnie powołania Wlazłego. Teraz usprawiedliwia się faktem, że zniszczyłoby to ducha drużyny (co prawda z tym się zgadzam).
Fot. allegro.pl
To tyle jeśli chodzi o Anastasiego, który jednak coś mąci i nie do końca wiedział co chce.
Natomiast owe zachowanie Wlazłego uważam za brak szacunku zarówno dla kadrowiczów, ale co gorsza  dla reprezentacji. Nie można od kaprysu uzależniać swoich występów w kadrze, w tak ważnym sezonie, sezonie olimpijskim. Nie rozumiem dlaczego teraz jest wszystko ok, a niecałe dwa miesiące temu jeszcze nie było.  

A teraz czy ja chciałbym Wlazłego w kadrze. Po pierwsze to nie oznacza, że jak Wlazły mówi tak reprezentacji to ma miejsce w szóstce. Uważam, że szansę na spróbowanie powinien otrzymać, choć z drugiej strony jeśli nie ma gdzie go przetestować. To może sobie lepiej darować. Taka decyzja może mieć jeszcze jedno wytłumaczenie. Atmosfera w drużynie. Z tą w naszej kadrze bywało rożnie (przypomnę lojalkę zawodników wobec decyzji w sprawie Żygadły), sam Wlazły również popadł w niemały konflikt z czołowymi siatkarzami naszej kadry. Być może teraz stare waśnie odrodziły i zawodnicy postawili Anastasiemu ultimatum, chcesz Wlazłego albo nas. Uważam, że dla dobra zespołu, w tym momencie o sprawie należy zapomnieć. To wszystkim wyjdzie na dobre. 

Coś tu śmierdzi nie wiadomo tylko, kto ten smród wypuszcza…

8 komentarzy:

  1. Ostatnie zdanie - lepiej bym tego nie ujęła.
    W każdym wywiadzie Anastasi mówi coś innego (i nie mam na myśli tylko sytuacji z Mariuszem), jest to już trochę irytujące. Nie wiem po co znowu wracają do tej sprawy. Trener powołał kadrę pod koniec marca, wtedy wszelkie rozmowy powinny umilknąć. Po co były te rozmowy w maju? Zastanawia mnie jeszcze jeden fakt, trener mówił, że nikomu nie zamyka drzwi przed IO...ale skoro już powołał kadrę,której nie może zmienić, to chyba te drzwi się zamknęły?

    Za Mariuszem zawsze stałam i stać będę murem. Mam nadzieję, że zobaczę Go jeszcze w biało-czerwonych barwach. Wiem, że jest to niemożliwe w tym roku, ale będę czekać... A teraz lepiej żeby media skupiły się na naszej kadrze, która za kilka dni zaczyna walkę w LŚ a nie szukać taniej sensacji...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. w ogóle to powiem tak : ponoć Anastasi zabiegał o Mariusza jeszcze w maju i namawiał go do powrotu - dlatego Mariusz podjął decyzję, że skoro Anastasi chce, to on zagra.
    według innych źródeł było zupełnie inaczej : Anastasi o Mariusza nie zabiegał .
    zastanawia mnie fakt, jak to było naprawdę.
    i po co to wywlekać właśnie teraz.
    czego tak naprawdę chce Anastasi?
    no i czy siatkarze są obrażeni na Wlazłego?

    według mnie Mariusz tak sam z siebie by nie wrócił do kadry. sam przecież mówił, że trzeba się skupiać na tych, którzy w reprezentacji są, a jego w niej nie ma. on jest zawodnikiem tak jak ludzie Anastasiego i nie zrobiłby takiego szumu właśnie w takim momencie.

    coś tu śmierdzi. ciekawe tylko co.
    trzeba by zapytać u źródła. sęk w tym, że każde źródło mówi co innego.

    proponuję dać se z tym spokój - że tak kolokwialnie powiem.
    Mariusz zapewne w tym sezonie nie zagra.
    a patrząc na sytuację Daniela Plińskiego, z bólem serca muszę stwierdzić, że i w następnych sezonach będzie o to trudno.
    no bo za kogo Mariusz miałby grać?
    Za Bartmana? WĄTPIĘ.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się cieszę, że nie ma go w kadrze, bo " wielkich gwiazd" Nasza Reprezentacja nie potrzebuje. Jak nie chciał grać to niech sie wypcha. Wkurza mnie On już, uważa się za taką wielką gwiazdę, a tak naprawdę, jest wielu polskich siatkarzy na jego pozycji lepszych od niego.

    Zapraszam do mnie :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Tobą w 100% i jestem cholernie ciekawa co z tego wszystkiego wyniknie (krzyku zapewne będzie dużo, jak zawsze...).

    OdpowiedzUsuń
  5. I bardzo dobrze , że go nie ma . Przedtem miał propozycję - odmówił . Teraz zobaczył że Polska osiąga sukcesy , dlatego chce wrócić . Żałosne .

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta cała sytuacja jest dziwna, nawet bardzo. Nie wiem co mam o tym myśleć (tak jak większość kibiców). W niektórych kwestaich Anastasi ma faktycznie rację (np. jeśli chodzi o ducha drużyny). Ale po jakiego grzyba pytał się Mariusza czy wróci?! No i zachowanie wlazłego... Stracił ten zawodnik w moich oczach. chociaż, nie wiadomo czy mówione nam jest wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sytuacja od dawna jest dziwna i nadal taka pozostała. Raz mowa o tym, że będą przekonywać go do powrotu... sam zawodnik twierdzi, że chciał grać tylko nie mógł... jak już się zdecydował to za późno...
    Moim zdaniem można było dać mu już teraz szansę. Ok może na LŚ było za późno, wyjazd na IO mógłby być trochę nie fair w stosunku do pozostałych zawodników - ale przecież trening najpierw indywidualny w Spale potem razem z kadrą to już jakiś początek. Nie zapominajmy, że można byłoby dać mu szansę gry (nie mówię, że od razu w podstawowym składzie) podczas Memoriału Wagnera.
    Mam nadzieję, że to nie definitywny koniec Mariusza w kadrze - a jedynie koniec tematu w tej sprawie w tym sezonie. Uważam, że obecność tego zawodnika w reprezentacji mogła by wnieść dużo - chociażby dla młodych zawodników.

    OdpowiedzUsuń
  8. Trochę ponadrabiam zaległości ;)

    Mnie ta cała szopka bawi i zastanawia. Wlazły raz powiedział, że nie wystąpi w reprezentacji "dopóki...". Czyżby coś się zmieniło, nadeszło to "dopóki..."? Wątpię. Z jednej strony, nie przepadam za tym zawodnikiem, z drugiej - mimo wszystko mógłby się przydać. Ale reprezentacja i bez niego sobie radzi, więc nie roztrząsałabym tej sprawy tak, jak to robią media. Dla mnie to takie lansowanie jednego zawodnika i chęć wpłynięcia na trenera i jego autorską wizję reprezentacji. Ta anno Domini 2011 chyba nas nie zawiodła, po co wiec mieszać w tej na 2012? Zostawmy może ten kredyt zaufania.
    Co do słów Anastasiego - nie mamy pewności, czy aby na pewno tłumaczący rozmowy/wywiady w pełni zachowali sens, bo nigdy nie przełoży się jednego jezyka na drugi dokładnie - stąd można mieć wrażenie, że raz mówi jedno, a raz drugie. Dlatego moze zamiast słów, oceniajmy wyniki, o :)

    OdpowiedzUsuń