czwartek, 12 kwietnia 2012

Recenzja: "Ja, Ibra" Zlatan Ibrahimović

Witajcie, jak czujecie się po świętach? Dla tych, którzy mają ochotę zapraszam do przeczytania recenzji. Starałem się zawsze dawać jedną w miesiącu, ale w marcu jakoś nie było na to miejsca. Dlatego mam nadzieję, że w kwietniu pojawią się dwie. Książek mi nie zabraknie, bo trochę ich na mojej półce jest. Dosyć jednak tego gadania, przejdźmy do rzeczy.

„Ja, Ibra” jest autobiografią szwedzkiego piłkarza Zlatana Ibrahimovicia. Lakonicznie można stwierdzić, że to książka opowiadająca historię: od pucybuta do milionera. W publikacji dowiadujemy się o początkach zamiłowania młodego Zlatana do futbolu, o piłkarskiej karierze, które rozpoczęła się Malmö, a stamtąd bardzo szybko trafił do Ajaxu Amsterdam. Z okna na piłkarską Europę trafił do Juventusu, następnie do Interu. Potem nastał czas na Barcelonę, ale długo tam nie pobył i wrócił do Włoch, ale by bronić barw ekipy AC Milan. Sam Zlatan o swojej drodze życiowej mówi następująco: „to jest bajka, podróż z getta do marzeń”.

„Ja Ibra” to nie jest jednak historia piłkarza, który spinał się po szczeblach kariery. To opowieść chłopca, który swoim uporem, ambicją i wielką wiarą we własne umiejętności pokonywał przeciwności i walczył, by być najlepszym.

W autobiografii aż kipi od szczerości. To z ust prostego, chłopaka z Rosengård jak sam mówi o sobie Zlatan, dowiadujemy się o tym, iż Szwed był złodziejem rowerów. Bardzo często głodował. Ojciec był alkoholikiem, który niezbyt często okazywał mu miłość, ale go kochał. Nie brakuje też przygody z narkotykami, boiskowych awantur i bijatyk. Książka odsłania kulisy wszystkich transferowych ruchów Szweda, nie brakuje odważnych opinii na temat najlepszych trenerów na świecie. Szczęście bądź nie, Zlatan pracował z takim trenerskim tuzami jak Beenhakker Capello, Mourinho czy Guardiola, do którego Szwed powiedział: „Nie masz jaj!”.

Wszyscy, którzy przeczytają tę książkę z pewnością stwierdzą, że Ibra ma jaja! Czytając kolejne strony zastanawiałem się, dlaczego i w jakim celu Szwed mówi tak otwarcie i szczerze o wielu rzeczach. Teraz już, wiem on po prostu taki jest. Nie owija w bawełnę, ale również nie przebiera w ostrych słowa. Wulgarny, cięty język także jest domeną Zlatana i takich wyrazów w autobiografii jest dużo. Co ciekawe z książki poznajemy wielowymiarowość Ibrahimovicia, pełno w niej sprzeczności: po jednej stronie Ibra walczy z kompleksami, a po przeciwnej ukazuje się jego narcystyczne podejście i przeświadczenie o własnej wyjątkowości. Człowiek, który wolał kibicować Brazylijczykom niż piłkarzom Szwecji podczas mistrzostw świata w USA w 1994 roku (Szwedzi zdobyli wtedy brązowy medal!).

Książka napisana jest prostym, slangowym językiem. Literówki się zdarzają, ale to chyba tradycja w wydawnictwie SQN. Choć muszę przyznać, że to najlepsza do tej pory publikacja, którą przeczytałem z tego wydawnictwa. 

Tradycyjnie już kilka cytatów z książki:

„(…) zacząłem kraść rowery. Otwierałem kłodki. Stałem się mistrzem. Bang, Bang, Bang i już był mój. Złodziej rowerów- taka była moja pierwsza tożsamość”.

,,W moim domu wszyscy mieliśmy okropne charaktery, nie sposób było usłyszeć pięknych, miłych zdań, jak na przykład: „Skarbie, czy byłbyś tak uprzejmy i podał mi masło?”. Zamiast tego było coś w rodzaju: ”Rusz dupę i przynieś mleko, ciemniaku”, trzaskanie drzwiami i płacz mamy”.

„(…) miałem coś w rodzaju podwójnej osobowości. Byłem jednocześnie zdyscyplinowany i zbuntowany. Na tej podstawie skonstruowałem własną filozofię, określiłem swój styl: żeby za słowami zawsze szły wspaniałe osiągnięcia. Nie lubiłem więc ludzi, którzy mówili na próżno coś w rodzaju: ”Ja jestem najlepszy, a ty kim jesteś”. Nie ma nic bardziej idiotycznego, ale nie podobały mi się też szwedzkie gwiazdy sportu, które miały wielkie osiągnięcia a przed kamerami udawały skromnych. Ja gdybym stał się sławny, to bym się tym przechwalał.”

„Wylądowałem w FBF Balkan. W MBI szwedzcy ojcowie krzyczeli: „Dalej, dalej chłopcy, ruszajcie się. Dobra robota!” W Balkanie słyszało się raczej: „Zapierdalać!”. To byli słowiańscy wariaci, którzy kopcili jak kominy i rzucali butami. Myślałem: „Cudownie, dokładnie jak w domu. Tu mogę się odnaleźć”.

„To musiało robić wrażenie, bo mali chłopcy szybko zaczęli ustawiać się po meczu, żeby poprosić mnie o autograf. (…)W pewnym sensie tamci chłopcy przyznawali mi rację w kwestii mojego stylu gry. Chyba nie przychodziliby gdybym był największym nudziarzem z drużyny! Zacząłem grać dla nich i już na początku zwracałem dużą uwagę, by dawać autograf każdemu, kto o niego poprosił. Chciałem ich uszczęśliwić. „Wszyscy zadowoleni?” pytałem zawsze przed odjazdem”.

„Ja, Ibra” jest intymną spowiedzią piłkarza, który nie znosi krytyki, choć ta dodaje mu jednocześnie motywacji do lepszej gry. Do wszystkiego doszedł sam - uporem i chorobliwą ambicją udowodnienia wszystkim swojej wartości. Mimo olbrzymiej sławy, wielkich sukcesów i niebotycznych pieniędzy nie zapomniał kim jest naprawdę. „Możesz wyciągnąć człowieka z getta, ale nigdy getto z człowieka” - tej treści transparent został wywieszony w przejściu podziemnym, który Zlatan Ibrahimović, jako dziecko, pokonywał z sercem w gardle, by wrócić do domu. Mottem życiowym Ibry jest „Only God Can Judge Me” - Tylko Bóg może mnie osądzić, które wytatuował sobie na ciele. I tak się stanie, ja go nie osądzę. Co więcej, po przeczytaniu książki polubiłem go jeszcze bardziej. Polecam!

Moja ocena: 5/5
„Ja, Ibra”, Zlatan Ibrahimović, Sine Qua Non, Kraków 2012

 
Fot. wydawnictwosqn.pl

1 komentarz:

  1. bardzo dobra książka. Zresztą, zawodnik jeszcze lepszy :)

    OdpowiedzUsuń