poniedziałek, 31 grudnia 2012

Szczęśliwego Nowego Roku 2013!

Witajcie w ostatnim dniu 2012 roku! Postanowiłem w tym roku, wycofać się z podsumowań, bowiem moje koleżanki - blogerki wykonały świetną robotę, więc nie będę dokładał swoich. Odsyłam do listy blogów po prawej stronie.

Całkowicie jednak nie odejdę od tradycji, w głównej mierze dlatego, że jestem człowiekiem kulturalnym, więc wypada złożyć noworoczne życzenia.

31 grudnia, w dniu Sylwestra życzę wszystkim szampańskiej, acz rozważnej zabawy w miłym towarzystwie. W Nowym Roku  życzę wytrwałości w dążeniu do osiągania swoich celów (ta zawsze się przydaje), ponadto szczęścia, które także jest potrzebne w życiu, zdrowia, bo bez tego nic nie można było wykonać, spełnienia marzeń, bo wtedy trzeba szukać kolejnych marzeń, bo człowiek musi mieć marzenia. W 2013 roku kibicom pozostaje życzyć wielu, niezapomnianych, radosnych chwil przeżywanych za sprawą sukcesów polskich sportowców (tym samym, sportowcom życzę sukcesów sportowych!), abyśmy wierzyli, kibicowali i trwali przy nich w dobrych i jeszcze lepszych chwilach.

Szczęśliwego Nowego Roku!

Fot. dobrezyczenia.com

czwartek, 27 grudnia 2012

Wykręcili Świderka z posady trenera siatkarek. Kto uratuje żeńską kadrę?

Myślałem, że ostatnie dni starego roku upłyną spokojnie i nie wydarzy się nic, co wybije mnie z rytmu i namiesza mi w głowie. Myliłem się. Dzisiejsza wiadomość najpierw ta podana przez Dziennik Łódzki, a potem potwierdzona przez PZPS o zwolnieniu trenera Alojzego Świderka wybałuszyła moje oczy i postawiła w stan gotowości - siatkówka żeńska znowu potrzebuje pomocy!

Takie o to oświadczenie umieszczono na stronie PZPS, kiedy wszystkie media zaczęły podawać wieści o dymisji Świderka.

Zarząd Polskiego Związku Piłki Siatkowej informuje, że zgodnie z zapisami kontraktu umowa pomiędzy Alojzym Świderkiem a PZPS na pełnienie funkcji trenera reprezentacji Polski kobiet nie zostaje przedłużona na następne lata. 

Alojzy Świderek przestaje pełnić funkcję pierwszego trenera siatkarskiej reprezentacji Polski kobiet z dniem 1 stycznia 2013 roku.

Decyzja ta wynika z rozbieżnej wizji  prowadzenia reprezentacji seniorek w kolejnych latach pomiędzy obecnym trenerem a związkiem i została podjęta wspólnie przez trenera Alojzego Świderka i Zarząd PZPS. 

Jednocześnie Polski Związek Piłki Siatkowej dziękuje trenerowi Alojzemu Świderkowi za pracę oraz zaangażowanie włożone w prowadzenie reprezentacji Polski siatkarek oraz  zbudowanie podwalin dla dalszych sukcesów zespołu.

Nie mają lekko nasze siatkarki, ciągle coś, ani chwili spokoju. Oliwy do ognia dodaje sam prezio Przedpełski, który:

1. Na łamach sport.pl stwierdził: Cenię Alka jako trenera, ale w Polsce, zwłaszcza w pracy z kobietami, potrzebne jest coś więcej.

Czym jest owe coś więcej i dlaczego dopiero teraz to coś więcej zaczęło przeszkadzać?

2. Dalsza wypowiedź szefa PZPS: Ja chciałbym oczywiście, by selekcjonerem był Polak, ale nie wiem, czy mamy takiego trenera, który spełniłby wszystkie oczekiwania.

Czy znowu chce nam dać polskich fachowców z najwyższej półki. Mieliśmy już dwóch najlepszych: Matlaka i Świderka. Teraz znalazł się jeszcze lepszy od nich?. Wcześniej go nie było. I mam nadzieję, że nie będzie. Przykre, ale nie ma w polskiego trenera, który mógł prowadzić kadrę narodową.

Fot. PAP
Nie będę tu toczył długich wywodów, dlaczego tak późno ta decyzja i dlaczego Przedpełski wciąż upiera się nad  zatrudnieniem polskiego trenera. Mnie zastanawia jeszcze jedna wypowiedź naszego góru: Jeśli trenerzy na całym świecie usłyszą, że mamy miejsce, sami będą się zgłaszać. Mamy naprawdę wielką markę, mogą przyjść do nas najwięksi fachowcy. 

Może i będą  się zgłaszać, może nie. W każdym razie my znowu wybierzemy marną opcję. Zastanawia mnie jednak, że PZPS powinien mieć kogoś na oku, więcej powinien już prowadzić zaawansowane rozmowy z przyszłym trenerem, aby nie tracić czasu. I jeśli zwolnili Świderka to należy mieć kogoś, kto go zastąpi a nie znowu brać kogoś z łapanki i czekać nie wiadomo ile.

Lista nazwisk zainteresowanych polską kadrą jest długa i robi wrażenia, a to za sprawą wycieku informacji z Dziennika Łódzkiego, który napisał o włoskim szkoleniowcu o wielkim nazwisku.

Moja pierwsza myśl, po przeczytaniu tych słów to Massimo Barbolini. Niedawno pożegnał się z kadrą Włoch, więc... dlaczego nie? A no właśnie nie! Dlaczego mamy zbierać resztki po Włoszkach, najpierw Bonitta teraz miałby być Barbolini. Nie tylko nazwiska zaczynają się na "B" podobne było rozstanie obu szkoleniowców z włoską kadrą. Na przeszkodzie stoi również fakt, że Barbolini prowadzi Galatasaray Stambuł. A wiadomo, że PZPS nie godzi się na takie rozwiązanie (vive sprawa z Jackiem Nawrockim).

Dlatego lista nazwisk może się skurczyć, bo wielu Włochów o wielkim nazwisku prowadzi kluby. Zawsze jednak po sezonie mogą odejść z klubu i problemu nie będzie, dlatego niemal od razu wywoływany do tablicy jest Alessandro Chiappini. Dobry fachowiec, zna polskie realia, nie prowadzi żadnej reprezentacji. Niektórzy przed świętami widzieli Chiappiniego w Łódzi... Czyżby to zbieg okoliczności, że to właśnie łódzka gazeta podała tę wiadomość. Osobiście nie będę miał obiekcji, jeśli będzie to były szkoleniowiec Atomu.

Z kolei moje źródła informacji poważnie rozpatrują kandydaturę Marcello Abbondanzy. Włocha nie wymienia się w gronie faworytów, bowiem Abbondaza wstępnie porozumiał się z bułgarską federacją, która planowała przedłużyć kontrakt z włoskim szkoleniowcem. Natomiast wizja przyszłej reprezentacji tworzonej przez Abbondazę jest bardzo tożsama z wizją niektórych działaczy w PZPS-ie. Nie ma natomiast żadnych informacji jakoby występy w Rabicie Baku Katarzyny Skorupy, której Abbodanza jest trenerem przekonały włoskiego szkoleniowca do objęcia biało-czerwonych.

Fot. volleyball.it
Kto jeszcze? Giovanni Caprara jest wolny, problemów by nie było. Tylko czy Caprara nadal chce trenować reprezentacje. Tego nie wiadomo, w sumie nawet nie wiem co się dzieje z włoskim trenerem.

To byli trenerzy o wielkich nazwiskach. Tak sądzę. Bowiem spore zainteresowanie polską reprezentacją przejawia(ł) Giuseppe Cuccarini, obecnie prowadzący Lokomotiv Baku.Cuccarini robił już podchody do objęcia sterów, ale prawdę mówiąc od 2007 roku nie zrobił wiele, aby jego nazwisko zaistniało w siatkarskim świecie, więc chyba odpada.

To tyle jeśli chodzi o włoskich szkoleniowców. 100% nie ma czy będzie to Włoch, bo prezes PZPS liczy, że oferty napłyną z całego świata - oby się nie przeliczył... bo Hugh McCutcheon, Jenny Lang Ping to nie ta liga i oni dzwonić raczej nie będą, a i oboje mają co robić. Zdziwiłbym się, gdyby było inaczej.

Co innego Marco Motta, był już trener Turczynek, który jest napalony do prowadzenia nowej kadry narodowej. Trzeba przyznać, że Brazylijczyk nie byłby złą opcją. To właśnie ekipa pod jego przewodnictwem zamknęła Polkom drogę wyjazdu do Londynu, a i trzeba przyznać, że zespół turecki zrobił postępy pod wodzą Motty. Brazylijczyk wysłał CV do rosyjskiej federacji, tam go raczej nie przyjmą, więc może zdesperowany wyśle swoją ofertę na Grażyny 13.

Kto ostatecznie zostanie nowym trenerem? Nie wiadomo. Oby tym razem była to decyzja mądra i rozważna. Bo za ostatnią musieliśmy słono płacić i cierpieć. Wydaje się, że gorzej już być nie będzie, a każdy z wymienionych trenerów na pewno posiada lepszy warsztat od polskich trenerów. Postawmy na obcokrajowca i zetrzyjmy złe wspomnienie o Bonitcie, bo nie wszyscy są tacy jak trener z Rawenny.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Wesołych Świąt!



