środa, 11 stycznia 2012

Recenzja: "Moje życie. Moja historia" Ryan Giggs

Witajcie! Ufff! W końcu pojawi się jakiś treściwy wpis.Trochę się u mnie teraz dzieje. Sesja się zbliża czas zakasać rękawy i wziąć się do roboty.  Dla Was tym razem recenzja do przeczytania.

Najbardziej utytułowany zawodnik w historii angielskiego futbolu. Od 22 lat wierny jednemu klubowi. Panie i Panowie o to Ryan Giggs i Manchester United. Dwa narządy, które nie mogą bez siebie żyć i trudno sobie wyobrazić brak któregoś z tych klocków w tej układance.  Sam piłkarz przyznaje jednak, że droga do tej długiej i namiętnej miłości (do futbolu i klubu) była przypadkowa. „Nie jest tak, że zawsze chciałem zostać profesjonalnym piłkarzem. Nie chcę też powiedzieć, że jestem sfrustrowanym księgowym czy coś w tym rodzaju. Po prostu nigdy nawet przez chwilę nie zastanawiałem się nad tym, kim chcę być w przyszłości”.

"Giggs. Moje życie. Moja historia" to książka napisana przez samego zawodnika, który dokonuje podsumowania swojej profesjonalnej kariery piłkarskiej.  Sportowe życie Walijczyka było długie i okraszone wieloma wspaniałymi sukcesami. W publikacji nie brakuje wspomnień z okresu gry jeszcze w drużynie młodzieżowej United, debiutu w Premier League, czy fascynacji ze zdobycia pierwszej bramki  dla „Czerwonych Diabłów”.  Jest również słów kilka o grze w reprezentacji Walii i wreszcie to, co było esencją jego kariery - czyli zwycięstwa i kolekcjonowanie tytułów.

Muszę stwierdzić, że po przeczytaniu tej książki miałem spory niedosyt. „Moje życie. Moja historia” nie wywołała u mnie efektu potliwych dłoni, przyspieszonego bicia serca czy łez wzruszenia.  Bo to raczej zbiór wspomnień i anegdot z życia piłkarza. Trudno to nazwać pamiętnikiem,bo w tym pisze się o rzeczach skrywanych tajemnicą, budując napięcie  emocjonalne u czytelnika, a tutaj tego brakuje. Rzecz jasna pojawiają się historie z cyklu sekrety z szatni, ale na tyle banalne, proste i oczywiste, że nie ma co o nich opowiadać. Niestety same wydarzenia sportowe w większości ukazywane są bez podekscytowania i stanu wyczekiwania „co dalej”. Duża ilość literówek czy błędów interpunkcyjnych- te wady na swoje konto jednak winni przypisać sobie wydawcy.  Trudno doszukiwać się plusów. Na pewno brawo dla Giggsa i jego współpracowników za prosty, przyjazny styl.  Ale, to chyba tyle. 

Poniżej kilka cytatów z książki:

„(…) gdy jakiś kibic zaczepił mnie z prośbą o autograf – podpisałem mu go. Wyobraźcie sobie, co poczułem, kiedy on wziął tę kartkę papieru, podarł, rzucił mi w twarz i roześmiał się szyderczo ze słowami:„Nigdy nie wygracie ligi!”.

„W dawnych czasach stroje nie były prane tak często,nie po każdym meczu, po prostu leżały na kupie w szatni. Działa zasada kto pierwszy ten lepszy, czyli warto było przychodzić na trening czy mecz z samego rana, żeby wybrać sobie lepsze, najbardziej czyste ciuchy”.

„(…) Ale nawet największe rozczarowanie nie zwalnia nas od obowiązku podziękowania fanom za doping. Nie wolno lekceważyć ludzi,którzy towarzyszą nam w podróżach po całym kraju, a czasem kontynencie i którzy w razie niepowodzenia czują się tak samo wkurzeni jak piłkarze”.
„Zawsze byłem dumny z reprezentowania mojej ojczyzny, (…). Prawie wszystko w meczach międzypaństwowych było cudowne – mogłem wrócić do rodzinnego domu, odwiedzić krewnych w Walii, spędzić czas ze starymi kumplami, poznać kawałek świata przy okazji spotkań wyjazdowych.Niestety najbardziej rozczarowującym aspektem tego wszystko był sam mecz”.

Giggs to wielki sportowiec, więc gloryfikacja jego dokonań i umiejętności jest naturalna i nikogo nie powinna dziwić.  Fenomen, o którym się nie zapomni, ale… na Walijczyku pojawiła się rysa, której już nie zetrze, a o której dyskutowano w 2011 roku. Skandal, wielki skandal obyczajowy z udziałem Giggsa. Przez seksaferę, straciłem zaufanie to Giggsa i do ludzi, którzy tak pochlebnie się o nim wypowiadają. Poczynania Giggsa miały jedną dobrą stronę. Cała sprawa wywołała wielką debatę w Anglii na temat granic wolności wypowiedzi oraz wolności prasy. 

Wróćmy jednak to sportu, bo „Moje życie. Moja historia”to książka tylko o sporcie. Nie da się zignorować osiągnięć najbardziej utytułowanego zawodnika ligi angielskiej, swoją postawą  na boisku Giggs zdobył szacunek wszystkich fanów futbolu bez względu na sympatie klubowe. Pomnik na Old Trafford prędzej czy później stanie. Wystawiony przez zagorzałych kibiców. Kibiców Czerwonych Diabłów dla których wydano tę książkę, ponieważ pozostali nie będą zainteresowani z rożnych powodów.

Moja ocena: 2/5
Moje życie. Moja historia, Ryan Giggs, Sine Qua Non, Kraków 2011

 Fot. merlin.pl