piątek, 23 września 2011

Recenzja: "Open. Autobiografia tenisisty" Andre Agassi

Witam na piątek miałem zaplanować tekst odnośnie mistrzostw Europy siatkarek, ale kiedy za pewne czytacie te słowa - jestem w Krakowie i zwiedzam Wawel i inne zabytki regionu, więc pozostaje przygotowana wcześniej recenzja książki.

Dawno już nie publikowałem żadnej recenzji, choć książek już trochę przeczytałem, to jednak na zrecenzowanie ich nie mam wystarczającej ilości czasu, ale muszę podzielić się z Wami wrażeniami o tej publikacji. Nie ukrywam, że długo czekałem, aż pojawi się wreszcie w polskiej wersji, a jak to się stało niemal od razu pobiegłem do ,,empiku by ją nabyć!

Autobiografia Andre Agassiego była długo wyczekiwaną przeze mnie pozycją, kiedy wreszcie się pojawiła na polskim rynku pochłonęła mnie do reszty. Przede wszystkim przez rozbrajającą szczerość płynącą od Amerykanina. Czy można być w czym najlepszym na świecie, ośmiokrotnie wygrywać turnieje wielkoszlemowe i nienawidzić tego? Agassi udowadnia, że można: „Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że wszystko obraca się wokół tenisa,którego szczerze nienawidzę”.  To jest podstawowa prawda, z którą amerykański tenisista walczy sam,  udowadniając wszystkim napotkanym osobą, że prawdą jest to iż nienawidzi tenisa. 

„Open” jest napisana przez tenisistę, który Agassi przelał na papier opisując swoje życie zaraz po zakończeniu kariery. Andre od początku nienawidził machania rakietą, a wraz z każdym, kolejnym sukcesem ta nienawiść tylko się pogłębiała.Od początku nie było łatwo, a to za sprawą ojca, który prowadził tego chłopca żelazną ręką. Jego życie nie było usłane różami, wręcz przeciwnie, by móc być najlepszym tenisistą musiał rzucić szkołę. Młodzieńczy bunt to nie kolczyk w uchu i przefarbowane włosy, to poszukiwanie własnej drogi i przezwyciężanie leków, które rodzą się w głowie Agassiego zarówno po meczach przegranych, ale też (co dziwne) triumfalnych pojedynków. 

Uwagę przykuwa fotograficzna dokładność z jaką Agassi przywołuje każdy swój kluczowy mecz i każdą znajomość. Nigdy wcześniej gra na korcie, ale też i to wszystko, co dzieje się wokół, nie zostało tak precyzyjnie opisane. Andre z wielką dokładnością opisuje drogę od nienawiści do miłości, starania o bycie perfekcyjnym, szlifowanie do granic doskonałości każdego aspektu swojej gry. 

Momentami długie opisy męczą, ale gdy za każdym takim opisem kryje się zaskakujące wydarzenie czy dowcipna puenta, nie ma to żadnego znaczenia. Nie  poleciłbym tej książki  młodym czytelnikom, bowiem w autobiografii bardzo często napotkać można na niecenzuralne słowa. A  słowo„kurwa” w książce pojawia się równie często jak „Wimbledon”.  

Książka ta posiada jednak znacznie inną wartość. To autobiografia sportowca, więc o sporcie, wynikach, cyfrach, rekordach i nazwiskach powinno się czytać na każdej stronie, ale ja tego nie odczułem.Dlaczego? Może przez literacki język, język Agassiego który jest specyficzny oraz ukazujący to co ludzie kochają najbardziej, czyli przemyślenia bohatera. 

Poniżej tylko kilka cytatów, choć mogłoby być ich tu multum:

„Niełatwo jest celowo przegrywać. Niemal trudniej, niż wygrywać. Należy poddać się w taki sposób, żeby publiczność się nie zorientowała, tak, że sam nie jesteś w stanie zwietrzyć oszustwa – ponieważ oczywiście celowa przegrana leży w podświadomości”.

„Poza dreszczykiem emocji związanym z przyjmowaniem narkotyków, czerpię niezaprzeczalną satysfakcję ze szkodzenia sobie i skracania kariery. (…) Po dwóch dniach na haju, bez snu wyglądam jak obcy”.

„Obchodzę kort, trzymając puchar nad głową. Publiczność wiwatuje. Jakiś człowiek stara mi się odebrać trofeum. Już chcę się z nim szarpać, ale informuje, że chce tylko wygrawerować. Moje nazwisko”.
„W szatni owijają mi stopy i widzę, że zapomniałem spakować bieliznę. Mecz za pięć minut. Mogę grać bez majtek? Nawet nie wiem, czy to jest w ogóle możliwe. Brad żartuje, że pożyczy mi swoje. Aż tak bardzo nie chcę zwyciężyć. (…) W drugiej rundzie też nie zakładam bielizny. (Od tamtej pory gram zawsze bez. Jeśli coś działa, to nie ma sensu tego zmieniać) ” – czyli od zwycięskiego French Open 1999.

Jeśli cześć recenzentów uważa, że „Open” Agassiego jest  „najbardziej antysportową autobiografią sportowca w historii”. To jest to tylko zachętą dla każdego, aby po nią sięgnąć, bo kto w takim razie będzie zdolny do triumfu w ośmiu turniejów wielkoszlemowych w grze pojedynczej (Karierowy Wielki Szlem),  kto dwukrotnie zwyciężał w Mistrzostwach ATP, był liderem rankingu ATP,zdobył złoty medal olimpijski, kto wygrał w Pucharze Davisa i wreszcie kto zostaje członkiem Międzynarodowej Tenisowej Galerii Sław? 

Andre Agassi to perfekcjonista, ogromny talent, ale też człowiek o gołębim sercu i chęci ratowania świata poprzez działalność fundacji charytatywnej wspierającej kształcenie dzieci z trudnych środowisk, której Agassi jest założycielem i niezmordowanym opiekunem. Autobiografia to powieść o prawdziwej historii tenisisty. O niełatwym dzieciństwie, problemach życiowych i wreszcie wywalczonych ciężką pracą sukcesów na korcie – każda kartka tej książki to niezwykła porcja nie tylko sportowych emocji.

Warto postawić pytanie, czy Agassi pokochał tenis, czy też swą karierę zbudował na szaleńczym pragnieniu bycia najlepszym. Na pewno każdy kto sięgnie po tę pozycję, niejednokrotnie popuka się w czoło - tenisista nielubiący tenisa?!

Moje ocena: 5/5
„Open. Autobiografia tenisisty”, Andre Agassi, Bukowy Las,Warszawa 2011