Z okazji świąt Bożego Narodzenia pragnę złożyć wszystkim czytelnikom mojego bloga najserdeczniejsze życzenia. Niech ten szczególny okres dla Was będzie okresem zadumy, wyciszenia, wypoczynku i prawdziwej radości. Aby ciepła, rodzinna atmosfera wigilijnej nocy stała się bodźcem do realizacji ciekawych wyzwań osobistych w nadchodzącym 2013 roku.

Fot. kartki.pl

sobota, 22 grudnia 2012

Przeżyłem... i egzaminy i koniec świata!

Dobry dzień! Piszę do Was już z domu, a więc to oznacza dwie rzeczy. Po pierwsze rozpoczęła się właśnie przerwa świąteczna i mam już za sobą jeden z trudnych tygodni za mną. Wasze trzymanie kciuków przyniosło rezultat, bowiem egzaminy udało się przebrnąć pomyślnie :) Druga to ta, że udało nam się przeżyć koniec świata, ten zapowiadany przez Majów. Miał on nastąpić wczoraj, ale jak widać nic takiego nie miało miejsce. Nie rozpaczam z tego powodu wręcz przeciwnie bardzo się cieszę, że nadal będę mógł żyć na naszej planecie :)
Fot. FIVB
Słów kilka o siatkówce. Oczywiście w ostatnim czasie nudą nie wiało, a najważniejszym wydarzeniem było spotkanie PGE Skry Bełchatów z reprezentacją Polski. Spotkanie to miała charakter charytatywny, co było główną ideą tego meczu. Ja jednak chciałbym napisać, choć jedno zdanko na temat formuły zawodów. Podczas tego spotkania wprowadzono innowacyjne pomysły naszego prezesa PZPS. Ekipy miały grać do 5 wygranych setów, każdy grany do 15 punktów. I hmm. Napiszę krótko, bo pomysł jest beznadziejny, więc szkoda czasu na dłuższe wywody, a i pewnie każdy z Was przeczytał już krytyczne opinie na ten temat, więc ja nie dodałbym nic nowego.Nie lubię tego i nie chcę zmian w siatkówce!

Jeszcze o wydarzeniach piątkowych, dzisiejszych i jutrzejszych. Też zwięźle i na temat. Wczoraj ZAKSA wygrała ze Skrą 3:1, a to co miało miejsce w trzecim secie to... było nieziemskie! Kapitalne, dlatego kocham siatkówkę (swoją drogą i to chce nam zabrać Przedpełski i spółka?). ZAKSA nadal liderem, pokazując jednocześnie, że mimo wielu problemów potrafi utrzymać się na pierwszej pozycji w tabeli. Dziś dwa mecze. Najpierw OrlenLiga potem PlusLiga. Takie soboty uwielbiam, nic tylko siatkówka! I jutro ostatni mecz ligowy. Effector Kielce kontra Indykpol Olsztyn. Fajnie, że będę mógł zobaczyć moich AZS-iaków.


Życzeń świątecznych jeszcze nie składam :D Odezwę się właśnie, aby złożyć je w osobnym wpisie.

niedziela, 16 grudnia 2012

Tak to właśnie jest!

Witajcie! Będzie krótko i treściwie. Jeszcze nie zdarzyło mi się jakoś szczególnie narzekać, ale teraz jestem zmuszony...

Przepraszam, że aktywność na blogu jest mizerna i od 11 grudnia nie pojawił się nowy wpis, ale po prostu nie mam czasu.

Studiowanie dwóch kierunków wreszcie odbiło się na moim czasie wolnym. Do świąt tuż, tuż, ale dla mnie to będzie wyczerpujący tydzień. Dlatego też nie pisałem, czekają mnie dwa egzaminy o dużej dawce informacji do opanowania, więc czas wziąć się do roboty :)

Po raz pierwszy dzieje się tak, że brakuje mi czasu na naukę. Nie ma jednak co narzekać, taki los.

Obiecuję poprawę i myślę, że w następny weekend się odezwę.

PS. Oczywiście, dziś mecz będę oglądał. Jestem bardzo zainteresowany jak to wszystko wyjdzie...

wtorek, 11 grudnia 2012

Przyszła pora na zwierzenia - cz.IV

Aby nie krążyć wokół tych samych tematów i ciągle wytykać jakieś usterki przyjdzie mi się z Wami podzielić kolejnymi wspomnieniami ze sportowymi akcentami w tle.

Czas na czwartą już część moich zwierzeń. W poprzednim wpisie udało się dotrzeć do siatkarskich, niezwykle szczęśliwych momentów z 2003 roku. Jednak w sporcie jak w przyrodzie musi zostać zachowana równowaga, tym samym pojawiły się smutne incydenty. Pierwszy z nich był nawet dramatyczny. Adam Małysz doznał bardzo groźnego wypadku. Nasz mistrz stracił przytomność, ze skoczni zabierała go karetka a chyba każdy w telewizji śledził doniesienia dotyczące zdrowia nasze skoczka. To był również chyba taki moment, w którym uświadomiłem sobie, że sport potrafi być brutalny, a skoczkowie tudzież inni sportowcy ryzykują swoje życie dla osiągnięcia swoich celów, ale też sprawienia przyjemności kibicom.

Mniej brutalny, ale jednak niespodziewany był brak awansu polskich piłkarzy na Euro 2004. Po występie na mundialu dwa lata wcześniej, mistrzostwa Europy miały przynieść potwierdzenie poziomu polskiego futbolu. Niestety zostaliśmy sprowadzeni na ziemię. Szczególnie dwa mecze utkwiły mi w pamięci. Pierwszy z nich to potyczka z Łotwą u siebie na początku eliminacji. Porażka 0:1 i już nasza sytuacja wyglądała nie najlepiej. Ten mecz okazał się być kluczowym, bowiem nie potrafiliśmy wygrać ze Szwedami (to właśnie lanie 0:3, nie chce wylecieć z mojej pamięci). Wydawało się, że trafiliśmy do dość łatwej grupy, a mimo to nie udało nam się jednak zająć drugiego miejsca (pierwsze zdecydowanie przypadało Szwedom). Trzeba przyznać, że wpływ na to miała niespodziewana porażka pewnych awansu Szwedów w ostatnim meczu z Łotwą. Gdyby Łotysze nie wygrali, to my zagralibyśmy w barażach. Ostatecznie to oni cieszyli się z wyjazdu do Portugalii.

Tak jak czternaście innych ekip, które zmierzyły się o końcowy triumf w mistrzostw Europy, którymi gospodarzami byli Portugalczycy. Wydawać by się mogło, że turniej ten nie powinien wzbudzić zainteresowania, było jednak zgoła odmiennie. Wszystko to za sprawą wspólnej pasji mojej i kilku moich kolegów z gimnazjum (pozdro dla Was!). Czas ten spędzaliśmy na klasowej wycieczce. Tak więc, zamiast zwiedzenia, przelewał się sok i toczyliśmy długie dyskusje do białego rana. Wszystko to za sprawą wyczekiwania na wyniki w napięciu. Były to czasy, kiedy internet nie był w każdej komórce, telewizora w pokoju nie mieliśmy, więc albo chodziło się do świetlicy albo słuchało się radia bądź też czekało się na smsy od brata, taty czy kolegi.

Jakie były moje preferencje, komu kibicowałem? Mocno ściskałem kciuki za Portugalczyków i prawie się udało... Grecy okazali się fantastyczną ekipą, która zaskoczyła cały futbolowy świat. Te mistrzostwa, chyba wszyscy zapamiętają, bowiem mecz otwarcia i finał był taki sam (Portugalia kontra Grecja). A przede wszystkim wygrała drużyna, która miała nie wyjść z grupy. Futbol okazał się piękny i nieprzewidywalny. Dlaczego Portugalia? Grał tam Luis Figo, jeden z moich ulubionych piłkarzy. Wiedziałem, że po ME zawiesi buty na kołku, więc chciałem aby zakończył je ze złotem i odszedł w glorii chwały (historia pokazała, że Figo na chwilę wrócił i grał w eliminacjach do MŚ i samych MŚ w 2006 roku). A i to właśnie na stadionach Portugalii pojawił się Cristiano Ronaldo, ale kto się wtedy nim interesował - w każdym razie nie ja.

Fot. londyn2012.wp.pl
Nie był to tylko rok futbolu, bowiem w tym samym roku co mistrzostwa Europy odbywają się również letnie igrzyska olimpijskie. Te w 2004 roku rozgrywane były w Atenach. Choć nie było znaczącej różnicy czasu ( jedna godzina do przodu), to nie śledziłem wszystkiego od pierwszej do ostatniej relacji. Nadal były to najważniejsze wydarzenia. I tym samym (o zgrozo, jak to się mogło stać) nie oglądałem wszystkich meczów polskich siatkarzy na IO. Na pewno nie oglądałem pierwszego meczu - wygranego z Serbią i Czarnogórą (mistrzami olimpijskimi z Syndey!), dopiero po latach mogłem delektować się tym spotkaniem. Spotkanie z Francją pamiętam jak przez mgłę, bardzo dobrze natomiast przypominam sobie mecze z Tunezją i Argentyną i ten cholerny przegrany mecz z Grekami. Ćwierćfinał z Brazylią też. Pamiętam go, pamiętam Gibę jak nas bił, pamiętam jak Kanarki tańczyły sambę, a my nic nie mogliśmy zrobić, walczyliśmy, ale to było za mało... Pamiętam też, że było dość późno, oglądałem to spotkanie w ciszy i spokoju, od czasu to czasu dewastując poduszkę.

Jeśli jednak ktoś zapytałby mnie z czym kojarzą mi się igrzyska w Atenach odpowiedziałbym z całą stanowczością, że z Otylią Jędrzejczak. To była jej impreza, jej czas... Złoto i dwa srebrne medale. Polska zakochała się w motylku, Polska zakochała się w pływaniu. Muszę przyznać, że gdy oglądam filmiki z wyścigów Otylii w Atenach, to nadal się wzruszam i ściska mnie w gardle.

Prawdziwe emocje przeżywałem także podczas walk Sylwii Gruchały na planszach szermierczych. Nie oszczędzała nas także Anna Rogowska i Agata Wróbel. Wiele natomiast mówiło się o Robercie Korzeniowskim. I ponownie wyrażę swoją radość! Jestem szczęśliwy, że mogłem oglądać jak popularny Korzeń przechodzi do historii polskiego sportu zdobywając czwarty złoty medal w chodzie.

Lato było długie, dostarczając mi wielu sportowych emocji. Najgorsze w igrzyskach jest to, że nadchodzi moment, kiedy gaśnie znicz i trzeba poczekać kolejne cztery lata, by móc dopingować wszystkich polskich sportowców jednocześnie. Uspokajam Was jednak, że Wy - drodzy Czytelnicy na kolejny wpis nie będziecie musieli czekać tak długo!

Wszystkiego dobrego!

piątek, 7 grudnia 2012

Komu przeszkadza siatkarska Europa?

Cześć! Poniższy wpis zainicjowany pytaniem Asi odnośnie rozgrywania Klubowych Mistrzostw Świata w 2013 roku. Tym samym poszukałem na stronie FIVB kalendarza na przyszły rok i różowo nie jest.

Jeśli wywołany już został do tablicy temat KMŚ i przeniesienia tych rozgrywek na maj, a dokładniej na 1 do 15 maja. To warto podkreślić, że PlusLiga kończy rozgrywki 27 lub 30 kwietnia, w lidze włoskiej ostatnie piąte spotkanie zaplanowano na 12 maja (przy założeniu, że wygrana nastąpi w trzech meczach jest to 5 maja). Czyli bez włoskiego zespołu odbędą się KMŚ? Jak widać ten turniej jak zwykle wszystkim jest po drodze. I przynosi chyba więcej szkody niż pożytku. Jeśli już ma być rozegrany to może po sezonie, a nie jeszcze w trakcie.

Idziemy dalej. Przechodzimy na poziom reprezentacji. Obowiązkowo reprezentanci swoich krajów muszą stawić się na zgrupowaniu 14 dni przed rozpoczęciem rozgrywek międzynarodowych. Te startują 31 maja. Niby od zakończenia KMŚ, a startem LŚ jest jeden dzień! Jeden dzień wakacji dla siatkarzy! To sobie chłopacy wypoczną nie ma co....

Śmiało mogę napisać, że im dalej tym gorzej. Kolejne daty. Finał Ligi Światowej przewidziany jest na 21 lipca, a do mistrzostw Europy nasi siatkarze będą mieć 2 (słownie: dwa miesiące) na przygotowania. Pierwszy mecz rozegrany zostanie 20 września. Nie chcę myśleć, co będzie w przypadku braku awansu do Final Eight (ostatni mecz grupowy 13 lipca). Prawdopodobnie tu będzie moment na chwilę wytchnienia dla naszych siatkarzy.

Zgoła odmiennie, a zarazem tragicznie sytuacja ma się z naszą żeńską reprezentacją. Nie, nie uparłem się na nikogo! World Grand Prix startuje dopiero 2 sierpnia. Co robić do tego czasu - kiedy ostatni, piąty mecz finałowy zaplanowano na 4 maja? Oj tu nasze dziewczyny wypoczną, ach wypoczną. Niestety przyjdzie im poźniej za takie długie wakacje zapłacić. Faza eliminacyjna kończy się 18 sierpnia. Finały i tu kolejna dziwna decyzja dopiero 28 i potrwają do 1 września. Przypomnę, że finały mają odbyć się w Japonii. Start mistrzostw Europy siatkarek i tym samym pierwszy mecz Polek 6 września. Tak, tak zaledwie 5 dni. W tym czas na przelot i bardzo długie zgrupowanie.

Fot. cev.lu
Dziwię się i jestem w szoku, kto podejmuje tak niezrozumiałe decyzje. Kompletnie destabilizując przygotowania europejskich zespołów do najważniejszych imprez. Oczywiście, mam pewne przeczucia, kto w tym mógł siedzieć i maczać palce, aby tak właśnie ustalić terminarz - przynajmniej dla żeńskich reprezentacji. Nie będę pisał wprost przedstawię terminarz mistrzostw Azji, które rozpoczną się 7 września a zakończą 15 września. Dla azjatyckich drużyn taki układ jest wyśmienity, tak jak ustalony pod ekipy z tego kontynentu Puchar Wielkich Mistrzyń (12-17 listopada).

Zdecydowanie kalendarz nie jest na rękę europejskim drużynom zarówno męskim jak i żeńskim. Brak logiki rekompensoswany jest chyba dużymi wpływami do kasy FIVB. Szkoda, że kosztem siatkarzy i siatkarek. Ruben Acosta był zły, Jizhong Wei też, a Ary Graca? Pierwsze decyzja za kadencji nowego prezesa także wołają o pomstę do nieba...

Aby nie być gołosłownym sprawdziłem jeszcze, kiedy odbywają się mistrzostwa Ameryki Południowej. Szczegółów na rok 2013 nie znalazłem, ale dwie poprzednie edycje kończyły się na początku października, więc reprezentacje Brazylii będą miały prawie miesiąc na przygotowanie się do mistrzostw kontynentu. 

Europejska siatkówka nie idzie w parze ze światową. Prawdopodobnie dlatego, że i jedni i drudzy chcą rządzić. Wszyscy chcą, by to ich było na wierzchu. Historia pokazała, że takie autorytarne rządy prędzej czy później zostają obalone.   

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Zmiany w Lidze Światowej, zmiany w World Grand Prix...

Ahoj! Dziś wreszcie coś innego. Na początku troszkę prywaty, która okaże się jednak wstępem do mojego wpisu. Coś ze studiów, święta się zbliżają, więc roboty sporo, ale nie o tym :) Na zajęcia ze stosunków międzynarodowych mam przygotować prezentację m.in o organizacjach międzynarodowych. Nie mogło być inaczej i będą robił o FIVB.

Tak zbieram materiały, siedzę myślę i tworzę wnioski, które większości są znane. W dużym skrócie. Organizacja, która pragnie propagować siatkówkę, czyni to tak, że ją osłabia, zamiast uatrakcyjniać rozgrywki je zabija itd. Konkluduję, dużo tych rzeczy niedobrych. Więc, szukam pozytywów, szukam, szukam i... znalazłem. A właściwie nie trwało to zbyt długo, bo władze FIVB same mi je podsunęły. Reorganizacja rozgrywek Ligi Światowej. Ogromny plus. Mocno się cieszę, ale nie długo trwała radość, bo zmiany nie ominięły też World Grand Prix, a te są już do dupy. Tak na prezentacji nie napiszę, ale tu mogę wylać trochę swoich żali :)

Po kolei. Zacznijmy od plusów i zmian w Lidze Światowej. Już sama zmiana jest korzystna, trzeba bowiem przyznać, że dawny już system był skostniały i jego formuła się wyczerpała. Trzeba było ją odświeżyć. Na szczęście zmiany nie były zmianami dla zmiany, a pomysłem, który ma te rozgrywki uatrakcyjnić. W moim przekonaniu tak właśnie będzie! Kilka słów wstępu, co się stało. W rundzie eliminacyjnej LŚ 2013 weźmie udział 18 zespołów, a nie, jak poprzednio, 16. Zostały podzielone na trzy sześciozespołowe grupy. W dwóch z nich znajdą się wszystkie teoretycznie najsilniejsze zespoły, z każdej tej grupy awans wywalczą trzy ekipy, natomiast w grupie trzeciej wystąpią zespoły słabsze i z niej awans wywalczy tylko jedna drużyna. Tym samym znana jest formuła turnieju finałowego będzie to tzw. Final Eight, czyli finał z ośmioma drużynami.

Jeszcze w gwoli formalności. Podział na grupy.
grupa A: Brazylia (1. miejsce w rankingu FIVB), Polska (4.), USA (5.), Bułgaria (8.), Argentyna (9.), Francja (16.)

grupa B: Rosja (2.), Włochy (3.), Kuba (6.), Serbia (7.), Niemcy (10.), Iran (14.)

grupa C: Kanada (18.), Korea (22.), Finlandia (31.), Holandia (41.) + dwa zespoły wybrane 15 grudnia przez FIVB.

System rozgrywek bardzo mi się podoba! W końcu będą tylko i wyłącznie atrakcyjne spotkanie, przynajmniej takie się zapowiadają. Nie będzie jednostronnych spotkań, w których przyjemności nie czerpie żadna z drużyn: ta wygrywająca 3:0 w setach do 10 i ta przegrywająca. To także mniej spotkań, tylko pięć meczów w fazie grupowej (zamiast 12!). Co by obładowanych kalendarzu będzie dobrym rozwiązaniem dla samych siatkarzy. Na razie nie dostrzegam minusów i mam nadzieję, że tak zostanie!
Fot. Internet
Przejdę do mniej przyjemnej sprawy, a mianowicie zmian w żeńskim odpowiedniku Ligi Światowej - World Grand Prix. Po pierwsze w turnieju weźmie udział 20 zespołów. Dużo, moim zdaniem za dużo. Ja bym zmniejszył ilość ekip, bowiem poziom kobiecych zespołów światowych jest bardziej zróżnicowany (czyt. mniej zespołów będących na podobnym poziomie) niż męski. Ale to nic. Dobrze, że Europa dostała 9 miejsc - przynajmniej wszystkie najlepsze drużyny z naszego kontynentu wystąpią w tych rozgrywkach.

Liczyłem na zmianę formuły rozgrywania turnieju, ale także się nie doczekałem. Pozostała niezmieniona. Dzięki temu obejrzymy fantastyczne i zacięte spotkania ekipy z Afryki z Brazylijkami czy Amerykankami. Dwadzieścia drużyn, pięć turniejów w tygodniu nie będzie sprzyjać oglądaniu meczów, wyłapywaniu ważnych informacji. Przy takiej formule olbrzymią pracę będą mieć dziennikarze, telewizje ,osoby związane z mediami. Ponadto znowu niektóre ekipy grać będą ze sobą dwa razy. Nie mówiąc już o jakimkolwiek sprawiedliwości w wybieraniu grup i względach logistycznych (vide Polki, które grać będą w Brazylii, w Polsce, w Chinach i może w Japonii).

Tego bardzo żałuję, bo mam już dość traktowania siatkówki żeńskiej po macoszemu. Ciągle tego doświadczam: w naszym kraju, w naszej lidze, to jeszcze podobnie zachowują się władze FIVB, które pragną promować tę dyscyplinę w sobie tylko znany sposób. Tylko, on nie podoba on się kibicom, myślę, że telewizji, nie wspominając już o samych zawodniczkach. Łudzę się, że przyjdzie i pora na pozytywne zmiany i w WGP. W końcu w Lidze Światowej nastały dopiero po 22 latach...

czwartek, 29 listopada 2012

Polscy sportowcy na portalu społecznościowym "facebook" - zakończenie

Ostatni już wpis dotyczący moich obserwacji profili polskich sportowców. Kilka ogólnych wniosków, które nasunęły mi się po tej analizie.

Po pierwsze ubolewam, że nie ma wzorcowego fanpejdża. Każdemu z obserwowanych profili czegoś brakuje. Gdyby połączyć częstotliwość wpisów Jurka Dudka, zaangażowanie Adriana Zielińskiego i ciekawość i atrakcyjność fanpejdża Roberta Lewandowskiego to byłby profil idealny.

Smutny jest również fakt, iż bardzo mało jest polskich sportowców na portalach społecznościowych. Wiele się mówi o tym jak ważna jest obecność sportowców w mediach, w kreowaniu wizerunku i zwiększeniu rozpoznawalności. Niestety jednak nie wszyscy doceniają siłę marketingu tkwiącej w social media... Internet wciąż jest młodym i nowym medium, wszyscy ciągle uczą się korzystać i wykorzystywać nowe metody do budowania swojego wizerunku. W mediach społecznościowych fantastycznie można stworzyć swoją markę, co przekłada się też na ich dochody reklamowe, co doskonale obrazują zagraniczni sportowcy.

Niestety w porównaniu z zagranicznymi profilami nasze gwiazdy wypadają bardzo, ale to bardzo słabo.  Kilka liczb. Najpopularniejszym sportowcem jest (i to chyba nie ma żadnej niespodzianki) – Cristiano Ronaldo z niebagatelną liczbą 51.440.890 fanów. Oznacza to, że jego profil śledzi ponad pięć procent wszystkich użytkowników tego serwisu społecznościowego. Drugim najpopularniejszym sportowcem jest Lionel Messi, który ma jednak o ponad 10 milionów fanów mniej.

Liczba fanów nie świadczy jeszcze o atrakcyjności profilu Wiadomo, że na to składają się także inne czynniki. Dla mnie profilem będącym blisko wzorca jest fanpejdż Novaka Djokovicia. Teoretycznie nie ma się, do czego przyczepić (trudno, aby Serb miał więcej fanów od portugalskiego piłkarza – bo, tego zna nawet moja mama), a najfajniejszą rzeczą jest bardzo bliski kontakt gwiazdy tenisa ze swoimi fanami. Ogólnie przyznam, że fanpejdże tenisistów prezentują się naprawdę bardzo dobrze. Profil Federera czy Nadala -  od nich także nasi sportowcy mogą czerpać dobre wzorce.

Fot. Oficjalny profil na facebooku Djokovicia
Szczególną grupą są profile gwiazd futbolu, które oznaczają się dużą dozą...kontrowersji. Wielu z nich w ten sposób narobiło sobie sporo, różnych problemów (Rooney, czy chociażby nasz Wojciech Szczęsny).

Na szczęście polscy sportowcy nie przesadzają i nie popadają w nałóg jak zagraniczne gwiazdy sportu, będące uzależnione od facebooka, które popadają przez swoje wpisy w niemałe kłopoty. Dzięki temu, że nasze rodzime gwiazdy nie są, aż tak aktywne nie ma w związku z tym żadnych skandali.

Nie można popadać ze skrajności w skrajność, ale niektórzy sportowcy z naszego kraju w ogóle nie posiadają fanpejdża.Co wydaje się niedorzeczne! Zgodnie z zasadą: nie masz facebooka nie istniejesz. Oczywiście jest to dość radykalne i drastyczne twierdzenie, aczkolwiek w wypadku osób publicznych jak najbardziej trafne. Dlatego dziwię się, że nie ma profilu Roberta Kubicy – to jest zdecydowanie największa niespodzianka in minus. Kolejnym taki przykładem byłby Adam Małysz. Na szczęście od listopada 2012 roku były skoczek narciarski, a obecnie kierowca rajdowy założył fanpejdża. Ponadto brak oficjalnych profili medalistów olimpijskich, czyli Tomka Majewskiego czy Anity Włodarczyk.

Wykorzystywanie mediów społecznościowych przez sportowców jest wciąż nowym i młodym sposobem na promocję wizerunku. Przypuszczam, że w najbliższych latach w Polsce można spodziewać się nagłego wzrostu zainteresowania i większą obecnością, a przede wszystkim aktywnością i zaangażowaniem polskich sportowców w tworzenie swoich fanpejdży m.in. na facebooku. Głównym powodem będzie rosnące zainteresowanie ze strony kibiców takimi właśnie stronami. Kibic będzie chciał być jeszcze bliżej swoich idoli i jeszcze mocniej utożsamiać się i kontaktować się ze sportowcem.

Serdecznie dzięki za uwagę. Ostatnie notki były monotematyczne. Mam nadzieję, że nie zanudziłem Was moimi wypocinami i dalej będziecie tu zaglądać!

poniedziałek, 26 listopada 2012

Polscy sportowcy na portalu społecznościowym "facebook" - cz. II

Witajcie. Dotrzymując zapowiedzi publikuję drugą część moich obserwacji. W tym wpisie będą to w głównej mierze oceny subiektywnie aniżeli obiektywnie. W ilości fanów czy częstotliwości wpisów nie miałem za wiele do powiedzenia. To teraz, analizując atrakcyjność wpisów czy kontakt z fanami musiałem zawrzeć moje osobiste odczucia, stąd mogą pojawiać się pewne kontrowersje.

Atrakcyjność wpisów i komunikatywność z fanami, zaangażowanie

Karolina Woźniacka
Wpisy tenisistki są ciekawe. Fajnie, że pojawiają się też wieści spoza kortu. Wiadomości pojawiają się tylko w języku angielskim… tylko i wyłącznie. Tym samym tenisistka nie faworyzuje ani języka duńskiego, ani polskiego.
Kontakt z zawodnikami polega tylko na umieszczaniu wpisów, zawodniczka nie odpowiada na komentarze. W ostatnim czasie nie zorganizowano również konkursu.

Robert Lewandowski
Każdy fan Roberta znajdzie tam potrzebne wiadomości, za które odpowiada redakcja publikująca zapowiedzi, tabele, filmiki czy relacje. Korzystnie oceniam to, że są wieści nie tylko futbolowe: gratulacje dla Janowicza czy dementi w sprawie transferu. 
Sam Robert piszę krótko, ale treściwie i co najważniejsze ze zdjęciem. Wpisy są po polsku i po niemiecku, co pozwala dotrzeć do najbardziej zainteresowanych fanów.
Na stronie pojawiają się różnego rodzaju zabawy i konkursy z nagrodami, co jest doskonałym pomysłem.

Kuba Błaszczykowski
Bardzo podobnie jak u Lewandowskiego, z tą tylko różnicą, że wiadomości są krótsze czyt. treściwsze i mniej męczące. Wpisy rzecz jasna okraszone zdjęciami lub filmikami. Brawo za wiadomości w języku polskim i niemieckim. Niestety kontakt z fanami jest żaden, konkursu też nie było.

Agnieszka Radwańska
Wpisy są atrakcyjne zawsze z nieszablonowym zdjęciem. Informacje nie tylko czysto meczowe, są informacje o tym, jak i  gdzie spędza wolny czas, wakacje czy o udziale w akcjach charytatywnych. Informacje publikowane w języku ojczystym oraz angielskim. Niestety brak kontaktu z fanami, tak jak brak konkursów.

Justyna Kowalczyk
Niestety główny problem jest taki, że zawodniczka nie prowadzi profilu osobiście. Przez, co oficjalny fanpejdż jest tak naprawdę jednym z wielu. Trudno znaleźć tam wiadomości inne niż wszędzie.
Plusem jest zachęta fanów do codziennego przeglądania profilu, bowiem bardzo często pojawiają się różne zabawy, w którym można wygrać niespodziankę ;)

Bartosz Kurek
Krótko treściwie i na temat. Szkoda, że wszystko kręci się tylko i wyłącznie wokół siatkówki. Zdjęcia także nie zawsze są publikowane, a wiadomo, że obraz do człowieka przemawia znacznie lepiej niż słowo drukowane. A i koniecznie trzeba zablokować możliwość dodawania wpisów przez inne osoby na osi czasu, bywa to męczące.
Polscy fani mogą być zadowoleni, ale obcokrajowcy już nie, bowiem wpisy są tylko w języku polskim. Warto by to poprawić.

Kamil Stoch
Podobnie jak z profilem Kowalczyk. Słów od samego zawodnika brakuje, przez co spada atrakcyjność wpisów. Zdjęcia także nie zawsze się pojawiają.
Wieści tylko w języku polskim. O konkursie też nie słyszałem.

Łukasz Piszczek
Wpisy do najatrakcyjniejszych nie należą. Są krótkie, choć niewiele z nich można się dowiedzieć. Dobrze, że zawsze są fotografie. I podobnie jak u Kurka warto wyłączyć opcję dodawania wpisów od fanów. Plus za dwujęzyczność. Minus za brak konkursów.

Maja Włoszczowska
Bardzo interesujące wpisy, zawsze ze zdjęciem. Brakuje regularności, co do wpisów po polsku i po angielsku, ponieważ nie zawsze pojawiają się w tym drugim. Bywały również konkursy z nagrodami (bardzo poważnymi!), ale w ostatnim czasie niestety się nie pojawiły.

Marcin Możdżonek
Dotrwanie do końca wpisu siatkarza może być wyczerpujące, bowiem są długie, bardzo długie. Raczej niespotykane na innych profilach. Niestety przy tak długich wpisach nie ma żadnej grafiki…
Wielkie brawa za konkursy, choć są one organizowane zawsze przy udziale kogoś z zewnątrz, to na pewno brawo za zaangażowanie Możdżonka w tego typu przedsięwzięcia.

Marcin Gortat
Newsy okraszone, grafikami, filmikami czy fotomontażami zwiększają atrakcyjność. Dużo rożnych akcji mających zmobilizować i zwiększyć udział kibiców, specjalne pytania czy rzecz jasna zabawy, w której wygrać można piłkę czy koszulkę z podpisem Gortata.
Jest być może odpowiedzieć, dlaczego tak mało fanów posiada profil koszykarza. Brak wiadomości w języku angielskim.

Sebastian Boenisch
Nie ma tam nic, co mogłoby zapaść w pamięci kibiców. Czasem jakieś zdjęcie, czasem jakiś wpis. Kiepsko.

Mariusz Wlazły
Pod względem atrakcyjności wpisów nie ma się, do czego przyczepić :) Są wieści, które być powinny, są i zdjęcia. Konkursy są pod patronatem Fundacji Mariusza Wlazłego, tym samym siatkarz robi dużo, dużo dobrego. Przyczepić się mogę tylko do prowadzenia profilu tylko w jednym języku.

Urszula Radwańska
Profil prowadzony w podobnym stylu jak  i u starszej siostry. Wiadomości nie tylko z kortu, ale także z kuchni czy sesji zdjęciowej. Zawsze nietuzinkowe zdjęcia i intrygujące wpisy.
Kontakt z fanami jest zerowy, ale tenisistka stara się dotrzeć nie tylko do Polaków pisząc także po angielsku.

Jerzy Dudek
Dużo, dużo ciekawych wiadomości. Sporo zdjęć, które ubarwiają wpisy. Informacje z rożnych dziedzin życia Jurka Dudka. Konkursów z nagrodami nie ma, ale kontakt z fanami jest utrzymany, m.in. przez odpowiedzi na komentarze!

Damian Janikowski
Wpisy na ogół ciekawe, nie tylko o zapasach(a nawet odwrotnie, więcej jest o sprawach mało związanych z tym sportem). Ponadto zawsze jakieś zdjęcie bądź filmik.
Jakiś czas temu odbył się również konkurs. Pojawiają się także wpisy angażujące fanów, co należy ocenić pozytywnie.

Anna Rogowska
Tu mnie zainteresowała rzecz, że o tyczce we wpisach Rogowskiej jest tyle co nic! Z jednej strony fajnie, a z drugiej nie. Być może wynika to z mało aktywnego sezonu lekkoatletycznego, który zakończył się. Dlatego też na chwilę obecną profil mało atrakcyjny.

Adrian Zieliński
Regułą nie są zdjęcia dodawane razem z wpisami. Ponadto czasem pojawiają się odnośniki do oficjalnej strony, a nie chcę przecież czytać tego samego dwa razy. Brawo natomiast za kontakt z kibicami. Odpowiada na komentarze pod wpisami (niewielu sportowców to robi).
Szczególne wyrazy uznania, za stworzenie specjalnej akcji podczas, której sztangista odpowiada na pytania nadesłane przez kibiców.

Daniel Pliński
Zdjęcia są zawsze, a wpisy nie koniecznie. Co można interpretować, że siatkarz nie ma za wiele do powiedzenia. Ja chyba też nie będę miał, bo nic mnie nie urzekło. Mało atrakcyjne wpisy, brak zaangażowania.

Michał Kwiatkowski
Co tu pisać, skoro sam Kwiatkowski nic nie napisał. W wakacje jakoś się to kręciło i było ciekawe, ale teraz to szkoda pisać. :)

Konrad Czerniak
Na profilu każdy fan znajdzie to, co potrzeba. Wiadomości o startach, o rezultatach, które już miały miejsce. Ponadto coś ze sfery prywatnej. Szkoda, że nie zawsze są zdjęcia, ale jak widać nie można mieć wszystkiego. Na plus z kolei kontakt z fanami oraz organizacja konkursu. Minus za wpisy tylko w języku polskim.

Kądzioła i Szałankiewicz
Dużo się dzieje i jest co czytać, oglądać i słuchać. Mnóstwo zdjęć, grafik czy
klipów. Zaangażowanie i komunikacja z fanami jest dobra. Odpowiadają na pytania, uruchomili nawet czat. Pojawił się także konkurs.

Eugen Polański
Jedyne, co mogę pochwalić to, że wpisy są po niemiecku i po… POLSKU! Jestem pod wrażeniem. Niestety cała reszta w budowie.

Matkowski i Fyrstenberg
Dominują zdjęcia, dużo zdjęć. Niestety chciałoby się coś przeczytać. Myślę, że do poprawy jest sporo, zważywszy na fakt, że jest to czołowy debel na świecie, a profil na fejsie nie jest jednak nawet w czołówce krajowej.

Analiza atrakcyjności wpisów i komunikatywności z fanami, zaangażowania
Trzeba przyznać, że większość profili prowadzona jest w sposób atrakcyjny i przemyślany. I co ważne, w tej materii zachowana jest pewna regularność i estetyczność wpisów. Krótkie, acz treściwie wieści w stylu: co u mnie słychać i zdjęcie pod tekstem. Można natomiast przyczepić się do samych fotografii, które bardzo często nie prezentują nic ciekawego, bywają jednak takie profile, gdzie liczba albumów ze zdjęciami z różnych wydarzeń jest imponująca.

Bardzo mocno ubolewam natomiast nad bliskością z fanami. Tylko niektórzy sportowcy nastawieni są na dialog, a komentarz fana może liczyć na wiadomość zwrotną. Jest to jednak rzadkością, więc tym bardziej należy doceniać zawodników, którzy tak czynią!

Dosyć mocno skupiłem się również na globalności profilu, czyli umieszczania wpisów w języku ojczystym oraz innym. Myślę, że w tej kwestii jest co poprawiać, a tym samym można zyskać fanów na całym świecie, na czym jednak sportowcom zależeć powinno.

Całościowo
Na początku, krótkie wyjaśnienie tej kategorii, która zostanie przedstawiona w formie tabeli. Nie będzie to nic innego jest zbiorcze podsumowanie wszystkich wcześniejszych danych plus dodanie kategorii zwanej: ogólne wrażenie.
Profile oceniałem w skali od 0 do 5 w różnych kategoriach. Zsumowanie punktów ze wszystkich kategorii dało ostateczny rezultat.


Nazwisko Liczba fanów Częstotliwość Atrakcyjność Zaangażowanie Ogólne wrażenie Suma
Woźniacka 5 3 3 2 4 17
Lewandowski 4 4 4 3 4 19
Błaszczykowski 4 4 3 3 4 18
Radwańska A. 4 3 4 3 4 18
Kowalczyk 4 4 2 0 2 12
Kurek 4 4 2 3 4 17
Stoch 3 1 2 0 2 8
Piszczek 3 1 2 2 2 10
Włoszczowska 3 3 4 3 3 16
Możdżonek 3 2 2 4 2 13
Gortat 3 4 4 3 4 18
Boenisch 3 1 1 1 1 7
Wlazły 3 3 3 4 3 16
Radwańska U. 2 2 4 3 3 14
Dudek 2 5 3 4 4 18
Janikowski 2 5 4 4 3 18
Rogowska 2 1 2 1 2 8
Zieliński 2 4 4 5 4 19
Polański 2 1 1 1 1 6
Pliński 1 2 2 2 2 9
Kwiatkowski 1 0 0 0 2 3
Czerniak 1 3 3 4 4 15
Kądzioła i Szałankiewicz 1 5 3 4 4 17
Matkowski i Fyrstenberg 1 1 1 1 2 6

Fot. Oficjalny profil na facebooku Lewandowskiego
Tym samym. Ostateczna klasyfikacja prezentuje się następująco (w przypadku równej liczby punktów decydowała liczba fanów)


1 Robert Lewandowski
2 Adrian Zieliński
3 Kuba Błaszczykowski
4 Agnieszka Radwańska
5 Marcin Gortat
6 Jerzy Dudek
7 Damian Janikowski
8 Karolina Woźniacka
9 Bartosz Kurek
10 Kądzioła/Szałankiewicz
11 Maja Włoszczowska
12 Mariusz Wlazły
13 Konrad Czerniak
14 Urszula Radwańska
15 Marcin Możdżonek
16 Justyna Kowalczyk
17 Łukasz Piszczek
18 Daniel Pliński
19 Kamil Stoch
20 Anna Rogowska
21 Sebastian Boenisch
22 Eugen Polański
23 Michał Kwiatkowski

Na dzisiaj tyle. W następnym wpisie podsumowanie wyników i uzasadnienie, końcowe wnioski. Prócz tego porównam profile polskich zawodników z zagranicznymi gwiazdami, które prowadzą je... ale o tym może w następnej wiadomości :)

PS. Już napływają do mnie informacje o profilach sportowców, którzy nie zostali wzięci pod uwagę w tych obserwacjach. Tym samym zachęcili mnie oni do kontynuowania moich obserwacji. Może to się okazać jeszcze ciekawsze (porównując to co, teraz z tym co później), więc być może w styczniu ponowne zestawienie. Serdeczne dzięki za miłe komentarze!

piątek, 23 listopada 2012

Polscy sportowcy na portalu społecznościowym "facebook" - cz. I

Halo!Halo! Zgodnie z obietnicą publikuję pierwszą część moich obserwacji.

Na samym początku, choć pojawi się to pewnie gdzieś w zakończeniu to moje ubolewanie z powodu brak profilu społecznościowego takiego zawodnika jak Robert Kubica. Na szczęście Adam Małysz profil już ma (założony w listopadzie, stąd nie ma go w mojej analizie). Poniżej publikuję listę sportowców, według liczby fanów - kolejność od największej do najmniejszej.

Liczba fanów

Nazwisko Liczba fanów
Woźniacki (Woźniacka) 495263*
Lewandowski 191789
Błaszczykowski 169858
Radwańska A. 119935
Kowalczyk 112818
Kurek 89 528
Stoch 34066
Piszczek 28853
Włoszczowska 22421
Możdżonek 16326
Gortat 15832
Boenisch 12413
Wlazły 12128
Radwańska U. 7859
Dudek 7429
Janikowski 7311
Rogowska 5487
Zieliński 3895
Polański 3682
Pliński 2965
Kwiatkowski 2891
Czerniak 2882
Kądzioła i Szałąnkiewicz 2238
Matkowski i Fyrstenberg 790

* Karolinę Woźniacką traktuję jako Polkę, mimo, że występuję w duńskich barwach.

Analiza liczby fanów: 
Wynik mnie trochę zaskoczył. Przede wszystkim spodziewałem się większej liczby fanów Agnieszki Radwańskiej. Jest to tym bardziej dotkliwsze, iż na pierwszym miejscu jest Karolina Woźniacka, która wręcz zdeklasowała konkurencję. Blado w porównaniu z kolegami z Dortmundu wypadł Łukasz Piszczek, którego liczba fanów jest  prawie 7 krotnie mniejsza! Cieszy, że na dobrej pozycji jest siatkarz Bartosz Kurek, któremu daleko jednak do czołówki, ale strata kolejnych do niego jest bardzo duża. 

Ponadto zaskakująco mało fanów posiada Marcin Gortat (wyprzedza go chociażby Włoszczowska czy Możdżonek. Wydawać by się mogło, że polski jedynak w NBA jest znany i lubiany na całym świecie. Muszę przyznać, że bardzo mnie to dziwi, i wciąż nurtuje pytanie dlaczego tak właśnie jest? Jednoznacznej odpowiedzi nie znalazłem. Jedynie, co mi się nasuwa to rozproszenie fanów, które podyktowane jest bardzo dużą ilością profili pt.: Marcin Gortat - nie prowadzonych rzecz jasna przez koszykarza, ani ludzi z jego otoczenia.
Przy okazji aktualizowania danych zauważyłem, że w ciągu trzech dni na każdym profilu wzrosła liczba fanów, co ciekawe tendencja ta ma się następująco: im profil ma więcej fanów, tym zwiększa się liczba nowych osób, dlatego zdecydowanie nowych fanów przybyło Woźniackiej (+477), Lewandowskiemu (największy wzrost:  +3812 fanów) i Błaszczykowskiemu (+1751) oraz Piszczkowi (+942), dla porównania profil naszego debla w ciągu trzech dni polubiła tylko jedna osoba. Wniosek w stylu: bogaci będą jeszcze bogatsi, a biedniejsi...


Fot. Pochodzą z oficjalnych profili sportowców

Częstotliwość wpisów

Karolina Woźniacka 
Ostatni wpis z 21 listopada, wcześniej z 4…Ale jeszcze wcześniej było dużo, dużo lepiej. Karolina umieszczała wpisy codziennie, ewentualnie co drugi dzień bądź też dwa razy dziennie! Większość wpisów dotyczyła jednak wyników spotkań w turniejach. 

Robert Lewandowski
Wpis z 23 listopada jest tym najświeższym. Robert sam napisał coś 22. Wpisy pojawiają się regularnie, zgodnie z rytuałem meczów. Jest mecz, jest więc zapowiedź, relacje ze spotkania i podsumowanie meczu. Wpisy samego piłkarza pojawiają się w częstotliwości 2-3 dni.

Kuba Błaszczykowski
Wpis z 21 listopada. Fanpejdż prowadzony bardzo podobnie jak u Roberta Lewandowskiego, gdzie dominują wpisy redakcji, która informuje o wynikach. Ostatni wpis Kuby z 14 listopada (?). Wpisy samego zawodnika są dość nieregularne. Potrafi napisać nawet dwa w ciągu jednego dnia, by na dłużej się nie odezwać (4dni).

Agnieszka Radwańska
Ostatni kontakt z fanami 21 listopada. Trzeba przyznać, że tu nie codziennie coś się dzieje. Tenisistka prowadzi go sama, stąd brak płynności w prowadzeniu. Były sytuacje, gdzie wpisy bywały dzień po dniu, ale też pojawiła się spora przerwa (12 dni).

Justyna Kowalczyk
Ostatni wpis z 23 listopada. Daje się zauważyć, iż wpisy pojawiają się w odstępach 2-3 dni. Wyjątkami są informacje pojawiające się dzień po dniu.

Bartosz Kurek
Ostatni komunikat z Moskwy nadany 22 listopada. Siatkarz sam prowadzi profil i trzeba przyznać, że imponuje aktywnością! Nie zauważyłem, by przerwa wyniosła więcej niż 2 dni. Zdarzają się dni, kiedy siatkarz dwukrotnie w ciągu dnia kontaktuje się z fanami.

Kamil Stoch
Najświeższe wieści z 20 listopada. I cóż, wpisów za dużo nie ma z ostatniego okresu. Być może wynika to, że nie działo się nic ciekawego, choć dla fanów zawodnika, wszystko jest interesujące. Jednym słowem mało danych, aby móc coś stwierdzić (4 wpisy: dwa z października i dwa z listopada).

Łukasz Piszczek
Najświeższe wiadomości z 22 listopada. A następnie dwutygodniowa przerwa. Charakterystyką fanpejdża jest brak regularności. Wpisy się pojawiają jak leci, nie ma żadnej reguły. W ostatnich tygodniach bywało ich znacznie więcej (zważywszy  na wydarzenia z udziałem zawodnika). Trudno jednak stwierdzić, częstotliwość ukazywania się wpisów.

Maja Włoszczowska
Ostatni wpis z 18 listopada. Był taki czas (przed IO w Londynie), że wpisy pojawiały się codziennie. Obecnie zawodniczka już tak nie rozpieszcza swoich fanów, którzy mogą poczuć się rozczarowani.. Średnio jakieś dwa wpisy w ciągu tygodnia.

Marcin Możdżonek
Wieści od Możdżonka ostatnio widziane były 22 listopada. Dziwny to jest profil. Wpis z 5 października, potem dopiero 31. W listopadzie były 9 i 12,13. Ogólnie brak zasad, co do częstotliwości.

Marcin Gortat
Ostatnia wiadomość z 22 listopada. Wpisy starają się być umieszczane codziennie, nie zawsze to się udaje, ale warto to docenić, jeśli koszykarz w pojedynkę prowadzi swój profil - mam jednak, co do tego duże wątpliwości.

Sebastian Boenisch
Po raz ostatni fani przeczytali wpis 4 listopada. W październiku było tylko pięć wpisów, więc aktywność piłkarza jest kiepska.

Mariusz Wlazły
Ostatni wpis z 22 listopada. Profil siatkarza ściśle związany jest z wydarzeniami sportowymi – w trakcie KMŚ wpisy ukazywały się codziennie. W trakcie ligi pojawiają się przed, w trakcie i po meczu. Zdecydowanie za mało.

Urszula Radwańska
Ostatni wpis z 18 listopada. Sam profil założony został 16 października i od tego momentu na profilu pojawiło się zaledwie pięć wpisów. Na razie nie ma mowy o szczególnej aktywności.

Jerzy Dudek
Ostatni wpis z 23 listopada. Po częstotliwości wpisów, widać, że Jerzy nie trenuje już profesjonalnie. Wpisy są bardzo często (w ciągu dnia nawet 8 razy!!!).

Damian Janikowski
Ostatnia wiadomość datowana na 22 listopada. Ogólny zarys jest taki, aby wpisy pojawiały się co 2-3 dni, zdarza się, że bywają codziennie, zdarzyła się także dłuższa przerwa. Aktywność zapaśnika jest jednak duża.

Anna Rogowska
Ostatnia wiadomość z18 listopada. Brak regularności. Wpisy są często albo nie ma ich wcale przez bardzo, bardzo długo.

Adrian Zieliński
Ostatni wpis z 19 listopada. Aktywność mistrza olimpijska jest spora. Wpisy pojawiają się codziennie, ewentualnie z 2-3 dniową przerwą.

Daniel Pliński
Ostatni wpis z 21 listopada. Prawie byłoby dobrze, a wiadomo, że „prawie” robi różnicę. Zawodnik jak jest transie to potrafi przez kilka dni zamieszczać wpisy. Zdarzają się jednak zbyt długie pauzy.

Michał Kwiatkowski
Ostatni wpis z 26 sierpnia! Niech to wystarczy za komentarz.

Konrad Czerniak
Po raz ostatni komunikował się z kibicami 21 listopada. Co pewien czas zawodnikowi zdarzają się jakieś 4-5 dniowe przerwy, w innym razie wpisy pojawiają się co 1-2 dni (bywają dwa wpisy w ciągu dnia!)

Kądzioła i Szałankiewicz
Nowa wiadomość z 20 listopada, wcześniej z 15 listopada. Jeszcze wcześniej częstotliwość ukazywania wpisów była imponująca. U chłopaków można było policzyć dni, kiedy wpisy się nie ukazywały.

Eugen Polański
Ostatni wpis z 14 listopada. Piłkarz przez miesiąc nie miał chyba Internetu, bowiem nie kontaktował się z fanami. W październiku raczył nas 5 wpisami.

Matkowski i Fyrstenberg
Ostatni wpis z 2 listopada. W październiku zaledwie 6 wpisów.

Analiza częstotliwości wpisów:
Aktywność sportowców jaka jest każdy może przeczytać powyżej. Nie będę się, więc nad tym faktem rozwodził. To, co rzuca się w oczy to zdecydowanie brak regularności komunikowania się z fanami. Dlatego też, niektórym trudno jest pozyskać nowych fanów, jeśli w żaden sposób nie mogą ich zachęcić i zainteresować. 

W drugiej części pojawią się wieści o atrakcyjności wpisów, zaangażowaniu sportowców w kontaktach z fanami oraz ogólna ocena profili.

poniedziałek, 19 listopada 2012

Polscy sportowcy na portalu społecznościowym "facebook" - wstęp

Witajcie! Na początku października, czyli ponad miesiąc temu wspominałem iż prowadzę pewne obserwację. Dziś przyszła pora na prolog,, czyli kilka słów wyjaśnienia, próby opisu i porównania. Brzmi poważnie, ale zapraszam do przeczytania!

Polscy sportowcy na portalu społecznościowym "facebook"

Przez miesiąc czasu obserwowałem OFICJALNE profile polskich sportowców:
Agnieszka Radwańska, Carolina Woźniacki, Robert Lewandowski, Urszula Radwańska, Anna Rogowska, Eugen Polański, Daniel Pliński, Mariusz Wlazły, Kuba Błaszczykowski, Łukasz Piszczek, Marcin Matkowski i Mariusz Fyrstenberg, Marcin Gortat, Sebastian Boenisch, Adrian Zieliński, Konrad Czerniak, Kamil Stoch, Bartosz Kurek, Damian Janikowski, Michał Kwiatkowski, Marcin Możdżonek, Justyna Kowalczyk, Maja Włoszczowska, Michał Kądzioła i Jakub Szałankiewicz.

23 profile do obserwacji, sportowcy z 10 dyscyplin, 5 tenisistów,5 piłkarzy, 4 siatkarzy halowych, 2 kolarzy, oraz po jednym przedstawicielu: koszykówki, zapasów, podnoszenia ciężarów, biegów narciarskich, skoków narciarskich, pływania, lekkoatletyki oraz para siatkówki plażowej.

Próbowałem oceniać je pod względem:
- liczby fanów
- aktywności i częstotliwości wpisów
- atrakcyjności wpisów
- bliskości z kibicami
- organizowania konkursów
- całościowo

Prócz tego porównam profile polskich sportowców z najlepszymi kontami zagranicznych sportowców.
Ponadto ogólne spostrzeżenia na temat budowania wizerunku sportowców w internecie, wykorzystywania ich potencjału marketingowego i kontaktach z fanami. Wszystko to, powinno znaleźć się we wnioskach.

Dziś, zarys tego, co będzie pojawiać się w najbliższym czasie na blogu. Myślę również o umieszczeniu ankiety dotyczącej właśnie tej tematyki, próbując poznać zdanie innych użytkowników portalu społecznościowego :)

czwartek, 15 listopada 2012

Bartman u Wojewódzkiego? Było ok

Na wstępie przepraszam, za tak długie nieodzywanie się. Zmogła mnie choroba i nie byłem w stanie wystukać literek na klawiaturze. Na szczęście udało mi się jeszcze w pełni świadomym obejrzeć wtorkowy odcinek Kuby Wojewódzkiego ze Zbyszkiem Bartmanem.

Muszę się do czegoś przyznać wyszło na moje, choć ja o tym zapomniałem. Koleżanka jednak przypomniała mi, moje prorocze słowa. Mianowicie chodzi, o to że po emisji reklam z udziałem Bartosza Kurka stwierdziłem, że Zibi pójdzie o krok dalej i wystąpi w jakimś show. Nie pomyliłem się. Niezbyt skromnie to wszystko brzmi, ale mam satysfakcję, że jednak coś tam udało mi się przewidzieć i wydedukować.

Dosyć już tego samouwielbienia. Nie będę też rozkładał wtorkowe odcinka na czynniki pierwsze, bo nie ma to sensu. Mam jednak kilka "ale". Zdecydowanie nagana należy się riserczerom, byki, babole jakie pojawiły się w zapowiedzi programu sprawiały, że robiło się słaby. Siatkówka klasyczna? Co to do cholery jest? I to zwycięstwo w Lidze Siatkowej 2012. Słyszałem o wygranej w Lidze Światowej, ale dla niektórych to jedno i to samo.

W samym odcinku wyłapałem tylko jeden dość poważny błąd, mianowicie Wojewódzki zapowiadał Zibiego jako zwycięzcę Ligi Mistrzów. W przyszłości, kto wie, na razie na to trofeum trzeba poczekać.

Ogólnie rzecz biorąc, dobrze, że znalazł się odważny siatkarz i pojawił się w telewizji. Mam tylko nadzieję, że nie pojawił się on dlatego, by ratować i podnieść słupki oglądalności. A może to ja wszędzie doszukuję się czegoś złego.
Fot.tvn.pl
Myślę, że sam odcinek dla siatkarskich fanów nie spowodował, że odkryli oni coś czego nie wiedzieli. Może ciut więcej wiemy o kulisach meczu Polska - Włochy z Pucharu Świata, pozostałe rzeczy nie był zbyt odkrywcze, ale może i dobrze. Odcinek emitowany jest nie dla fanów siatki, a dla normalnych ludzi, którzy oglądają Wojewódzkiego.

Chciałbym, aby wraz z tym występem na antenie telewizyjnej zagościła większa liczba siatkarzy i siatkarek. Kto ma proponować tę dyscyplinę jak nie jej główni bohaterzy, jak można pozyskać nowych fanów, jeśli nie w ten sposób. Parafrazując znany słowa wypowiedziane przez Neila Amrstronga. To jest mały krok dla siatkarza, ale wielki krok dla siatkówki. Oby tym razem, także miał rację.

piątek, 9 listopada 2012

Odpowiadam na pytania - akcja Liebster Blog

 
 
Zasady zabawy:
"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Tak przedstawiają się zasady. Poniżej odpowiedzi na pytanie od blogowiczek, które uznały, że dobrze wykonuję swoją robotę. Doceniam i dziękuję!

Pytania od anett z http://magia-siatki.blogspot.com
1. Ciepło czy zimno?
Zdecydowanie ciepło!

2. Jaki jest Twój najlepszy deser?
Trudne pytanie, bo jestem łakomczuchem, ale postawię na ciasto z kaszy mannej, czyli kaszak mojej babci. Pychota :)

3. Dlaczego sport?
Trudne pytanie wbrew pozorom. Przede wszystkim sport to wielkie emocje, niespodziewane wydarzenia, które wpisują się pamięci. Sport to także szkoła, uczy wytrwałości, cierpliwości, ale także wykształca umiejętność radzenia sobie z porażką. Sport obecny był w moim życiu od dawna i przybierał i przybiera różne formy tj. bierną i aktywną. Sam gram i ćwiczę, ale także oglądam i dopinguję. Nie wszyscy jeszcze sport traktują poważnie, mam nadzieję, że niedługo sport będzie na równi z kulturą, bo dla jednych wybranie się na mecz jest spektaklem, inny natomiast wolą dramaty Szekspira.

4. Ile godzin dziennie spędzasz przed kompem? :P
Średnio jakieś 3 godziny :D

5. Kim chcesz być w przyszłości?
Znowu niełatwe pytanie. W moim przypadku tj. bardzo trudne. Nie są to już bowiem marzenia pięciolatka, a poważne decyzje. Na pewno chciałbym działać w sporcie, czy jako dziennikarz, psycholog czy jeszcze ktoś inny... Nie ważne.

6. Z czym kojarzy Ci się kolor niebieski?
To mój ulubiony kolor, a kojarzy mi się ze szczęściem, ale także pogodą ducha i radością.

7. Komu kibicujesz (różne dyscypliny)?
O siatkówce pisać nie będę, bo prawie wszyscy wiedzą. Kibicuję także Polakom, uważam się za patriotę, więc to jeden z moich obowiązków, przyjemnych obowiązków. Ponadto kibicuję Novakovi Djokoviciovi i to tyle. Nie ma tego zbyt dużo, bo jak kibicuję to wiernie. A moje kibicowanie przejawia się także zainteresowaniem i śledzeniem wszelkich startów (z braku czasu ostał się tylko Nole)

8. Co najbardziej lubisz w swoim pokoju?
Łóżko. A i koszulka z podpisami siatkarek reprezentacji z 2010 roku.

9. Ty 10 lat później...?
Będę miał 32 lata i wiem, co będę w życiu robił :)

10. Co robiłeś 10 minut temu?
Przeglądałem blogi w poszukiwaniu pytań do mnie :)

11. Podoba Ci się mój blog? Czego w nim brakuje, a co jest niepotrzebne?
Blog jest ok. Czy coś w min brakuje? Moim zdaniem nie. Prowadzony profesjonalnie i rzetelnie. Ewentualnie, żeby nie było tak słodko to może zmieniłbym tło :)


Zestaw pytań od Siatkary 9519 z http://mylife-asiaa.blogspot.com/

1. Siatkówka to dla mnie...
Krótko i konkretnie! Siatkówka jest dla mnie całym życiem!

2. Piosenka, której teraz słucham to...
"Spectrum" Florence + The Machine

3. Ulubione danie?
Gołąbki z młodymi ziemniaczkami i sałatą.

4. Założyłem bloga, ponieważ...
Chciałem dzielić się z ludźmi moimi spostrzeżeniami dotyczącymi sportu. Poniekąd też szlifowania i doskonalenia języka.

5. Jaki kolor lubisz, a jakiego nie?
Lubię niebieski, brak nielubianego koloru.

6. Znienawidzony przedmiot w szkole?
Znienawidzony to za dużo powiedziany, ale fizyka to zdecydowanie nie moja bajka.

7. Moim wzorem do naśladowania jest... Dlaczego?
W rożnych dziedzinach rożne osoby. W aspekcie sportowym Mariola Zenik. Dlaczego? Tyle już zostało napisane w tym temacie, że hohoho :)

8. Nie lubię ludzi, którzy...
Ja lubię ludzi. Chcę, powinienem, muszę... Nieszczerzy nie mają na co liczyć, takich nie lubię.

9. Czego w sobie nie lubisz, a co lubisz?
Być może jestem zbyt bezpośredni i odrobinę ironiczny, a co w sobie lubię? Organizacja czasem wychodzi mi całkiem dobrze. Ogólnie rzecz biorąc nie jest lekko z pisaniem tego, co się w sobie, lubi, a czego nie. Każdy stara się postrzegać siebie w dobrych barwach, więc wymienię może jeszcze jeden negatyw, który nei do końca jest jednak postrzegany źle, ale... jestem zbyt ufny.

10. Czego się brzydzisz?
Brzydzę się ludźmi, którzy udają kogoś innego niż są.

11. Masz jakieś uzależnienie? 
Tak! Od siatkówki!


Dziękuję za wyróżnienie. Dziękuję także pozostałym i proszę się nie obrażać. Wszystkie blogi, które znajdują się w mojej zakładce są tymi godnymi polecenia. Nie zadam pytań, bo już nie mam komu. Ale jeszcze raz dziękuję i wszystkim gratuluję dobrze wykonanej roboty!

środa, 7 listopada 2012

Ja, Bydgoszcz i PlusLiga

Na początku przepraszam za opóźnienie, tekst miał się pojawić wczoraj, ale najwyraźniej w świecie nie starczyło mi czasu, A wiadomo w poniedziałek nie mogłem, byłem na meczu!

Wreszcie! Nareszcie pojawiłem się w bydgoskiej Łuczniczce na meczu ligowym. Delecta Bydgoszcz grała z mistrzem Polski i trzeba dość niespodziewanie, ale zasłużenie wygrała z Resovią Rzeszów.

Słów kilka o moich wrażeniach. Muszę przyznać, że łatwo nie było. Nie jestem kibicem ani jednej, ani drugiej drużyny. To zupełnie co innego niż w Olsztynie. Jakoś nie czuło się tej atmosfery, w Uranii było jednak kameralniej i łatwiej się było zżyć z ludźmi. Na razie tego podczas meczu Delekty nie poczułem, więc zatem trudno stwierdzić, kiedy z rozrzewnieniem będą kibicował ekipie znad Brdy.

Jest jednak coś takiego jak patriotyzm lokalny i pomału wszelkie problemy sprawy w Bydgoszczy stają się moimi problemami, więc na początku kibicowałem Delekcie - zresztą kibicuje się słabszemu....

W tym meczu jednak nie było to potrzebne, bo Delecta grała wyśmienicie, a Resovia cóż, nie tego wymaga się od mistrza Polski, byli jacyś wolni, jakby od razu z długiej podróży ze stolicy Podkarpacia wyszli na parkiet prosto z busa.

Podopieczni Piotra Makowskiego wygrywali 2:0, a ja wpadłem na pomysł by zagrzać Resoviaków do boju (koleżanki mnie poniekąd zmusiły, bo one były za Resovią). Moje towarzyszki nie miały dość odwagi, ale ja tak, więc pojawiła się kartka z dopingiem dla rzeszowian: I ♥ Sovia.


Jak widać podziałało tylko na jednego seta. Bezcenne okazały się jednak miny zawodników Resovii, a radość Kovacevicia, haha do tej pory micha mi się cieszy, zresztą tak jak jemu :D

Było wesoło. Niestety wyjątkowość tej chwili nie trwała zbyt wiele, bowiem okazało się, że obok mnie jest mnóstwo kibiców Resovii i nagle wszyscy mają kartki, markery i "własny pomysł".Jak widać twórczość i kreatywność, a i odwaga jest czymś deficytowym.

A dodam jeszcze, że kto oglądał ten mecz w tv miał okazję mnie oglądać. Podobno byłem pokazany po czasie dla Resoviaków w trzecim secie. Jeszcze siebie nie widziałem, czekam aż mecz pojawi się na Ipli.

I w sumie wszystko. Tyle moich wypocin. Czekam teraz na mecz Delekty z ZAKSĄ, 18 listopada. Komu będę kibicował? Nie mam pojęcia...